logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Sytuacja gorsza niż dramatyczna

Wtorek, 14 lipca 2015 (04:18)

Ze Stanisławem Szwedem, posłem Prawa i Sprawiedliwości oraz zastępcą przewodniczącego sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, rozmawia Rafał Stefaniuk

Najwyższa Izba Kontroli przyjrzała się polityce prorodzinnej i nie zostawiła na niej suchej nitki. Od dwudziestu lat systematycznie spada w Polsce liczba ludności. Jest ważniejsze zadanie przed rządzącymi niż zmiana tego trendu?

– To jest jeden z ważniejszych problemów, który jest dzisiaj do rozwiązania. Niestety w ciągu ostatnich ośmiu lat nic się nie zmieniło w tej kwestii na plus. Wskaźnik dzietności mamy najniższy w Unii Europejskiej i wynosi 1,3. Jesteśmy na 212. miejscu na 220 krajów świata w tej kwestii. Sytuacja jest więc gorzej niż dramatyczna. Potrzeba wspólnej polityki obliczonej na wiele lat. Z tym się wiąże polityka państwa dotycząca zatrudnienia, płacy, zatrzymania emigracji. Takiej polityki nie było, więc trudno się dziwić krytycznemu raportowi NIK.

Opozycja miała swoje propozycje w tej materii?    

– W ostatnich latach zgłaszaliśmy kilka propozycji, lecz nawet nie podjęto nad nimi dyskusji. Podnosiliśmy kwestię zatrudnienia młodych ludzi w ramach narodowego programu zatrudnienia czy program polityki rodzinnej „Teraz rodzina”, w którym m.in. funkcjonuje propozycja ulgi 500 zł na drugie i każde następne dziecko i na pierwsze przy odpowiednim kryterium dochodowym. Rząd z kolei rzuca tylko pomysły. Co prawda wprowadzono roczny urlop macierzyński. To jest ważne rozwiązanie, ale niewystarczające.

Według statystyk, Polki chętnie rodzą dzieci, ale w Wielkiej Brytanii…

– Tak, ale ten kraj ma znacznie inny poziom finansowania choćby urodzenia dziecka. Stworzono także więcej możliwości pozostawania z dzieckiem w domu. Daje się również szansę na łącznie pracy z wychowaniem dzieci. A w pierwszej kolejności Brytyjczycy mają wyższy poziom otrzymywanych środków finansowych. Mówiąc wprost: Polkom opłaca się bardziej rodzić w Wielkiej Brytanii niż w Polsce. Młodzi ludzie, wyjeżdżając na Wyspy, zakładają tam rodziny. Na miejscu czeka ich praca, może i nie zawsze odpowiadająca kwalifikacjom, ale za to dobrze płatna.

Wielka Brytania jest krajem o dużej wolności gospodarczej. Podatki w Polsce podobnie jak firmy niszczą rodzinę?

– Zwróćmy uwagę na kwotę wolną od podatku. To też jedna z kwestii mieszcząca się w zagadnieniach prorodzinnych. Najczęściej rodziny wielodzietne mają najniższe dochody. Ale to także wsparcie do założenia własnej firmy. Jeżeli ktoś nie ma możliwości rozwoju we własnym kraju, to młodzież decyduje się na emigrację.

NIK zauważa, że wszystkie obszary polityki państwa wpływają na rodzinę. Radzi więc, aby państwo rozpatrywało wszystkie akty prawne z punktu ich pozytywnego wpływu na rodzinę.

– Polityka rodzinna to jest m.in. praca, płaca czy własne mieszkanie. To muszą być skoordynowane działania wszystkich resortów i tego nie da się rozwiązać w ciągu jednej kadencji. Trzeba stworzyć program, w którego tworzenie zaangażują się rządzący, opozycja, samorządy i stowarzyszenia. Ta polityka musi być spójna i wspólna. Państwo musi być jedną wielką instytucją, która chroni i wspomaga rodzinę. Nie może to odbywać się na zasadzie rzucania haseł. 

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl