Minister zdrowia prof. Marian Zembala stwierdził, że nowa ustawa o in vitro nie stoi w konflikcie z nauczaniem Kościoła, z nauką teologów i Jana Pawła II. Księże Profesorze, Jan Paweł II poparłby ustawę o in vitro?
– Takie wypowiedzi rażą ignorancją na poziomie, jakbyśmy my mówili o ludzkiej prokreacji w kategoriach dzieworództwa albo kamieni filozoficznych i innych tego rodzaju bzdur. To jest wypowiedź niegodna człowieka, który legitymuje się tytułem naukowym i który wypracował elementarną zdolność czytania. Wypowiedzi Jana Pawła II na temat in vitro są absolutnie jednoznaczne. In vitro jest tzw. intrinsece malum, czyli czynem wewnętrznie złym, którego nic nie może usprawiedliwić. Na ten temat mowa była w instrukcji Kongregacji Nauki Wiary Donum vitae. Wreszcie bardzo wyraźnie mówił o tym sam Jan Paweł II w encyklice „Evangelium vitae” czy liście do rodzin. Nie ma tu więc najmniejszego cienia wątpliwości. Tej wątpliwości nie pozostawia także Katechizm Kościoła Katolickiego. Panu prof. Zembali powiedziałbym, a przy tym zalecił – bierz i czytaj, człowieku! Masz co czytać i możesz uzyskać prostą wykładnię wiedzy na ten temat.
Brak wiedzy to jedna rzecz, a jakie inne powody tego typu stwierdzeń Ksiądz Profesor dostrzega?
– To jest sprawa bardzo skomplikowana. Wydaje mi się, że „brak wiedzy” jest pewnym zabiegiem manipulacyjnym. Mimo wszystko mam szacunek dla pań i panów posłów, ministra Zembali, szefa MSW Teresy Piotrowskiej, która jest z wykształcenia teologiem czy także posła prof. Stefana Niesiołowskiego, którzy wielokrotnie deklarują swój katolicyzm, że nie wierzę, żeby nie mogli przeczytać prostego tekstu ze zrozumieniem. I dlatego śmiem twierdzić, że jest to pewnego rodzaju manipulacja. Jest to próba wywarcia presji popartej autorytetami naukowymi czy politycznymi i przekonania do swojej racji tej części społeczeństwa, która nie sięga po te teksty. Starają się więc przekonać tych ludzi do tego, że sytuacja wygląda zupełnie inaczej niż jest w rzeczywistości. Inaczej mówiąc, przy poparciu in vitro widzę tylko dwie możliwości - ignorancję albo ideologizację rzeczywistości. W przypadku tych osób, które wymieniłem, liderów partii rządzącej, to nie podejrzewam ich o tak kompletną ignorancję i tak kompletną niemoc umysłową, która by ich wykluczała z życia publicznego. Dlatego też podejrzewam ich o sferę manipulacji ideologii.
Dwa tygodnie temu premier Ewa Kopacz gościła na audiencji u Papieża Franciszka i prosiła go o modlitwę w intencji Polaków. Wczoraj parlament przyjął rządową ustawę o in vitro. W ciągu dwóch tygodni da się aż tak bardzo zmienić poglądy?
– To są poglądy stałe, które w tej chwili uzyskują uwidocznienie. Musimy powiedzieć bardzo jasno, że nie mamy nic wspólnego z ludźmi o poglądach Kościoła katolickiego, a więc nie są katolikami. To jest jedynie kamuflaż. Kiedyś mieliśmy do czynienia z taką sytuacją, że establishment polityczny partii komunistycznej ukrywał swoje pooglądy i od czasu do czasu manifestował je w kościele, dziś mamy sytuację dokładnie odwrotną. Establishment partyjny manifestuje publicznie swój katolicyzm, ale w decyzjach bardzo konkretnych demonstruje w sposób jednoznaczny swoje podejście antykatolickie.
Episkopat apelował do posłów w sprawie in vitro. Jak katolik ma się odnosić do apeli Episkopatu? Może je ignorować?
– To są apele, które nie wyrażają prywatnych poglądów biskupów, tylko wyrażają nauczanie Kościoła katolickiego. Katolik jest zobowiązany do przestrzegania tych zasad. Przejdźmy na niższy poziom. Będąc członkiem korporacji czy jakiejkolwiek instytucji, deklaruję się do realizowania pewnego kodeksu zasad w niej zawartych. Tym bardziej dotyczy to sfery tak poważnej jak życie i wiara, a więc przynależność do Kościoła. Jeżeli ktoś ignoruje to nauczanie, to nie ignoruje poglądy któregoś z hierarchów, a całego Kościoła i Chrystusa żyjącego w tym Kościele. To jest bardzo poważna sprawa, bo dotyczy bardzo poważnej rzeczy.

