Mimo że od 14 października 2014 r. i incydentu z udziałem dziewięciu studiujących w Przemyślu Ukraińców przyznających się do polskiego pochodzenia, którzy w rocznicę utworzenia OUN-UPA sfotografowali się z banderowską flagą, minęło sporo czasu, polskie władze nic nie zrobiły. W imieniu organizacji patriotycznych zgłaszał Pan tę sprawę do prokuratury. Z jakim skutkiem?
- Przypomnę, że prokuratura zleciła śledztwo policji, gdzie - w mojej ocenie - doszło do sytuacji kuriozalnej. Mianowicie funkcjonariusz Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu, który przez kilka miesięcy prowadził dochodzenie, m.in. doprowadził do przesłuchania studentów, został odesłany do Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie, a sprawę przekazano innemu aspirantowi sztabowemu. Ten w bardzo krótkim czasie, ignorując opinię Instytutu Pamięci Narodowej, o którą wcześniej zwróciła się policja, czy ekspertyzy kilku wybitnych naukowców: prof. Bogumiła Grotta, prof. Ryszarda Szawłowskiego, prof. Czesława Partacza czy Ewy Siemaszko, powołał na eksperta Bogdana Huka – dziennikarza ukraińskiego „Naszego Słowa”, znanego z probanderowskich poglądów. Bogdan Huk w kilkuzdaniowej ekspertyzie powiedział wprost, że w oparciu o własne doświadczenia i wiedzę nie doszukuje się zarówno w gestach, jak i wystąpieniach studentów żadnych faszystowskich symboli. Na tej podstawie prowadzący sprawę policjant – w ciągu tygodnia – skierował ją do umorzenia. Warto zaznaczyć na marginesie, że wspomniany „ekspert” Bogdan Huk pół roku wcześniej na łamach „Naszego Słowa” napisał duży artykuł, w którym wprost sympatyzował z ukraińskimi studentami, pisząc, że flaga banderowska to ukraińska flaga narodowa i symbol „nowoczesnego patriotyzmu ukraińskiego”. To niedopuszczalne, że policja ignoruje instytucję państwową, jaką jest IPN, oraz poparte materiałem źródłowym ekspertyzy wybitnych profesorów. Autorytatywna dla policji jest opinia dziennikarza, który nie kryje swoich sympatii wobec banderyzmu. I na tej podstawie Prokuratura Rejonowa w Przemyślu 29 czerwca tego roku umorzyła sprawę.
Pana zdaniem policjant, który doprowadził do takiego a nie innego finału tej sprawy, sam wpadł na pomysł, żeby za eksperta wziąć osobę sympatyzującą z ideologią banderowską?
- Trudno mi to jednoznacznie oceniać, ale nie można wykluczyć, że właśnie pod naciskiem politycznym doprowadzono do sytuacji, kiedy kolejny policjant, któremu powierzono sprawę, powołuje na „eksperta” osobę absolutnie nieodpowiednią. Niewykluczone też, że ekspertyza ta była pisana na szybko. Na uwagę zasługuje też datowanie tej „ekspertyzy” nie 2014 r., a 1914 r. Mogę o tym zaświadczyć, bo osobiście przeglądałem te akta.
Jak sytuacja wygląda w tej chwili?
- Stanisław Żółkiewicz w imieniu Stowarzyszenia Obrońców Pamięci Orląt Przemyskich wystosował pismo do Prokuratury Apelacyjnej w Przemyślu do wiadomości prokuratury okręgowej, protestując przeciwko umorzeniu postępowania w sprawie ukraińskich studentów fotografujących się z flagą OUN-UPA. Tym samym stowarzyszenie wyraziło krytykę i zwróciło się z wnioskiem o wznowienie sprawy przez prokuraturę. Tak czy inaczej sprawa jest w toku – prokuratura bada akta i mam nadzieję, że sprawa zostanie przeanalizowana ponownie w sposób rzetelny. Niewątpliwie ogromna jest tutaj rola mediów, które relacjonują wszystkie wydarzenia związane z tym tematem. Osobiście przygotowuję działania prawne, o których na razie nie chciałbym mówić, żeby nie uprzedzać faktów. Natomiast mogę powiedzieć, że zwróciłem się do Prokuratury Rejonowej w Przemyślu z wnioskiem i czekam na ponowne udostępnienie mi akt tej sprawy, aby móc sporządzić fotokopie wybranych dokumentów. Jest to potrzebne moim prawnikom w celu podjęcia kolejnych kroków prawnych. Na razie jest to niemożliwe, bo dokumenty są w prokuraturze apelacyjnej.
