logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Kupujemy złom?

Sobota, 27 czerwca 2015 (05:17)

Z Romanem Jakimem, przewodniczącym Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak odebrał Pan informację, że Airbus Helicopters zamierza wycofać się z budowy caracali i zająć się konstruowaniem nowoczesnych śmigłowców?

– Kiedy przeczytałem tę informację, to mówiąc szczerze, zamurowało mnie, ale nie dlatego, że taka sytuacja w ogóle zaistniała, bo rozwój technologiczny ma miejsce w każdym obszarze tylko dlatego, że polski rząd dał się wykiwać. To pokazuje, że osoby bezpośrednio odpowiedzialne za przetarg i wybór takiego a nie innego sprzętu są nieprofesjonalne i nie dorosły do podejmowania decyzji w tak ważnych obszarach.

Zwracali Państwo na to uwagę?

– Kiedy pojawiły się głosy o preferowaniu przez MON firmy Airbus i Caracala, zwracaliśmy uwagę, że nie należy kupować kota w worku, opierając się jedynie na informacjach przekazywanych przez oferenta. Wskazywaliśmy, że warto zapytać o zdanie dotychczasowych odbiorców i użytkowników caracali. Tyle tylko, że traktowano nas jak intruzów. Stąd dzisiaj mamy to, co mamy, i okazuje się, że kupujemy złom.

Czy Pana zdaniem do procedury przetargowej i testów technicznych caracali świadomie nie dopuszczono strony społecznej i specjalistów z firm konkurencyjnych?

– To, co powoli zaczyna wychodzić na jaw, pokazuje dobitnie, dlaczego wszystko, co dotyczy śmigłowców firmy Airbus Helicopters, jest tajne, poufne, zastrzeżone i ukrywane przed światem. Przecież żadna informacja o tych śmigłowcach nie wyszła na zewnątrz. Tu ewidentnie widać, że MON mogło o wszystkim wiedzieć i ukrywało ten fakt. Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z przestarzałą konstrukcją, której Francuzi nie dość, że sami nie używają, to nawet ich nie chcą nawet modernizować, tylko wolą stworzyć nowy model. Niestety polski rząd wydatnie im w tym pomaga, bo z puli ok. 13 miliardów złotych, które pójdą na zakup caracali, gros zasili modernizację francuskiego przemysłu.

To niekompetencja, skrajna nieodpowiedzialność czy może zwyczajnie głupota polskich władz…?

– Myślę, że każdy z tych elementów odegrał tu znaczenie. Sądzę, że nie przesadzę, twierdząc, że ten, kto zdecydował o wyborze takiego śmigłowca, powinien stanąć przed Trybunałem Stanu. Zresztą nie jest to pierwsze wrogie działanie przeciwko Polsce i naszemu bezpieczeństwu. Nie tak dawno mieliśmy sytuację, kiedy MON w ramach modernizacji armii zakupił od armii niemieckiej „przechodzone” czołgi Leopard z nadzieją, że otrzyma dokumentację techniczną i będzie mógł prowadzić przeglądy, naprawy i remonty w Polsce, tymczasem okazało się, że producent leopardów, który jest właścicielem technologii, odmówił przekazania nam dokumentacji technologicznej. W tej sytuacji, czy nam się to podoba, czy nie, czołgi te są wożone do naprawy do Niemiec, mało tego, nawet nie mamy do nich amunicji. Śmigłowce to kolejna wpadka. Dlatego w środę podczas pikiety pod MON na transparentach – wśród wielu innych – pojawiło się hasło „Zatrzymać przekręt stulecia”, a ktoś powiedział, że nie jeden, ale że trzeba zatrzymać wszystkie przekręty, które koalicja PO – PSL zrobiła na przestrzeni ośmiu lat.

MON, broniąc wyboru, stało na stanowisku, że takiego właśnie sprzętu potrzebuje…

– Skoro w MON takiego sprzętu potrzebują, to niech ściągną z Rosji stare śmigłowce Mi-2 i niech sami na nich latają. Różnice będą niewielkie, ale z pewnością będzie taniej i bez złudzeń. To, co robi ten rząd, to są żarty nie tylko z pracowników PZL Mielec i PZL Świdnik, ale z podatników, którzy finansują armię. To kpina z państwa i bezpieczeństwa Polaków.

Jak w świetle tych informacji kierownictwa Airbusa mają się ich wcześniejsze zapewnienia o budowie fabryki czy nawet montowni w okolicach Łodzi?

– Mowa jest o 50 śmigłowcach, z których – jak wyraźnie zaznaczyło MON – pierwsze 25 ma przylecieć gotowe z Francji, to komu do zmontowania 25 maszyn będzie się opłacało budować fabrykę…? Przecież Francuzi umieją liczyć. W tej sytuacji ten, kto wierzy w takie puste obietnice, jest nie tyle naiwny, co obłudny.

Co związki zawodowe mają zamiar zrobić w tej sytuacji?

– Wiedza, jaka do nas dociera coraz większym strumieniem, tylko utwierdza nas w przekonaniu, że nie można pozwolić, aby zakup przestarzałych śmigłowców został sfinalizowany. Jest już decyzja o zwołaniu na 3 lipca posiedzenia Rady Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”, gdzie będziemy podejmować kolejne kroki. Mając coraz więcej nowych, szokujących informacji, na pewno będziemy jeszcze raz występować do MON z żądaniem wyjaśnienia, co to wszystko ma znaczyć. Jak to możliwe, że przestarzałe, blisko 60-letnie konstrukcje, niemodernizowane śmigłowce, których produkcja wkrótce ma zostać wstrzymana we Francji, mają być zakupione na wyposażenie polskiej armii i bronić naszego bezpieczeństwa? Zwrócimy się również do ministra gospodarki, domagając się przedstawienia warunków offsetowych, jakie oferują nam Francuzi, warunków, których do tej pory nie zdążyliśmy poznać. To, z czym obecnie mamy do czynienia, to jest nie tylko narażanie polskich podatników i budżetu na ogromne straty, ale jest to również igranie z bezpieczeństwem państwa.

Dziękuję za rozmowę. 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl