logo
logo
zdjęcie

Andrzej Maciejewski

Jeden z jedenastu

Piątek, 8 maja 2015 (05:11)

Warto zwrócić uwagę na fakt, że podczas debaty prezydenckiej pojawiło się kilka wspólnych mianowników. Większość kandydatów zwróciła uwagę, że zaszła potrzeba zmiany w Konstytucji. To jest bardzo ważne. Konstytucja musi być gwarancją praw podstawowych dla obywateli. A gwarancje te nie mogą być nadszarpywane zmianami przez parlament. To oznacza, że jeżeli Naród przyjmie Konstytucję, to ta Konstytucja ma obowiązywać.

Akcentowano także potrzebę wzmocnienia roli prezydenta i pójście w kierunku systemu prezydenckiego. Kolejną rzeczą wartą podkreślenia jest to, że kandydaci nie boją się mówić o interesach i potrzebach Polski. Wreszcie zaczęto zwracać uwagę na potrzebę pozytywnego zagospodarowania Polonii, bo to są przecież nasi rodacy za granicą.

Zdecydowana większość kandydatów akcentowała potrzebę napisania prawa od nowa. Każdy jest w tym zgodny, że ordynacja wyborcza i prawo podatkowe są tak mocno połatane, że nikt nie wie, o co chodzi.

Największe wrażenie zrobił na mnie Marian Kowalski i on w mojej ocenie jest zwycięzcą debaty, a największym przegranym jest Bronisław Komorowski. Nie podchodząc do debaty, Komorowski udowodnił, że nie ma klasy jako prezydent. Powinien przyjść i przedstawić swoje pomysły na Polskę.

Jego absencja była zlekceważeniem kandydatów i przyjętego kanonu wyborów. Nikt nie pełni funkcji prezydenta dożywotnio. Jest kadencja, kadencja się kończy, są wybory i w tym momencie, bez urazy, ale prezydent Komorowski stał się kandydatem na drugą kadencję. Jeżeli tak jest, to musi się poddać tym prawidłom, które daje demokracja. Nagle się okazuje, że prezydent się obraża na demokrację. Obraża go to, że trzeba stanąć w szeregu z innymi, że niezależnie od tego, że jeszcze się jest urzędującym prezydentem, trzeba o tę nową elekcję powalczyć. No niestety, ale urząd prezydenta nie jest przyklejony na kolejne pięć lat. Nikt nie dostał od losu w tej sprawie pewniaka.

Jak widzimy, ten pewniak Komorowskiego chudnie w oczach i coraz bardziej się oddala. To jest coraz bardziej realne, że w drugiej turze Andrzej Duda zostanie prezydentem. Sądzę też, że jeżeli Bronisław Komorowski będzie dalej w ten sposób prowadził kampanię, a widać, że w tej kwestii się raczej nic nie zmieni, to będzie mu trudno o reelekcję.

Każdy z kandydatów, który staną w wyścigu o fotel prezydenta, powinien być traktowany tak samo jak każdy inny. Do ogłoszenia wyników każdy z nich jest potencjalnym prezydentem. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to ma ze sobą problemy.   

Andrzej Maciejewski

Autor jest politologiem, ekspertem Instytutu Sobieskiego.

NaszDziennik.pl