logo
logo
zdjecie

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

TVP ściąga haracz

Sobota, 10 listopada 2012 (02:05)

Od czerwca Poczta Polska wysyła miesięcznie po blisko 100 tys. wezwań do zapłaty zaległych należności za abonament radiowo-telewizyjny. W przypadku nieuregulowania należności w terminie wystawiane są tytuły egzekucyjne, a komornicy ściągają zaległości z kont bankowych.

Akcja skarbówki zmierzająca do egzekucji zaległych należności za abonament radiowo-telewizyjny dotyka osób, którym przysługuje darmowy abonament, ale nie dopełniły ustawowych formalności.

- Otrzymałem wezwanie do zapłaty w piątek po Wszystkich Świętych. Mam w ciągu 7 dni zapłacić 1652 zł, z czego 1206 zł to zaległy abonament z pięciu lat, a 436 zł - karne odsetki. Straszą komornikiem i dodatkowymi kosztami w razie przymusowej egzekucji komorniczej - mówi Jan Worek, Czytelnik "Naszego Dziennika".

Nadawcą pisma jest Poczta Polska, wydział obsługi finansowej. - Nie mam tyle pieniędzy. To więcej niż cała moja emerytura. Mam 75 lat, jestem schorowany. Mam II grupę inwalidzką. Z torbą chodzę do apteki. Jeżeli zapłacę, nie będę miał za co żyć i za co się leczyć - skarży się pan Jan.

Jak twierdzi, nigdy wcześniej nie otrzymywał żadnych upomnień w sprawie płatności. Nie wiedział też, że aby uniknąć opłat, trzeba wyrejestrować zepsuty odbiornik. Niestety, teraz może to zrobić dopiero po uregulowaniu zaległych płatności.

-Telewizji nie oglądam. Telewizor zepsuł się, a nowego nie kupiłem. Słucham tylko Radia Maryja. Dlaczego mam płacić za radio publiczne, skoro nie odbieram tej stacji? - dziwi się. I przypomina: - Przecież Tusk mówił, żeby nie płacić. Wprowadzał ludzi w błąd? - dopytuje mężczyzna.

Pan Jan przestał płacić abonament w 1997 roku. - Byłem od 1988 r. na rencie inwalidzkiej. Jej równowartość w tym czasie to 10 dolarów. Nie starczało mi na życie - wyjaśnia. Emeryturę pobiera dopiero od 2002 roku. W stanie wojennym był internowany za działalność w pierwszym NSZZ "Solidarność". Został odznaczony przez prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyżem Wolności i Solidarności.

Z ustawy z 21 kwietnia 2005 r. o radiofonii i telewizji wynika, że osoby, które ukończyły co najmniej 60 lat i których emerytura nie przekracza połowy średniej krajowej pensji z poprzedniego roku (ok. 1700 zł na podstawie danych GUS), nie muszą płacić abonamentu. Jan Worek mógłby też skorzystać ze zwolnienia przysługującego osobom represjonowanym, o ile posiada odpowiednią legitymację.

Niestety, ustawa uzależnia prawo do bezpłatnego abonamentu od dopełnienia formalności na poczcie w postaci przedstawienia odpowiednich dokumentów poświadczających uprawnienie. Nie można dokonać poświadczenia wstecz.

Zwolnienie zaczyna obowiązywać po wydaniu uprawnionym zaświadczenia przez Pocztę Polską od początku następnego miesiąca. Takiego zgłoszenia wiele osób uprawnionych nie dopełniło, sądząc, że bezpłatny abonament przysługuje im "z automatu". Dziś emeryci, inwalidzi, rodziny żyjące z zasiłku i bezrobotni otrzymują wezwania do zapłaty.

Oprócz osób z emeryturą poniżej połowy średniego wynagrodzenia wśród zwolnionych z abonamentu ustawa wymienia także inwalidów I grupy, osoby całkowicie niezdolne do pracy i samodzielnej egzystencji lub o znacznym stopniu niepełnosprawności, osoby trwale lub czasowo niezdolne do pracy w gospodarstwie rolnym, ludzi powyżej 75. roku życia czy osoby korzystające ze świadczenia pielęgnacyjnego z gminy lub renty socjalnej ZUS oraz niesłyszące lub niewidome.

Zwolnieniem, na mocy innych przepisów, objęte są gospodarstwa rodzinne spełniające kryteria dochodowe do pobierania świadczeń rodzinnych lub świadczeń z pomocy społecznej, zarejestrowani bezrobotni, osoby uprawnione do zasiłku przedemerytalnego z ZUS, inwalidzi wojenni i wojskowi oraz kombatanci i represjonowani.

Każdy z tych przypadków musi być udokumentowany np. dowodem osobistym, zaświadczeniem ZUS, KRUS, urzędu pracy, decyzją organów samorządu lub organów pomocy społecznej. Informację, jakie dokumenty w konkretnym przypadku należy przedstawić, można znaleźć na poczcie, a także na stronach internetowych Poczty Polskiej.

Według Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, wystarczy złożyć tylko stosowne oświadczenie na okoliczność uprawnienia do bezpłatnego abonamentu. Można także skorzystać z infolinii: 801 333 444 - z telefonów stacjonarnych, lub (43) 842 06 00 - z telefonów komórkowych. Należy jednak pamiętać, że zwolnienia ustawowe nie przysługują osobom, które pozostają we wspólnym gospodarstwie domowym z co najmniej dwiema osobami, którym zwolnienie nie przysługuje i które ukończyły 26 lat.

