logo
logo

Zdjęcie: Ewa Sądej/ Nasz Dziennik

Drugie dno pomocy

Piątek, 10 lipca 2015 (13:41)

Z prof. Piotrem Jaroszyńskim, filozofem, kulturoznawcą, oraz wykładowcą na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Rafał Stefaniuk

 

Polska zadeklarowała przyjęcie 2 tysięcy uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu. Jak odbiera Pan pomysł otwarcia na nowe kultury?

– To jest próba wytworzenia nowego społeczeństwa poprzez wymieszanie kultur i narodów. Pod płaszczykiem pomocy podejmuje się działania zmierzające do likwidacji narodów. Gdy odmienne kultury stykają się ze sobą, w pierwszej fazie spotykamy zaciekawienie. W następnej fazie pojawia się zwalczanie, a potem wytworzenie nowego społeczeństwa technokratycznego sterowanego centralnie w ramach globalizmu. To jest początek rzeczy, które z punktu widzenia wartości, które reprezentuje kultura polska, może stanowić dla niej i dla naszego Narodu zagrożenie. Tworzone jest to przez inżynierów społecznych, którzy prowokują i wykorzystują różne trudne sytuacje, ażeby mieć powód do mieszania wszystkich ras, narodów i kultur.

Jaki jest cel mieszania kultur i narodów?

– To jest utopia zakładająca, że powstanie nowe lepsze społeczeństwo. Aby to nowe społeczeństwo i nowy człowiek mogły powstać, trzeba zniszczyć to, co stare, a więc starego człowieka i stare społeczeństwo. Dotychczasowe narody zakorzenione w swojej historii i wartościach nie dają się łatwo zmieniać. Podejmuje się więc próbę wymieszania ich i to ma się odbywać w perspektywie kolejnych pokoleń. Ich świadomość będzie się modelować w systemie edukacji. Nasz system edukacji i jego wartości ukonstytuowane są przez kulturę chrześcijańską, grecką, rzymską i historię Polski. W sytuacji, gdy coraz więcej emigrantów z innych kultur przybędzie do nas, to w systemie edukacji wyeliminuje się te wszystkie odniesienia do wartości, które nas tworzą. Na to miejsce powstanie płytka kultura konsumpcyjna i pewne sprawności techniczne.

To mieszanie kultur jest możliwe bez ich ścierania? Może dojśc do rozlewu krwi?

– Przybiera to różne formy, a w tym także starcia siłowe. Z jednej strony będą dzień i noc włączone ogłupiarki medialne, a z drugiej bardzo skrupulatnie przygotowany system edukacji. Trzecia rzecz to prowokowanie antagonizmów, czyli występowania jednych kultur przeciwko drugim, tak jak ma to miejsce w niektórych krajach zachodnich. Jest to więc jeden z elementów, który ma doprowadzić do przekonania, że potrzebne jest nowe tworzenie superkultury. Tworzy się błędny pogląd, jakoby wszystkie kultury były konfliktogenne, a tym samym, aby społeczeństwa rezygnowały ze swoich dotychczasowych kultur na rzecz nowych.

Deklarację o przyjęciu imigrantów złożył wiceminister spraw wewnętrznych Piotr Stachańczyk. Może jednak napierw warto było zapytać o zdanie społeczeństwo?

– To, kto złożył tę deklarację, nie jest istotne, bo nakaz i tak poszedł z góry. Nie zawsze wiemy, kto jest tą górą. Podstawową rzeczą jest to, żeby w tej sprawie odbyła się ogólnonarodowa debata z równym dostępem do mediów. Polska jest bardzo silnie zakorzeniona w tradycji narodowej wypływająca z korzeni kultury zachodniej, w tym chrześcijańskiej. Dlatego na kwestię imigracji musimy patrzeć dalekosiężnie. Możemy przyjąć grupę dziesięciu, pięćdziesięciu lub stu osób. Patrząc na kolejne pokolenia, mogą to być już miliony. Demografia Europy Zachodniej to pokazuje. Widzimy, jak Europa zanika. Chociażby w związku z tym faktem potrzebna jest debata. Wtedy to warto by się zastanowić, czy w tej sprawie nie jest potrzebne referendum. Ale tylko wtedy, kiedy byłoby to przygotowane, kiedy społeczeństwo byłoby poinformowane, jakie są różne aspekty tego problemu. Bo tu nie chodzi wyłącznie o pomoc ludziom prześladowanym, ale o to, aby pod pretekstem wsparcia prowadzić inżynierię społeczną, która na koniec będzie antypolska.

W tym samym czasie, gdy Europa przyjmuje muzułmanów z Afryki Płn., tysiące chrześcijan z Syrii i Iraku cierpią prześladowania z rąk Państwa Islamskiego. Pojawiają się głosy, aby pomagać, ale głównie chrześcijanom...

– Są różne formy pomocy. Nie ulega wątpliwości, że trzeba pomagać ludziom znajdującym się w trudnej sytuacji. Musimy jednak wiedzieć, na ile ta trudna sytuacja nie jest wynikiem wcześniejszego scenariusza. Przecież Państwo Islamskie nie powstało samo z siebie. Ono jest wynikiem polityki wielkich mocarstw, którym jest to w pewien sposób na rękę. Tutaj trzeba bardzo wyraźnie określić przyczyny tej trudnej sytuacji, w której znaleźli się chrześcijanie z Bliskiego Wschodu i jaki sposób pomocy byłby najlepszy i dla nich, i dla nas. Kluczowe jest, abyśmy my nie stali się bezwiednie, przy naszej dobrej chrześcijańskiej woli, elementem manipulacji, czyli elementem układanki, jaka jest dzisiaj prowadzona w perspektywie globalizmu. I tu musimy wrócić do tego, co już mówiłem, a więc do groźby budowy nowego społeczeństwa za cenę zniszczenia naszej kultury. 

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl