logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Zaplute karły reakcji

Czwartek, 18 czerwca 2015 (12:55)

Z prof. Mieczysławem Rybą, wykładowcą z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Rafał Stefaniuk

18 czerwca 1945 r. rozpoczął się pokazowy proces polityczny przywódców Polskiego Państwa Podziemnego. Zaproszeni na rozmowy z komunistami polscy patrioci zostali podstępnie aresztowani i wywiezieni do Moskwy. Tam rozpoczął się ich proces…  

– Geopolityka szła w tym kierunku, że alianci, czyli ci, którzy od początku wojny niejako byli w sojuszu z Polską, za swojego strategicznego sojusznika uważali Związek Sowiecki. To ze Stalinem na konferencjach w Jałcie i Teheranie rozstrzygali o tym, co się z Europą będzie działo. W związku z tym rozmowy z Sowietami miały być próbą pokazania dobrej woli rządu polskiego. Pamiętajmy, że w czasie kryzysu katyńskiego zerwano stosunki ZSRS z rządem na uchodźtwie. Starano się pokazać, że jedyną legalną władzą w Polsce są przedstawiciele rządu emigracyjnego. Nie spodziewano się, że w sposób tak cyniczny Sowieci będą chcieli zlikwidować państwo podziemne i jego przedstawicieli. Oczywiście Sowieci się z niczym nie liczyli, co jest zrozumiałe. A to, co jest szczególnie przykre, w ogóle nie liczył się z tym Zachód.

Proces nie spotkał się z żadną reakcją międzynarodową?

– Tak, nie było żadnej reakcji. Sowieci bardzo zręcznie rozegrali tę sprawę. Te wyroki jak na warunki sowieckie nie były aż tak katastrofalne. Co prawda kilku przywódców zmarło w więzieniach, ale części z nich udało się wrócić do Polski. To jednak nie zmienia faktu, że alianci nie upomnieli się o przywódców kraju sojuszniczego. W momencie, gdy przedstawiciele legalnej władzy zostają aresztowani, reakcja Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych powinna być stanowcza. W tej sprawie możemy więc mówić o podwójnej zdradzie – Moskwy oraz Zachodu.

Jakie zarzuty usłyszeli przywódcy?

– Oskarżenie zostało oparte o działalność antysowiecką. Zarzucano im m.in. niszczenie sowieckiej partyzantki podczas okupacji. Oznacza to, że oskarżano ich o kolaborację z Niemcami. Jednak to tylko niektóre z szeregu zarzutów wyssanych z palca. Chodziło o to, żeby Polskę niepodległą zniszczyć i totalnie upokorzyć.

Proces sparaliżował działalność państwa podziemnego?

– Proces ten dokonywał się w pewnym ciągu zdarzeń. Olbrzymim paraliżem państwa podziemnego była klęska Powstania Warszawskiego. To na nim skupiły się władze i główny wysiłek militarny. Pamiętajmy, że wraz z wkraczaniem Armii Czerwonej ujawniali się poszczególni dowódcy. To też ten paraliż następował stopniowo. Aresztowanie szesnastu dowódców Polski podziemnej i ich skazanie było już dobiciem tego państwa.

Jak proces przedstawiała komunistyczna propaganda w Polsce?

– Przenieśmy się od czasów retoryki, którą posługiwali się komuniści. Wszystko można streścić w haśle „zaplute karły reakcji” i to jest odpowiedź na to pytanie. To znaczy, że adekwatnie do skali oskarżeń sowieckich uważano, że zarzuty są prawdziwe. Toteż przejęcie przez komunistów władzy uznano od strony moralnej za jak najbardziej zasadne. 

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl