Parlament przyjął bardzo mocno krytykowaną przez Pana ustawę o Lasach Państwowych. Jej los leży teraz w rękach prezydenta. Liczy Pan na skorzystanie z prawa weta przez głowę państwa?
– Prezydent stanowczo opowiedział się za rozpisaniem referendum w sprawie przyszłości Lasów Państwowych. Pytanie, które proponował, brzmiało: „Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego systemu funkcjonowania Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe?”. W pytaniu chodziło o to, czy utrzymać unikatowy model polskiego leśnictwa sprzed doprowadzenia do destabilizacji finansowej. Przypomnę, że nałożono na Lasy haracz w wysokości 800 mln zł w roku 2014, kolejne 800 mln w 2015 r. i 2 proc. przychodu od roku 2016. Zabranie im skumulowanego zysku to doprowadzanie Lasów Państwowych do bankructwa, a bankruta się sprzedaje. Moja odpowiedź jest więc jasna. Będę także prowadził rozmowy w sprawie, aby tę ustawę oddać do Trybunału Konstytucyjnego albo ją zawetować.
A będzie Pan o tym rozmawiał z prezydentem?
– Trudno mi powiedzieć, czy spotkam się z prezydentem Andrzejem Dudą. Na pewno będę rozmawiał z osobami, które przygotowują opinię dla prezydenta.
W nowym parlamencie będzie Pan dalej zabiegał o ochronę Lasów Państwowych?
– Z pewnością będziemy działać w tym kierunku, aby tę unikatową organizację zarządzania utrzymać. Chcę, aby Lasy w tej formie mogły pełnić swoją rolę stymulatora rozwoju gospodarczego dla terenów wiejskich jako miejsce, gdzie będą tworzone stanowiska pracy. To jest możliwe poprzez prowadzenie odpowiedniej polityki klimatycznej, gdzie pochłanianie dwutlenku węgla przez lasy odgrywa dużą rolę i za to Lasy Państwowe powinny dostawać pieniądze. A będą dostawać pieniądze, kiedy będzie się prowadziło odpowiednie negocjacje w tym zakresie zgodnie z konwencją klimatyczną i protokołem z Kioto i w tym kierunku z pewnością będziemy działać, tak jak to robiliśmy poprzednio w latach 2005-2007. Wtedy to przygotowywaliśmy ustawę o włączeniu pochłaniania gazów przez lasy do Europejskiego Systemu Handlu Emisjami, gdzie pieniądze uzyskane na pochłanianiu powinny iść na tworzenie miejsc pracy w terenach wiejskich.
I temu posłuży nowa ustawa?
– Ustawy nie będę pisać na nowo, bo ta jest gotowa i znowelizowana przez Stowarzyszenie na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju Polski, czyli inicjatora referendum. Gdybyśmy wygrali wybory, a wierzę, że się tak stanie, będzie to jeden z pierwszych projektów, który trafi do laski marszałkowskiej.
Gdyby Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory, wejdzie Pan do rządu Beaty Szydło?
– Teraz najważniejszą sprawą jest to, aby społeczeństwo poszło do urn i dobrze skontrolowało przebieg wyborów, aby nie doszło do fałszerstw. Kiedy społeczeństwo powierzy nam misję tworzenia rządu, to wtedy będzie już można pytać Beatę Szydło, kogo zaprosi do swojego rządu.
Ale rozmawiał Pan już z kimś co do dalszej przyszłości?
– W tej chwili wszystkie wysiłki skierowane są na zwycięstwo w wyborach. Tym bardziej że jest taka nadzieja. To jest priorytet. Daleko jesteśmy od ustawiania stanowisk, a szczególnie ich personalnego wymiaru. Na to przyjdzie czas, jak wygramy wybory. Natomiast Prawo i Sprawiedliwość jest do tego programowo przygotowane. Mamy także projekty ustaw, które powinny być wprowadzone w pierwszej kolejności. Sprawy personalne podjęte będą w dalszej kolejności. Nasz program będzie realizowany, a myślę, że z pewnością będzie konsultowany z tymi, którzy mieli istotny wpływ na jego powstanie.