Czy w związku z eksponowaniem symboli banderowskich przez ukraińskich studentów Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu możemy mówić tylko o propagowaniu symboli antypolskich?
- Opinia IPN jest jednoznaczna i wskazuje, że eksponowana przez młodych Ukraińców flaga jest elementem symboliki OUN-UPA, formacji, której oddziały dokonały ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, a gesty wykonywane przez studentów były jednoznacznie faszyzujące. Zresztą jest wiele opracowań naukowych, które mówią wyraźnie, że symbolika banderowska jest odmianą symboliki faszystowskiej, do której w wielu elementach zarówno symbolicznie, jak i historycznie nawiązuje. Tymczasem doszło do sytuacji precedensowej, gdzie ta sama prokuratura w tym samym czasie skierowała do sądu sprawę o sianie nienawiści, kiedy internauta na jednym z portali wyraził się bardzo ostro w stosunku do muzułmańskich uchodźców, którzy mieli przyjechać do Polski, natomiast w przypadku ukraińskich studentów w Przemyślu, gdzie sprawa jest jeszcze bardziej niebudząca wątpliwości, postępowanie jest umarzane. Czy to nie dziwne, kiedy prokuratura przykłada do przejawów siania nienawiści na tle narodowościowym zupełnie inną miarę? To pokazuje, że w przypadku studentów ukraińskich musiał być bardzo jednoznaczny nacisk polityczny na policję, aby nieważne jak, sprawa została umorzona.
Władze przemyskiej uczelni też – można powiedzieć – zamiotły sprawę pod dywan…
- Komisja Dyscyplinarna Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu nałożyła na grupę ukraińskich studentów mało istotne - nazwijmy to - pouczenia czy ostrzeżenia, tak naprawdę niewiążące się z żadnymi poważnymi konsekwencjami, nie mówiąc już o wydaleniu z uczelni. Trudno zatem oprzeć się wrażeniu – jak pan zauważył - że sprawa została zamieciona pod dywan.
Jak powinny zareagować polskie władze konsularne wobec tych studentów, posiadaczy Karty Polaka, a jak reagują?
- Konsulat Generalny RP w Winnicy wobec zaistniałych faktów zgodnie z przepisami miał obowiązek cofnąć tym ukraińskim studentom Kartę Polaka. Niestety tego nie zrobił. To pokazuje jednoznacznie, że jest polityczna wola obecnego rządu PO - PSL, żeby tuszować banderowskie i antypolskie zachowania i działania, i to zarówno w Polsce, jak i poza naszymi granicami. I to jest bardzo niepokojące.
A zatem wygląda na to, że poprawność polityczna jest ponad polską racją stanu…
- Mało tego – to nie jest tylko poprawność polityczna ponad polską racją stanu, ale mamy tu do czynienia z działaniami na szkodę państwa polskiego. Jeżeli bowiem – nawet poprzez zaniechania czy zwyczajnie poprzez głupotę – wspieramy formacje, które mordowały Polaków, których spadkobiercy w obecnej chwili na terytorium Ukrainy stanowią zagrożenie formacji, o których po zamachu w Mukaczewie prezydent Poroszenko powiedział, że są to terroryści, to trzeba stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że polskie władze w sposób pośredni wspierają ideologię nacjonalistyczną, która sieje terror. To niepojęte, że wobec tak istotnych i groźnych antypolskich zachowań można być tak pobłażliwym i nieodpowiedzialnym.
Dziękuję za rozmowę.

