Z tego miejsca chciałbym zaapelować do rządu, także tej części z PSL, o zdecydowane opowiedzenie się, czy chce faktycznie uregulować kwestię obrotu gruntami rolnymi po 2016 r., bo do tej pory mamy same sprzeczne ze sobą ruchy.
Dla wszystkich, którzy znają się na sprawach rolnych, oczywiste jest, że przy występującej wielkiej dysproporcji pomiędzy dochodami rolników krajów Europy Zachodniej a biedą rolników polskich to po uwolnieniu obrotu ziemią możemy się spodziewać, że rolnicy z Zachodu będą chcieli kupować ziemię w Polsce. To jest oczywiste. W związku z tym regulacje prawne są kluczowe.
Nie jest to sprawa prosta, bo nie można napisać w ustawie wprost: nie sprzedajemy ziemi Niemcom, Francuzom, Holendrom czy Duńczykom. Wolny rynek Unii Europejskiej uniemożliwia takie zapisy. Istnieją różne rozwiązania, które w wielu krajach Unii zostały wprowadzone. Np. prawo pierwokupu dla sąsiadów z regionu, gdzie sprzedaje się ziemię, konieczność prowadzenia gospodarstwa i zdania specjalnego egzaminu dla obcokrajowców-rolników.
Prawo i Sprawiedliwość dwa lata temu złożyło projekt ustawy, który ograniczałby możliwości spekulowania ziemią i powodowałby, że jeżeli ziemia przepływałaby między rolnikami tylko po to, żeby wykorzystać sytuację ekonomiczną, to z mocy prawa te transakcje byłyby nieważne. Koalicja nie chciała podjąć jakichkolwiek działań. Po roku pojawił się projekt PSL. Została powołana podkomisja, którą kieruje poseł Platformy Obywatelskiej o nazwisku Tusk. Jest to młody mężczyzna, ale nie premier. I ta podkomisja przez rok nie zebrała się ani razu. Dlaczego? Bo nie ma jakiegokolwiek stanowiska rządu! Ani ministra rolnictwa, ani premier Kopacz!
Pojawił się więc kolejny projekt PSL, który również nie ma opinii rządu. Projekt ma wiele wad, które wytykają eksperci. W wielu aspektach jest sprzeczny z prawem i nie rozwiązuje niczego. Zastanawiam się więc, czy PSL zależy na tym, żeby problem sprzedaży ziemi obcokrajowcom rozwiązać. Jeżeli byłaby dobra wola PSL i rządu, to jeszcze w tej kadencji taką ustawę można by uchwalić.
Wydaje mi się, że PSL nie zależy na tym, żeby regulować cokolwiek w tej kwestii. Przecież mieli na to 7,5 roku. Kończy się druga kadencja, w której PSL jest w rządzie. Czyli nie chodziło, aby sprawę uregulować, ale żeby wrzucić projekt byle jakiej ustawy, kiepskiej w sensie prawnym i niedopracowany, ale w kampanii mówić chłopom: Rolnicy! My chcemy ograniczyć bądź uniemożliwić sprzedaż ziemi obcokrajowcom! My nawet zgłosiliśmy projekt do Sejmu, ale inni nie chcą nad nim pracować! Inni go bojkotują!
Jest to więc nic innego jak gra propagandowa. Jeżeli PSL chciałoby rozwiązać ten superważny problem, to mogło poprzeć projekt PiS, który leży w Sejmie już lata, można było pracować nad wcześniejszym projektem PSL, można było uaktywnić podkomisję Tuska, która jest teraz nie wiadomo po co! Nie ma więc dobrej woli, by obrót ziemią uregulować. A to, co w tej chwili PSL zaproponowało, to jest propaganda!