Jak informuje Poczta Polska, dokumentem potwierdzającym uzyskanie uprawnień do bezpłatnego abonamentu rtv jest oryginał formularza zwolnienia z opłat abonamentowych potwierdzony datownikiem urzędu pocztowego. W przypadku okresowych zwolnień brak przedstawienia dokumentów potwierdzających przedłużenie uprawnień skutkuje koniecznością wnoszenia opłat w kolejnych miesiącach.

Osoby korzystające ze zwolnień obowiązane są zgłosić w placówce pocztowej wszelkie zmiany stanu prawnego lub faktycznego, które mają wpływ na uzyskanie zwolnienia w terminie 14 dni od dnia, w którym taka zmiana nastąpiła.

Jeśli już osoba uprawniona do zwolnienia z opłacania abonamentu nie dopełniła formalności i otrzymała wezwanie do zapłaty, może ona przesłać do KRRiT umotywowany wniosek o rozłożenie płatności na raty, a nawet w szczególnych wypadkach o jej umorzenie. Korespondencję należy kierować na adres: Biuro Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Departament Budżetu i Finansów, skwer ks. kard. S. Wyszyńskiego 9, 01-015 Warszawa.

Egzekucja jednak możliwa

Kto nie zapłaci w terminie 7 dni, musi liczyć się z przymusową egzekucją komorniczą, np. komornik może zająć konto w banku lub wynagrodzenie za pracę. Szacuje się, że wezwania do zapłaty może otrzymać nawet 3 mln obywateli.

To ci, którzy w przeszłości zarejestrowali odbiorniki radiowo-telewizyjne, ale z czasem przestali wnosić opłaty abonamentowe. Zaległości z tego tytułu szacowane są na ponad 2 mld złotych. Dotyczą one należności maksymalnie za pięć lat wstecz. W pozostałym zakresie płatności - na mocy ordynacji podatkowej - ulegają przedawnieniu. Na wezwaniach najczęściej figuruje kwota podstawowa za pięć lat wstecz plus rok bieżący - około 1200 zł, powiększona o odsetki karne - łącznie to około 1600 złotych.

Przyspieszenie egzekucji opłat to efekt apelu o skuteczniejsze ściąganie abonamentu, jaki wystosowali w czerwcu do ministra finansów Jacka Rostowskiego prezes TVP Juliusz Braun i przewodniczący Rady Nadzorczej TVP Stanisław Jakiełek. W reakcji na ten apel resort finansów wydał nowe wytyczne dyrektorom izb skarbowych, którym podlegają urzędy pocztowe. Określił w nich jednolite zasady prowadzenia egzekucji administracyjnej należności z abonamentu.

Drogę do egzekucji tych roszczeń otworzył wyrok Trybunału Konstytucyjnego z marca 2010 roku, w którym TK orzekł, że egzekucja administracyjna roszczeń abonamentowych jest dopuszczalna w świetle prawa, mimo braku decyzji administracyjnej określającej tytuł i termin zapłaty. Tym samym straciła moc wcześniejsza interpretacja resortu finansów z marca 2006 r. - w myśl której egzekucję opłat abonamentowych uznawano za prawnie niedopuszczalną.

Z przełomu w dochodzeniu roszczeń abonamentowych cieszą się władze mediów publicznych. Dochody z tytułu opłat abonamentowych w tym roku wzrosną z szacowanych 470 mln zł do 500 mln zł, TVP liczy, że zwiększone wpływy z abonamentu pozwolą jej zmniejszyć dziurę w budżecie, która zbliża się w tym roku do 100 mln złotych.

Selektywne uderzenie

Obywatele, którzy nie dokonali rejestracji odbiorników, na razie pozostają poza zasięgiem operatora płatności oraz egzekutorów w postaci komorników i urzędów skarbowych. Wprawdzie Poczta Polska prowadzi poprzez swych pracowników kontrole sprawdzające, kto posiada niezarejestrowane odbiorniki, ale nie mamy obowiązku wpuszczać kontrolerów do domu. W takim wypadku sporządzany jest protokół na temat odmowy wpuszczenia kontroli. Co dalej z tym protokołem? Na razie nie wiadomo.

Rząd zapowiada, że nowe przepisy regulujące zasady finansowania mediów publicznych pojawią się najwcześniej w 2015 roku. Rozważane jest m.in. wprowadzenie powszechnej opłaty audiowizualnej od każdego gospodarstwa domowego. Czy będzie ona bardziej powszechna i sprawiedliwa? Czy pozwoli obniżyć opłaty? Czy w zamian za to "podymne" obywatele uzyskają nareszcie wpływ na to, co dzieje się w tzw. mediach publicznych? Tego na razie nie wiadomo.

Wiadomo natomiast, że do czasu przyjęcia nowej regulacji rząd postanowił zapewnić przetrwanie mediów publicznych przez rygorystyczny pobór zaległych opłat. Problem w tym, że dotknie to obywateli selektywnie: zostaną ukarani właśnie ci, którzy - posłuszni prawu - zarejestrowali odbiorniki. Mało tego, znaczna część z nich mogłaby nie płacić, gdyby dopełniła formalności. Szkoda, że premier zamiast poinformować obywateli o legalnych sposobach uniknięcia opłaty, zachęcał do niepłacenia "haraczu".

Małgorzata Goss

Nasz Dziennik