logo
logo

Zdjęcie: M. Matuszak/ Nasz Dziennik

Demontaż rodziny trwa

Środa, 22 lipca 2015 (04:21)

Z ks. prof. Pawłem Bortkiewiczem TChr, wykładowcą w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Rafał Stefaniuk

Sejm zajmuje się ustawą o uzgodnieniu płci. Ustawa ta jest rzeczywistą troską wobec osób obciążonych problemem transseksualizmu?

– Występują sytuacje, w których pojawia się problem z identyfikacją płciową, tzn. z pewną rozbieżnością struktury biologicznej i psychicznej. To jest problem stary, którym medycyna zajmuje się od lat. Natomiast patrząc na polską scenę polityczną zdominowaną przez rządzącą koalicję Platformy i PSL, trudno nie mieć wątpliwości, że interesem tych poczynań nie jest dobro człowieka i jakakolwiek troska w zakresie medycznym. Patrząc na to, że w ostatnich miesiącach mieliśmy do czynienia z dwiema ustawami przegłosowanymi przez parlament, czyli tzw. konwencją antyprzemocową i ustawą o reprodukcji in vitro, zwaną zupełnie absurdalnie ustawą o leczeniu niepłodności, ta debata wpisuje się w ciąg inicjatyw, które są inicjatywami wyłącznie politycznymi. Nie służą także dobru społeczeństwa, ale pokazują siłę rządzącej elity politycznej wymierzonej przeciwko rodzinie. Każda z tych ustaw jest wymierzona w rodzinę, jest ustawą, która podważa status i godność małżeństwa i wyrastającej z niego rodziny.

Obserwując i analizując od lat wydarzenia na scenie politycznej, może Ksiądz Profesor określić granicę, której obecna władza w walce z rodziną nie przekroczy?

– Trudno by mi było taką granicę wskazać. Ustawa o reprodukcji in vitro jest ustawą de facto aborcyjną i eugeniczną, która walczy z modelem dzietności małżeństwa i rodziny. Natomiast konwencja przemocowa i ustawa o uzgodnieniu płci to są ustawy, które w gruncie rzeczy sięgają definiowania pojęcia małżeństwa i rodziny. Kwestionują one model i pojęcie i w tej sytuacji mamy całkowity demontaż małżeństwa i rodziny. Więc tu już trudno mówić o jakiejkolwiek granicy. To jest przekroczenie podstawowych ram, zarówno prawa naturalnego, jak i cywilizacji zachodniej. Od miesięcy powtarzamy w gronie krytyków działań ekipy rządzącej, że wejście na taką właśnie równię pochyłą może w przyszłości powodować legalizację zarówno związków pedofilskich, jak i każdych innych. Nie są to sugestie, które są pozbawione oparcia o różne racje faktyczne.

Psychologia na obecnym poziomie wiedzy uznaje występowanie transseksualizmu. Wobec tego jaki stosunek co do swojej seksualności, w opinii Kościoła, powinny mieć osoby transseksualne?

– To jest oczywiście bardzo poważne wyzwanie. Ale wskazuje ono od strony czysto racjonalnej na dwie możliwości. Pierwsza to zmiana struktury biologicznej. Nie całkowitej, ale fragmentarycznej, która posiada charakter powierzchowny. Druga możliwość to zmiany w strukturze psychicznej, czyli zmiany struktury świadomościowej i pogodzenie się ze stroną biologiczną. Kościół, który w całym swoim nauczaniu jest niezwykle racjonalny, o czym niejednokrotnie zapominamy, sugeruje sprawę niewątpliwie trudną, ale racjonalną i godną człowieka, czyli pochylenie się nad strukturą psychiczną i dostosowanie ją do stanu biologicznego, czyli realnego. To nie jest tak, że świadomość określa nasze bycie. To z naszego bycia wynika nasza świadomość. Tak mówiła filozofia klasyczna. Na tej zasadzie na wskroś racjonalnej Kościół buduje swoje nauczanie.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl