Sejm odrzucił obywatelski projekt ustawy „o ochronie życia i zdrowia ludzkiego od poczęcia”. Zakazywałby on w Polsce zabijania dzieci poczętych.
Kilka minut przed głosowaniem nad projektem Kaja Godek, reprezentująca Inicjatywę Ustawodawczą „Stop aborcji”, poinformowała, że Fundacja PRO – Prawo do Życia przekaże informację wyborcom, jak głosowali posłowie. To spotkało się ze stanowczą reakcją marszałek Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która nazwała to „straszeniem posłów”.
Posłowie są na naszym utrzymaniu. Dlatego też chcemy ich rozliczyć. Chcemy, żeby społeczeństwo zobaczyło, na co wydawane są te setki tysięcy złotych. Niedługo ruszy produkcja banerów i transparentów. Będzie można nas spotkać pod biurami posłów Platformy i z pewnością pod biurem Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Będziemy starać się dotrzeć do jak największej liczby wyborców, żeby zobaczyli, co ich posłowie robili przez 8 lat. A niewsparcie ochrony życia dzieci nienarodzony to już jest bardzo dużo. Nie uważam tego za straszenie posłów. To jest edukowanie społeczeństwa.
Debata nad projektem odbyła się w czwartek wieczorem. Jak zawsze przy ważnych problemach ważne debaty odbywają się nocą. Robi się to po to, aby ludzie zmęczeni po pracy nie mieli sił śledzić tego, co dzieje się w Sejmie. To jest nic innego jak próba ukrycia niewygodnych dla rządzących tematów.
Sama debata również była skandaliczna. Dochodziło podczas niej do takich sytuacji, że marszałek Jerzy Wenderlich z SLD zabraniał Kai Godek nazywania aborcji zabijaniem dzieci! Sprzeciwiali się temu w piątek także marszałek Kidawa-Błońska i część posłów.
To tylko pokazuje, jak chora jest nasza scena polityczna. Mamy wielu polityków, którzy powinni udać się na emeryturę i przestać kneblować usta osobom mówiącym prawdę. Jak można wprowadzać cenzurę w XXI wieku? To m.in. za wolność słowa ginęli nasi przodkowie. Ponad połowa posłów Platformy obnosi się ze swoim solidarnościowym rodowodem, a popiera zamykanie ust, bo ktoś powiedział coś niewygodnego. Warto zapytać marszałka Wenderlicha, czy chce z Polski zrobić Białoruś albo Koreę Północną.
Myślę, że to nie najlepiej oddaje standardy, jakimi kierują się marszałek i miażdżąca część Platformy Obywatelskiej. Ciężko mówić, że ludzie ci dorośli do Unii Europejskiej i cywilizacji łacińskiej. Obawiam się, że mogli zatrzymać się na poziomie „Homo sovieticus”. Najmłodsi uczniowie szkoły podstawowej wiedzą, że człowiekiem jest się od poczęcia. Że płód to jest dziecko. To aborcja musi być zabiciem małego człowieka. Niczym innym! Jak więc można mówić, że stwierdzenie to jest obrażaniem cudzych przekonań?
Trafnie na tę sytuację odpowiedziała Kaja Godek. Zapytała, dlaczego ktoś uderza w wolność głoszenia jej poglądów. Oni są uwrażliwieni na negowanie ich poglądów, a przy tym nie patrzą na zdanie milionów osób.
I na koniec każdemu z posłów, którzy wmawiają społeczeństwu, że kobieta ma prawo do zabijania dziecka, przypomnę zdanie z 18. rozdziału Ewangelii wg św. Mateusza: „Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza”. Teraz niech ten cytat mówi za mnie.

