logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Komorowski coraz aktywniejszym uczestnikiem przemysłu pogardy

Niedziela, 16 sierpnia 2015 (08:49)

Aktualizacja: Niedziela, 16 sierpnia 2015 (12:47)

Bronisław Komorowski mimo upływu już 3 miesięcy od przegranych wyborów prezydenckich, wyraźnie nie może pogodzić się z porażką i w kolejnych wywiadach radiowych i prasowych coraz mocniej atakuje prezydenta Andrzeja Dudę i jego wyborców.

Tak było w niedawnym wywiadzie dla radia TOK FM. W podobny sposób Bronisław Komorowski wypowiedział się w obszernym wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”, jaki przeprowadzili z nim Adam Michnik i Jarosław Kurski.

Były prezydent po raz kolejny podkreśla, że przegrał wybory przez nienawiść do niego, sianiem której zajmował się jego rywal w wyborach Andrzej Duda i jego wyborcy, i to nie tylko w czasie kampanii wyborczej, ale nawet po jej zakończeniu.

O tym ostatnim okresie mówi tak: „Równolegle do deklaracji o potrzebie odbudowania wspólnoty, gdy żegnałem się z Siłami Zbrojnymi, urządzono mi kocią muzykę i wrzeszcząc w czasie hymnu narodowego. To byli ci sami ludzie, z tymi samymi transparentami, którzy w czasie kampanii wyborczej, siali przeciwko mnie nienawiść na rozkaz. Do nich przemawiał prezydent Andrzej Duda na Krakowskim Przedmieściu, zwracając się do nich »Kochani«”.

Wyjątkowo absurdalne oskarżenie urzędującego prezydenta, który w dniu swego zaprzysiężenia przemawiał nie tylko na zamkniętych uroczystościach w Sejmie podczas Zgromadzenia Narodowego czy na Zamku Królewskim, gdzie przejmował odznaki najwyższych odznaczeń państwowych, ale także przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu.

Prezydent Andrzej Duda chciał dać satysfakcję kilkudziesięciu tysiącom Polaków, którzy spontanicznie zjechali do Warszawy i tego dnia byli obecni pod wszystkimi gmachami, w których odbywały się uroczystości.

Wygłosił przemówienie przed Pałacem Prezydenckim i podziękował ludziom, którzy w ogromnym skwarze czekali na niego przez wiele godzin. Sugerowanie więc, że było to podziękowanie dla ludzi zakłócających uroczystość z udziałem Komorowskiego, która odbywała się dwa dni wcześniej, jest wyjątkowo podłe i nikczemne.

A przecież Bronisław Komorowski wykonał także kilka innych nieprzyjaznych gestów wobec wtedy prezydenta elekta Andrzeja Dudy, m.in. wręczył o 2 tygodnie wcześniej nominacje generalskie (próbował „podchodzić” Andrzeja Dudę, czy wręczy nominacje generalskie przez niego przyznane, ale gdy ten odmówił, wręczył je 1 sierpnia zamiast 15 sierpnia) czy doroczną nagrodę „Solidarności” (miała być wręczona 31 sierpnia, a przyśpieszono ten termin blisko o miesiąc na 4 sierpnia, stąd brak kierownictwa związku na tej uroczystości).

Ponadto - jak poinformowała „Rzeczpospolita” w artykule pod znamiennym tytułem „Pustki w budżecie Kancelarii Prezydenta” - Kancelaria wydała w ciągu 7 miesięcy tego roku większość środków na wynagrodzenia, aby sparaliżować jej działalność w pozostałych 5 miesiącach.

Z informacji zawartych w tym artykule wynika, że tuż przed II turą wyborów prezydenckich, 22 maja, ale także po raz kolejny 16 lipca szef Kancelarii dokonał zmian w jej statucie, w konsekwencji również w regulaminie organizacyjnym i w regulaminie wynagradzania pracowników.

Te decyzje pozwoliły na likwidację niektórych stanowisk pracy, a zwalniani w ten sposób, oprócz odpraw przewidzianych przez kodeks pracy w takich okolicznościach, otrzymali odszkodowania będące równowartością ich kwartalnych zarobków (a więc sumarycznie 6-miesięczne wynagrodzenia).

Świadome uczestnictwo Komorowskiego w tych wszystkich niegodziwościach i jednoczesne oskarżanie swego następcy o nienawiść jest coraz bardziej oczywistym uczestnictwem w przemyśle pogardy.

Wydawało się, że zapowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy o konieczności budowania wspólnoty Polaków zniechęcą dotychczasowych twórców i aktywnych realizatorów przemysłu pogardy do jego uruchamiania, niestety wystartował on ponownie już nazajutrz po wyborze Andrzeja Dudy, a teraz jego uczestnikiem został Bronisław Komorowski.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Autor jest finansistą, posłem do Parlamentu Europejskiego.

NaszDziennik.pl