logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Z mandatem do wprowadzania zmian

Poniedziałek, 26 października 2015 (00:03)

Z Janem Marią Jackowskim, senatorem PiS, członkiem senackiej Komisji Spraw Zagranicznych, rozmawia Rafał Stefaniuk

Co czuje polityk, gdy jego partia wygrywa wybory z 39,1-procentowym poparciem i będzie rządziła samodzielnie?

– Satysfakcję, bo jest to ogromny sukces, którego głównym autorem jest Jarosław Kaczyński. To on pokazał, jak ważna w polityce jest konsekwencja. Czekaliśmy długo i niejednokrotnie przy bardzo gorzkich wydarzeniach na to, że Polacy powierzą nam mandat do sprawowania władzy. Kandydat PiS Andrzej Duda wygrał wybory prezydenckie. Dziś dowiadujemy się, że bezwzględne zwycięstwo odnosi Prawo i Sprawiedliwość, jest to więc rok niezwykłych sukcesów. Gdyby nie szczególne zaangażowanie polityków PiS i wyraziste przywództwo Jarosława Kaczyńskiego, którego cechowała długofalowość wizji, to tego sukcesu by nie było.

Platforma i jej młodsza siostra Nowoczesna zdobyły wspólnie 30,5 proc. To dużo. Co przesądziło o tym, że mimo solidnego wyniku nie udało się jej wygrać wyborów?

– Społeczeństwo jest zmęczone retoryką pseudoliberalną. Polacy nie dadzą się mamić wizją Polski proponowaną kiedyś przez PO, a którą teraz próbuje kontynuować Nowoczesna. Pomysł Ryszarda Petru na podatki, a więc 3 razy 16 to jest to samo, co Donald Tusk proponował 10 lat temu w haśle 3 razy 15. Jak słucham polityków Nowoczesnej, to mam wrażenie, jakby mówili działacze Unii Wolności. To jest grupa ludzi, która twierdzi, że wie lepiej i stara się funkcjonować na tej zasadzie. Odnoszę wrażenie, że Polacy są zmęczeni tą retoryką. Oczekuję innej polityki, czyli zmiany. W tym tej pokoleniowej.

14 proc. społeczeństwa postanowiło oddać głos na partie antysystemowe jak Kukiz’15 czy KORWiN. Co z wyborcami tych ugrupowań? Rządy PiS będą w stanie zaproponować im taką wizję Polski, w której będą szczęśliwi?

– Rozmawiamy w sytuacji, w której nie znamy jeszcze oficjalnych wyników, a według sondaży KORWiN ma 4,9 proc. Może się więc okazać, że politycy tej partii znajdą się w Sejmie. Pokazuje to, że antysystemowe ugrupowania są silne, a z pewnością będą coraz silniejsze. Tym bardziej że projekt europejski pokazuje swoją nicość, miałkość, bezideowość. Nie znajdziemy także w nim oparcia w solidnych fundamentach wartości. Kwestia imigrantów, zastoju gospodarczego czy kryzysu wartości europejskich będzie rzutowała na to, że ugrupowania antysystemowe będą rosły w siłę. To jest wyzwanie dla rządu. My z pokorą podchodzimy do wyników tych wyborów. Czekamy na oficjalne potwierdzenie i podział mandatów i wtedy będziemy wiedzieć, jaki rząd będzie w przyszłości i co możemy zrobić dla obywateli.

Ale musi przyznać Pan rację Pawłowi Kukizowi i Januszowi Korwin-Mikke, że system podatkowy, czy działania prokuratury i organów ścigania, to są te kwestie, które wymagają rewolucji.

– Tak, to są kwestie, które wymagają gruntownych zmian, albo, jak kto woli, rewolucji. My to mamy w swoim programie. Funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości i całego aparatu skarbowego to są kwestie, na które mamy pomysł. Przypomnę, że sądownictwo w Polsce jest najdroższe na jednego mieszkańca ze wszystkich krajów w UE. A jak działają sądy, jaka jest ich opieszałość, to każdy obywatel, który miał z nimi do czynienia, dobrze wie. Również mamy najdroższy na jednego mieszkańca, ze wszystkich krajów Wspólnoty, aparat skarbowy. Jego skuteczność w ściganiu tych, którzy unikają podatków, a są duzi, jest wyjątkowo niska. Natomiast jest on opresyjny w stosunku do zwykłych obywateli i małych przedsiębiorstw. To wywołuje naturalne reakcje społeczne i powoduje, że te dwie sfery życia są traktowane przez społeczeństwo jako bardzo poważne wyzwania, które stoją przed nowym rządem.

Wydaje się przesądzonym to, że Lewicy nie uda się przekroczyć progu wyborczego. Co przesądziło o ich klęsce?

– Używając języka piłkarskiego, Lewica zakiwała sama siebie. Pojawienie się Nowoczesnej i partii Razem spowodowało, że zabrakło części tradycyjnego elektoratu SLD i Palikota. Drugim problemem jest fiasko koncepcji koalicji. Gdyby Zjednoczona Lewica nie szła w formule koalicji, spokojnie przekroczyła y próg i miałaby premię przynajmniej 2 proc. Przy koalicji część elektoratu zastanawiała się, czy warto głosować na Lewicę, skoro może mieć problemy z przekroczeniem progu. To spowodowało tę sytuację, którą mamy teraz, czyli że SLD i Palikot są poza Sejmem.

Beata Szydło pokazywała ustawy, które mają być złożone w Sejmie zaraz po wyborach. Z kolei na początku roku z ust każdego polityka związanego z PiS padał jeden postulat – po wygranych wyborach wypowiemy tzw. konwencję antyprzemocową. Stwierdzenie to pozostaje nadal aktualne?

– Deklaracje, które pojawiły się w toku kampanii, są jak najbardziej aktualne. Mam nadzieję, że to szybko nastąpi. Podobnie jest z przygotowanymi projektami ustaw. Jeżeli będziemy mieć bezwzględną większość w Sejmie i Senacie, co prawdopodobnie nastąpi, to nie widzę przeszkód, aby niezwłocznie te działania przeprowadzić.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl