Prokuratura oświadczyła, że według biegłego, „zniszczenie samolotu nastąpiło w wyniku zderzeń z przeszkodami terenowymi (drzewami), a całkowite jego zniszczenie nastąpiło po końcowym zderzeniu z ziemią”.
Z dodatkowej opinii biegłego z przygotowującego ekspertyzy dla prokuratury w śledztwie smoleńskim zespołu Milkiewicza wynika, że nie można brać pod uwagę wybuchu samolotu.
Śledczy podkreślają, iż „szczegółowe badanie szczątków nie wykazało śladów lokalnych ognisk destrukcji konstrukcji samolotu, mogących pochodzić z innych źródeł”. Ma na to wskazywać analiza fragmentów samolotu w strefie tzw. salonki prezydenckiej. Biegły nie stwierdził tam jakiegokolwiek „osmalenia, nadtopienia materiału wygłuszającego ani opalenia fragmentów konstrukcji”.
Ponadto rozprysk elementów samolotu, który nastąpił „po zderzeniu i odcinaniu skrzydła przez brzozę”, wiązał się „z oddziaływaniem strumienia gazów zza silników, na odległość dochodzącą do kilkudziesięciu metrów”. Biegły miał także „jednoznacznie” wyjaśnić, że metalowe fragmenty samolotu znajdowane za ulicą Kutuzowa to efekt zassania gałęzi i drobnych elementów skrzydła przez silnik. Stąd wziął się także „warkocz ognia, iskier za silnikiem, widziany przez niektórych świadków zdarzenia”.
– Ten komunikat związany z kolejnym etapem prac prokuratury jest komunikatem niewątpliwie przedwczesnym, najpierw trzeba było poczekać na inicjatywę dowodową stron. To że prokuratorzy, którzy zapoznali się z opinią dodatkową, uznają ją za doskonałą, nie świadczy, że tak będzie do końca postępowania – uważa mec. Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik wielu rodzin smoleńskich.
– Przypominam, że prokuratorzy wielokrotnie mówili, że określone tematy są podomykane, ale nie są. Jeżeli chodzi o samą opinię zespołu Milkiewicza, my także nad tym pracujemy, jest w przygotowaniu, będzie pewnie w przyszłym tygodniu złożony wniosek dowodowy odnośnie do tej opinii, dla nas jest ona niejasna i sprzeczna – podkreśla mecenas.
– Jeżeli chodzi o kwestię związaną z wykluczeniem wybuchu, bo po raz kolejny ta kwestia padła, dopóki nie zostaną ponownie przebadane próbki przez CLKP, próbki, których właściwa interpretacja, jak twierdzi dwoje profesorów PAN Grela i Szymański, wskazuje w 151 przypadków na występowanie z dużym prawdopodobieństwem heksogenu, żadnego wykluczenia od prokuratury przyjąć w tym zakresie nie można – podkreśla Pszczółkowski.
– Sprawa jest niewyjaśniona, prokuratura tutaj nic nowego nie ustaliła. Zapowiadam, że wnioski dowodowe w tej sprawie nadal będą składane do opinii CLKP i do zespołu biegłych – dodaje adwokat.
Prokuratura w swoim komunikacie podkreśla, że biegli podtrzymują swoją poprzednią opinię co do przyczyn katastrofy smoleńskiej. Ma to być „niewłaściwe działanie załogi”, która zeszła za nisko, a także błędne działania kontroli lotów ze Smoleńska, która nie zakazała lądowania samolotu.

