logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Komorowski hojny wbrew polskiej racji stanu

Wtorek, 4 sierpnia 2015 (10:10)

Z dr. Andrzejem Zapałowskim, historykiem, wykładowcą akademickim, ekspertem ds. bezpieczeństwa, prezesem rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Obchodziliśmy 71. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, tak ważnego wydarzenia w historii Polski. Tymczasem na Ukrainie znana organizacja neonazistowska Misanthropic Division uczciła zbrodniczą 36. Dywizję Grenadierów SS Dirlewanger, której ukraińscy członkowie w bestialski sposób mordowali ludność cywilną w czasie Powstania Warszawskiego. Co to była za formacja i jak patrzy Pan na oddawanie dziś czci katom Polski?

– Sprawa jest o tyle kontrowersyjna, że oddział ten składał się z kryminalistów narodowości niemieckiej, ukraińskiej i rosyjskiej. Jest oskarżany o wymordowanie ponad 150 tysięcy cywilów, w tym 30 tysięcy Polaków właśnie w czasie Powstania Warszawskiego. Nawiązywanie do tradycji 36. Dywizji Grenadierów SS Dirlewanger przez nacjonalistów ukraińskich, z czym mieliśmy niejednokrotnie do czynienia w ostatnich miesiącach, a zwłaszcza w odniesieniu do 71. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, świadczy nie tylko o degeneracji politycznej tego środowiska, ale pokazuje także, dokąd prowadzi fascynacja ukraińskim nacjonalizmem przez młodzież tego państwa.

Co sądzi Pan o odznaczeniu przez prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski prominentnych działaczy Związku Ukraińców w Polsce za - jak to określił - „wybitne zasługi dla rozwoju współpracy polsko-ukraińskiej”?

– Prezydent Komorowski na odchodne podejmuje co rusz decyzje, które kompromitują zarówno jego jako Polaka, jak i przede wszystkim urząd Prezydenta RP, który sprawował przez ostatnie pięć lat. Część odznaczonych działaczy ukraińskich nie przyznała, iż na Wołyniu doszło do ludobójstwa obywateli Polski, a czasami wręcz żongluje argumentami, aby usprawiedliwić zbrodniarzy. Te odznaczenia pokazują, jak mocne jest w Polsce środowisko banderowskie, które ma moc forsowania właśnie takich decyzji mimo działań wbrew polskiej racji stanu.

Czy to odznaczanie rzeczywiście – jak stwierdził doradca prezydenta Komorowskiego Tomasz Nałęcz - „nie ma nic wspólnego z dyskursem historycznym”?

– Oddzielanie polityki historycznej Związku Ukraińców w Polsce od działalności na rzecz mniejszości ukraińskiej jest kompletnie niezrozumiałe. To niektórzy działacze tego związku posługują się terminologią „etnicznych ziem ukraińskich” w stosunku do części polskiego państwa jako symbolu okupacji tych ziem przez państwo polskie. Także gloryfikacja UPA przez te środowiska świadczy o jego prawdziwych sympatiach. Nierozumienie tego to kompromitacja profesora historii.

Komorowski pokazał, jak silne jest lobby banderowskie w Polsce i że jego otoczenie i PO są przesiąknięte sympatykami antypolskiego nacjonalizmu ukraińskiego?

– Wielu doradców w jego środowisku to sympatycy ukraińskiego nacjonalizmu, którzy od lat popychali go jako głowę państwa w kompromitujące zdarzenia. Jedną z takich osób jest Henryk Wujec. Wystarczy przypomnieć tylko – moim zdaniem nieprzypadkową - zbieżność gloryfikacji OUN-UPA z wizytą prezydenta Komorowskiego w ukraińskim parlamencie. Można dyskutować, czy to przypadek, niedopatrzenie, głupota czy może świadome działanie tych, którzy doradzali prezydentowi, oraz polskich służb dyplomatycznych, które przygotowywały jego wizytę. Tak czy inaczej prezydent Rzeczypospolitej Polskiej nie miał prawa być w takim dniu w ukraińskim parlamencie, chyba że o wszystkim wiedział i zlekceważył ten fakt. Tym bardziej świadczy to na jego niekorzyść.

Zarząd Międzynarodowego Funduszu walutowego zaakceptował kolejną transzę pomocy dla Ukrainy w wysokości 1,7 miliarda dolarów. Tempo spadku gospodarczego w tym kraju wprawdzie spowolniło, ale mimo wszystko czy nie jest to próba zalewania dziury, która nie ma dna?

– Stan ukraińskiej gospodarki i finansów jest w katastrofalnym położeniu. Wsparcie z MFW to nie pomoc, ale odraczanie upadku państwa. Należy podkreślić, że liczba banków na Ukrainie spadła ze 180 na początku 2014 r. do 148 w kwietniu tego roku. Od stycznia zlikwidowano nad Dnieprem 13 banków, 41 znajduje się w stanie likwidacji, w dziewięciu innych bank centralny wprowadził zarząd komisaryczny. Globalne saldo ich działalności zamyka się stratą sięgającą 81 miliardów hrywien wobec 1,5 miliarda hrywien zysku na początku 2014 r. Proszę też zwrócić uwagę, że przed Ukrainą jest zima, tymczasem kraj ten nie ma ani odpowiedniej ilości gazu w magazynach, ani węgla na składach. Ludność także nie ma już oszczędności. To wszystko pokazuje, w jakim kierunku zmierza to państwo. 

Czy Pana zdaniem Polsce grozi fala ukraińskich imigrantów?

– Obecnie szacuje się, że w Polsce przebywa około 400 tysięcy Ukraińców. Ta liczba według deklaracji z przeprowadzanych sondaży na Ukrainie może się niedługo radykalnie zwiększyć. Około 8 proc. Ukraińców, czyli ok. 3 milionów ludzi, planuje w najbliższej przyszłości wyjechać do pracy za granicę. Najczęściej wskazują na Polskę (ok. 30 proc.), do tego wielu w tym celu zgodziłoby się na nielegalne przekroczenie granicy. Tak więc możemy się spodziewać ok. miliona osób poszukujących u nas pracy, usiłujących na nowo ułożyć sobie życie.

Co to dla nas oznacza?

– Przede wszystkim problemy na rynku pracy obywateli polskich, które i tak są już bardzo ciężkie. Ponadto oznacza to wzrost kosztów socjalnych z budżetu państwa i gmin dla bezdomnych i głodnych przybyszów. Z czasem może pojawić się również problem zwiększenia przestępczości, w tym zorganizowanej. Nasz kraj jest zagrożony nielegalną imigracją ze strony Ukrainy i państw islamskich. To wszystko pokazuje nieodpowiedzialność polskiej polityki zagranicznej Platformy Obywatelskiej.

Brytyjski „The Guardian” donosi, że Czeczeńcy walczący po stronie ukraińskiej chcą przyciągnąć na Ukrainę islamistów z Syrii, aby walczyli z Rosją...

– Przede wszystkim ich przywódcy chwalą się tym, iż bez problemu wielokrotnie przekraczają nielegalnie wschodnią granicę Polski. To tylko pokazuje, że jest ona nadal dziurawa. Jeżeli zaś chodzi o islamistów z Syrii pytanie, które należy zadać, brzmi: „Którędy oni mieliby na Ukrainę przybywać?”. Oby nie z obozów dla uchodźców w Europie Zachodniej, a nawet z Polski. W takim przypadku nasza wschodnia granica stałaby się obszarem, gdzie drastycznie pogorszyłby się stan bezpieczeństwa.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl