Z Martą Kaczyńską, córką śp. Marii i Lecha Kaczyńskich, którzy zginęli pod Smoleńskiem, rozmawia Marta Ziarnik
Co sądzi Pani o nagłym upublicznieniu zdjęć ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku?
- Uważam, że termin publikacji zdjęć ofiar katastrofy jest nieprzypadkowy. Zgadzam się z opiniami, wedle których Rosjanie bacznie obserwują naszą scenę polityczną i widząc wzrost notowań Prawa i Sprawiedliwości, dążą do wzmocnienia w społeczeństwie polskim antagonizmów wokół sprawy katastrofy smoleńskiej. Celem nadrzędnym tych działań jest wywołanie w opinii publicznej przeświadczenia, że największa partia opozycyjna ogniskuje swoją działalność wyłącznie wokół katastrofy. Pomysłodawcom publikacji zdjęć chodziło najprawdopodobniej o to, by przyćmić inicjatywy podejmowane przez PiS, które dowodzą, że partia Jarosława Kaczyńskiego nie jest ugrupowaniem skoncentrowanym wyłącznie na sprawie 10 kwietnia. Rosji bardzo zależy na utrzymaniu politycznego status quo w naszym kraju.
Miała Pani jakiekolwiek sygnały, że coś podobnego może się wydarzyć?
- Nie, wcześniej nie miałam żadnych informacji na temat mających ukazać się zdjęć. Dowiedziałam się o nich tak jak pozostali, czyli z mediów.
A czy po publikacji ktoś z rządu bądź prokuratury kontaktował się z Panią w tej sprawie? W końcu wspomniane zdjęcia dotyczyły także Pani ojca, śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
- Niestety, nikt z organów państwa nie kontaktował się ze mną w tej sprawie. O śmierci moich rodziców dowiedziałam się z telewizji - nikt mnie o tym oficjalnie nie poinformował, więc w tym przypadku tym bardziej nie spodziewałam się, że ktokolwiek do mnie zadzwoni.
Rządowa "Rossijskaja Gazieta" twierdzi, że za publikacją zdjęć stoją najprawdopodobniej "uczestnicy warszawskich batalii politycznych" oraz że zostały one wykonane przez same rodziny...
- W mojej ocenie, przytoczonym przez panią tekstem ,,Rossijskaja Gazieta" udowadnia tylko słuszność poglądu o tym, że Rosjanie usiłują wpływać na polską politykę. To kolejna próba przedstawienia osób, którym zależy na uczciwym wyjaśnieniu sprawy, jako nieobliczalnych radykałów. Poza tym Rosjanie muszą wytłumaczyć się z zaistniałej sytuacji swoim obywatelom. Najprościej więc uderzyć w Polaków. Poza tym opublikowanie zdjęć mojego ojca, śp. Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, jest gestem upokarzającym Polskę i Polaków.
Jak ocenia Pani postawę rządu Donalda Tuska w tej kwestii, który skwapliwie przyjął wyjaśnienia strony rosyjskiej?
- Uważam, że w sprawie publikacji zdjęć polski rząd zachował się z charakterystyczną dla siebie ostrożnością. A trzeba wiedzieć, że ujawnienie tych fotografii to także policzek dla gabinetu Donalda Tuska. Nie sądzę, by Rosja pozwoliła sobie na taki gest w stosunku do państwa, z którym się liczy.

