logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

In vitro – procedura śmierci i kalectwa

Wtorek, 11 sierpnia 2015 (11:24)

Najnowszy wpis dr. inż. Antoniego Zięby na blogAiD.

Powróćmy jeszcze raz do bolesnego prob­lemu in vitro – pro­ce­dury śmierci i kalectwa. Pro­ce­dury głęboko nieety­cznej, bo niszczącej poczęte istoty ludzkie, powodu­jącej istotny wzrost wad wrod­zonych u tych nielicznych żywo urod­zonych dzieci.

Pro­ce­dura in vitro narusza god­ność zarówno tych par, które starają się o poczę­cie dziecka, ale także poczę­tych istot ludz­kich, trak­towanych przed­miotowo. Przy­toczmy dwa świadectwa z „Prze­wod­nika bioe­tyki dla młodych” wydanego w Polsce przez Insty­tut Bioe­tyki Uni­w­er­sytetu Papieskiego JPII w Krakowie, Fun­dację Jeden z Nas w Krakowie oraz bioe­tyków, prawników i biologów spoza tych instytucji.

Pier­wsze z nich jest zaty­tułowane „Pię­cioro rodz­iców” i brzmi następu­jąco: „Począłem się dzięki metodzie »in vitro«, przy wyko­rzys­ta­niu nasienia jakiegoś mężczyzny, pobranego z banku spermy, i komórki jajowej mojej bio­log­icznej matki. Od poczę­cia przez dziewięć miesięcy żyłem i rosłem w ciele innej kobi­ety, mojej matki zastępczej. Teraz mieszkam z rodzi­cami, którzy mnie adop­towali. Kto jest moją mamą i moim tatą?”. Ta krótka his­to­ria jest dra­maty­cznym głosem człowieka, który żyje, cieszy się fizy­cznym zdrowiem, ale który nie może się otrząs­nąć z nien­at­u­ral­nego sposobu jego poczę­cia i tego, że nie zna bio­log­icznych rodz­iców. Przez to trudno mu się włączyć w rodz­inę, w której żyje.

Drugie świadectwo z tej samej pub­likacji brzmi: „Jestem mamą małej, 3-miesięcznej dziew­czynki, poczętej przy pomocy »in vitro«, i cią­gle myślę o pozostałych ośmiu zam­rożonych embri­onach. Wprawdzie nie planu­jemy z mężem kole­jnych ciąż, ale równocześnie nie mogę zaak­cep­tować myśli o ich zniszcze­niu, nie wiem, co mam zro­bić… Zespół medy­czny, który poz­wolił nam zre­al­i­zować nasze marzenia, nie potrafi udzielić odpowiedzi na moje wąt­pli­wości”. His­to­ria jest jasna i czytelna – żyje jedno z poczę­tych dzieci. Ma 3 miesiące, nie ma tu słowa o dolegli­woś­ci­ach fizy­cznych tego dziecka, a więc cieszymy się i zakładamy, że jest to zdrowa 3-miesięczna dziew­czynka. Następ­nie przy­chodzi chwila reflek­sji, co z ośmioma innymi poczę­tymi, a aktu­al­nie zam­rożonymi dziećmi? To są jej dzieci, tej matki. To bardzo trudna sytu­acja, która jest spowodowana m.in. tym, że prze­waża chęć zarobku niek­tórych lekarzy w ośrod­kach medy­cznych. Biznes, jakim jest in vitro, przesła­nia pod­sta­wowe nakazy ety­czne, które mówią, że należy szanować życie każdego człowieka od pier­wszej chwili poczę­cia. Ist­nieje też nakaz tej samej wagi, nakaz ogól­noludzki – szanu­jmy god­ność każdego człowieka. Pro­ce­dura in vitro niszczy god­ność zarówno pary rodzi­ciel­skiej, jak i poczętego dziecka. Maleńki człowiek jest zam­rażany, odm­rażany, trans­fer­owany – jest to nienaturalne.

Dziwi fakt, że mamy tyle akty­wnie dzi­ała­ją­cych ruchów eko­log­icznych, mamy orga­ni­za­cje i sto­warzyszenia. Niestety, nie sły­chać protestów w związku z pro­ce­durą „in vitro”, która jest prze­cież metodą nieeko­log­iczną. Człowiek, który ma być poczęty w łonie matki, jest poczy­nany na szkle. Powinien być jeden, potężny głos środowisk eko­log­icznych, który powiedzi­ałby „nie” tej pro­ce­durze. Sto­su­jmy napro­tech­nologię – ety­czną, skuteczną, tańszą i eko­log­iczną w więk­szości z tych przy­pad­ków metodę pomocy bezdziet­nym małżonkom.

Mamy też bardzo trudną sytu­ację w medi­ach. Należy zadać sobie pytanie: dlaczego w tych potężnych medi­ach, w telewizji pub­licznej czy komer­cyjnej prawie w ogóle nie ma infor­ma­cji o napro­tech­nologii, nato­mi­ast obecna jest, niekiedy wręcz nachalna, reklama i propagowanie in vitro, metody śmierci i kalectwa?

Nie należy się jed­nak załamy­wać, gdyż prawda zwycięży. Ludzie, którzy zostali rodzi­cami dzięki napro­tech­nologii, odważnie dają swoje świadectwo. Te świadectwa będą współt­worzyły naszą atmos­ferę społeczną. Będziemy się kon­sek­went­nie doma­gać od władz, żeby napro­tech­nolo­gia była pro­mowana, wspier­ana finan­sowo, obecna w pro­gramie naucza­nia stu­den­tów medy­cyny. Nie chcemy, by dochodz­iło do kom­pro­mi­tacji lekarzy, którzy uważają się za wybit­nych spec­jal­istów ginekologii i położnictwa, a tej jakże ważnej metody pomocy bezdziet­nym małżonkom prawie w ogóle nie znają. To musi zostać zmienione. Należy o to wal­czyć i mod­lić się, żeby ta walka przyniosła w niedługiej przyszłości pozy­ty­wne rezultaty.

Wpis dostępny na blogAID.

dr inż. Antoni Zięba

NaszDziennik.pl