Rezygnację złożył też minister Jacek Cichocki, koordynator służb specjalnych, choć Kopacz o tym nie poinformowała podczas swojego briefingu – ta informacja pojawiła się później w komunikacie kancelarii premiera. Kopacz stwierdziła tylko, że wziął on na siebie odpowiedzialność za złe działanie służb w związku z aferą taśmową. Cichocki pozostanie natomiast szefem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Premier nie ukrywała, że jej decyzje, które zapadły po rozmowach z zainteresowanymi, mają związek z ujawnieniem przez Zbigniewa Stonogę ponad 20 tomów akt ze śledztwa prokuratorskiego w sprawie afery taśmowej.
Z tego samego powodu premier odwołała również szefa zespołu swoich doradców Jana Vinceta Rostowskiego, byłego wicepremiera i ministra finansów.
Ponadto dymisje dotknęły trzech wiceministrów: Rafała Baniaka (skarb), Stanisława Gawłowskiego (środowisko) i Tomasza Tomczykiewicza (gospodarka).
Ale jednocześnie Ewa Kopacz zapowiedziała, że nie przyjmie rocznego sprawozdania prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. To oznaczać będzie jego dymisję i wszczęcie procedury wyboru następcy.
Premier Kopacz nie starała się nawet ukrywać, że dymisje w rządzie mają związek z kampanią wyborczą.
- Rozmawiałam z osobami, które pojawiają się na taśmach. Wspólnie uznaliśmy, że nie możemy czekać. Dzisiaj jest okres wyborczy. Polacy czekają na programy, które złożą im partie. Dzisiaj Platforma nie może być obciążana zarzutami. Nigdy nie pozwolę na grę taśmami w kampanii – stwierdziła Kopacz. I przeprosiła też wyborców PO, którzy „poirytowani słuchali tych taśm”.
Posłowie koalicji rządowej, zwłaszcza z PO, w pierwszych komentarzach chwalili premier Kopacz za podjęcie „odważnej i potrzebnej decyzji”. Opozycja wskazuje, że te dymisje powinny nastąpić już dawno, w chwili wybuchu afery podsłuchowej przed rokiem.
Mariusz Błaszczak, szef klubu PiS, jest przekonany, że w ten sposób Ewa Kopacz chce odsunąć uwagę Polaków od treści zawartych na ujawnionych taśmach. To dlatego nie odwołany został np. Paweł Wojtunik, szef Centralnego Biura Korupcyjnego, „bohater” nagranej rozmowy z ówczesną wicepremier Elżbietą Bieńkowską. Błaszczak nie ma wątpliwości, że jest to „ucieczka do przodu” Platformy Obywatelskiej, ale wyborcy ocenią to jesienią.
Eksperci uważają z kolei, że dymisje mają też związek z rozgrywkami wewnątrz Platformy Obywatelskiej. Bo ani minister Andrzej Biernat, ani Bartosz Arłukowicz nie byli dotąd wiązani z aferą taśmową, nie było ich na nagraniach i dlatego ich dymisje wiąże się raczej z innymi kwestiami. Arłukowicz od początku nie był „pupilem” pani premier i zaskoczeniem było już to, że Kopacz pozwoliła mu w tamtym roku zostać w rządzie. Natomiast Biernat nie wytłumaczył się do tej pory choćby z niejasności dotyczących jego majątku, co bada CBA, i być może Kopacz chce uniknąć kolejnej afery w PO.
Zdaniem posła Stanisława Piotrowicza (PiS) z kolei decyzja premier Kopacz o nieprzyjęciu sprawozdania Andrzeja Seremeta ma służyć temu, aby jeszcze ten Sejm wybrał nowego prokuratora generalnego, który będzie mniej energicznie zajmował się śledztwami dotyczącymi polityków koalicji rządowej. Ale odwołanie Seremeta nie będzie takie proste, bo taki wniosek musiałoby poprzeć przynajmniej 2/3 posłów, czyli 307 osób.

