Powoli platforma obłudników zaczyna dostawać po nosie. Ludzie zaczynają się budzić. I to nie tylko ci zwykli na co dzień zmagający się ze zwykłymi problemami, ale też ci, którzy decydują o otaczającej nas rzeczywistości. Swoje śledztwo w sprawie prof. Bogdana Chazana umorzyła prokuratura. Teraz Naczelna Izba Lekarska uznała, że nie ma podstaw do postawienia prof. Chazanowi zarzutu popełnienia przewinienia zawodowego.
To kolejny krok do normalności. Mam nadzieję, że jak oficjalnie urząd prezydenta RP obejmie Andrzej Duda, zaczniemy już z całych sił zmierzać do normalności. Nastąpi zerwanie ze strachem. W społeczeństwie pojawi się duch, który przyniesie świeżość, a zarazem przywróci wartości, dzięki którym istniejemy jako Naród.
Liczę na to, że wreszcie ta cała ścieżka prawna, którą kroczy prof. Chazan, dobiegnie końca. Że decyzją sądu wróci na wcześniej zajmowane stanowisko, dyrektora Szpitala Św. Rodziny.
Ludzkim umysłem nie da się tego wszystkiego objąć. Jeszcze rok temu, gdy tylko wybuchał sprawa profesora, krążyły nad działaczami pro-life czarne kruki i tylko czekaliśmy, kiedy nas rozdziobią. Z tego całego zła, które wyrządzono prof. Chazanowi i ruchowi pro-life, Pan Bóg potrafi wyciągnąć dobro.
Dzięki profesorowi ci wszyscy ludzie, którzy bali się publicznie powiedzieć, że aborcja jest złem, teraz wstają i dumnie podnoszą głowy. Wśród lekarzy i prokuratorów jest wiele osób dobrze myślących i rozumiejących sprawę. Nikt z nich nie mógłby podnieść ręki na osobę, która postąpiła tak jak należy. Pan Bóg zgromadził więc całą armię zdrowo myślących ludzi. A posłużył się do tego profesorem Chazanem.
Ciągle trwa zbiórka podpisów pod inicjatywą ustawodawczą „Stop aborcji”. Mamy ich już kilkaset tysięcy, ale ciągle walczymy o więcej. Wierzę w to, że gdy po wakacjach Sejm zajmie się tą sprawą, to ci wszyscy posłowie, którzy do tej pory bali się narazić premierowi Donaldowi Tuskowi i jego następczyni Ewie Kopacz, teraz zagłosują za życiem. Tak musi się stać, jest wiele znaków ku temu.
Jednak nie ma co popadać w optymizm. Z diabłem jest tak jak z hydrą. Utnie mu się łeb, a odrastają trzy następne. Zło się przepotwarza, zmienia barwy i nabiera nowych kształtów. Człowiek sumienia musi cały czas być czujny. Nie możemy po tej opinii NIL osiąść na laurach. Musimy za to cały czas się mobilizować, edukować, a w pierwszej kolejności jednoczyć. Zło musi być ostatecznie pokonane i z Boską pomocą będzie. A to od nas głównie zależy, kiedy to nastapi.

