11 września w Sejmie obiecała Pani posłom, że Fundacja będzie informować społeczeństwo o tym, jak głosowali w sprawie ustawy chroniącej życie…
– Obiecałam, że będziemy pokazywać, kto sprzeciwił się życiu. Dostajemy informację, że niektórzy posłowie, którzy zagłosowali za utrzymaniem w Polsce aborcji, w swoich okręgach przedstawiają się jako przykładni katolicy, przywiązani do wartości rodzinnych. Wiemy o posłach, którzy lubią się pokazywać w towarzystwie biskupów i proboszczów. Jeden z nich zasiada nawet w radzie parafialnej. Nie może być tak, że wyjazd do Warszawy na posiedzenie Sejmu anuluje wszystkie deklaracje, które złożyło się wyborcom. Społeczeństwo, wybierając swoich przedstawicieli, brało pod uwagę ich światopogląd. Akcja informacyjna już się rozpoczęła i potrwa do ciszy wyborczej.
Czy zdarzyło się, że któryś z parlamentarzystów stwierdził, że popełnił błąd, głosując przeciwko ustawie?
– O takim przypadku nie słyszałam. Głosowania w tej sprawie w ostatnim czasie były cztery. Jeżeli ktoś uważa, że popełnił błąd, to rozumiem, że w poprzednich głosowaniach poparł ochronę życia. Wtedy z pewnością należałoby zweryfikować konkretne przypadki. To, że ktoś w pierwszym głosowaniu opowiedział się przeciwko życiu, a w następnych był już za, to można mówić o pozytywnej zmianie poglądów. Mamy za sobą cztery głosowania, więc zobaczymy pewną tendencję.
W sumie 1,5 mln osób poparło inicjatywy ustawodawcze sprzeciwiające się aborcji. Napływają do Pani informacje, jak społeczeństwo zareagowało na decyzję posłów?
– Dostajemy e-maile z pytaniem o to, jak głosowali posłowie, więc zainteresowanie tym, co robią parlamentarzyści, jest. To pozytywne zjawisko – nie tylko w tej sprawie, ale w każdej innej. Polityka przestaje być oderwana od ludzi. To, że Polacy zaczęli się interesować i patrzą na konkretne głosowania, oznacza, że zaczęliśmy przesuwać się od wizerunku w stronę merytorycznej analizy tego, co politycy rzeczywiście robią. To może być czynnik polepszający jakość życia publicznego.
Premier Ewa Kopacz stwierdziła, że Platforma przez 8 lat zrobiła dużo w obszarze polityki prorodzinnej i kolejne 4 lata będą podobne. Jak Pani odbiera te słowa jako matka i działaczka pro-life?
– Jeżeli premier Kopacz uważa, że zrobiła dużo dobrego dla rodziny i chciałaby robić to dalej, to już można zacząć się bać. Wprowadzanie skrajnie lewackich rozwiązań przez rząd Donalda Tuska oraz jej – bo przecież mamy do czynienia z kontynuacją rządów – pokazuje, że dobro rodziny nie jest priorytetem. Spójrzmy na kilka przyjętych aktów prawnych. To ustawa o in vitro, która legalizuje produkcję ludzi i pozwala na traktowanie ich gorzej niż zwierzęta. Przypomnę konwencję przemocową, która została wprowadzona pod wpływem ogromnego nacisku instytucji międzynarodowych. To Ewa Kopacz doprowadziła do tego, że jej posłowie zagłosowali za jej przyjęciem. Wspomnę o ustawie, która się pięknie nazywa – „o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie”. Pozwala ona na to, aby aparat państwowy niemal bez ograniczeń stosował inwigilację i przemoc wobec rodzin mających dzieci. Ewa Kopacz w kampanii wyborczej chce stawiać się w dobrym świetle, lecz rzeczywistość jest zupełnie inna.

