logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Niska frekwencja zaszkodziła Komorowskiemu

Niedziela, 10 maja 2015 (23:09)

Z prof. Mieczysławem Rybą, kierownikiem Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX w. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, rozmawia Izabela Borańska-Chmielewska

Według sondaży IPSOS Andrzej Duda wyprzedził w I turze prezydenta Bronisława Komorowskiego o prawie 3 proc. Spodziewał się Pan Profesor takiego wyniku czy było zaskoczenie?

– Spodziewałem się niższego niż wszelkie sondaże wyniku prezydenta Bronisława Komorowskiego i wysokiego wyniku Andrzeja Dudy, ale odwrócenia proporcji i zwycięstwa Andrzeja Dudy w pierwszej turze mimo dużego optymizmu nie spodziewałem się.

 

Mieliśmy bardzo niską frekwencję wyborczą – tylko 49,4 proc. Dlaczego społeczeństwo nie chce brać udziału w wyborach?

– Dotychczasowi wyborcy PO nie poszli wczoraj do urn. Niska frekwencja zaszkodziła głównie prezydentowi Komorowskiemu. Jest jeszcze silne oddziaływanie medialne na tyle mocne na zwykłych wyborców, że nie głosowali na kandydata PiS, a na tyle słabe i nieefektywne, że w ogóle nie poszli na wybory. Prezydent Komorowski swoją kampanią i decyzją o niepójściu na debatę, a zarazem też stan kraju, olbrzymia emigracja – to wszystko spowodowało, że wyborcy PO w dużej masie nie poszli do urn i teraz są zdegustowani tym, co się dzieje. Jak wspomniałem, byli do tej pory poddani tak zmasowanej propagandzie głównego nurtu, że nie są w stanie przełamać się, aby głosować na kogoś alternatywnego.

 

20 proc. zdobył Paweł Kukiz. Jak zachowają się jego wyborcy w drugiej turze, za dwa tygodnie?

– Wyborcy Pawła Kukiza mogą przyjąć dwie postawy. Są oni mocno rozczarowani tym, co dzieje się w kraju, dlatego mając dwóch kandydatów w drugiej turze, mogą poprzeć w większości Andrzeja Dudę. Druga możliwa postawa tych wyborców to niepójście na głosowanie w drugiej turze. Ale jeśli pójdą zagłosować, to myślę, że w większości zagłosują na Dudę. Prezydent Komorowski uosabia swoją osobą wszystko to, co stanowi o złej kondycji państwa polskiego, a zarazem o sposobie sprawowania rządów przez obecny układ.

 

W ostatnich dniach kampanii prezydent Komorowski sprawiał wrażenie oburzonego, że musi cokolwiek mówić, cokolwiek udowadniać, więc nie pojawił się na debacie.

– Myślę, że pod koniec kampanii sztab Bronisława Komorowskiego zdawał sobie sprawę ze spadku popularności. Stąd te nerwowe, mało przemyślane reakcje. Ten spot nie przedstawiał żadnych treści pozytywnych, tylko ogromną agresję. A pamiętajmy, że Bronisław Komorowski rozpoczął swoją kampanię jako prezydent „ponadpartyjny”, prezydent „zgody narodowej” i nagle na finiszu zaczął pokazywać tę rzekomą „zgodę” w postaci bardzo ostrych spotów. To wszystko zamiast mu pomóc, w mojej ocenie bardzo mu zaszkodziło.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Borańska-Chmielewska

NaszDziennik.pl