logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Po co policji te dane?

Sobota, 10 listopada 2012 (02:16)

Nerwowe reakcje urzędników i posłów Platformy Obywatelskiej na posiedzeniu sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych. Parlamentarzyści PiS pytali, dlaczego policja żądała od organizatorów manifestacji w obronie Telewizji Trwam list jej uczestników. Odpowiedzi nie usłyszeli.

- W stosunku do organizatorów i uczestników manifestacji w okresie bezpośrednio poprzedzającym marsz funkcjonariusze policji podejmowali działania w całej Polsce mogące nosić znamiona szykan i zastraszania, a nawet inwigilacji - stwierdził poseł Jarosław Zieliński (PiS).

Podkreślił, że wielu posłów ma informacje, iż od organizatorów policjanci żądali danych o liczbie uczestników, liczbie autokarów czy firmach przewozowych.

- Żądali nawet listy z danymi uczestników marszu - podkreślił Zieliński.

- Działania podejmowane przez policję skoncentrowane były na pozyskaniu danych osobowych organizatorów i uczestników marszu - dodał poseł. Przywołał słowa policjanta, że są od zwalczania przestępczości i trudno im się pogodzić, iż są ponownie, jak w okresie PRL, wykorzystywani do walki politycznej, jak niegdyś milicja czy SB.

Na te słowa nerwowo zareagował przewodniczący komisji Marek Biernacki (PO).

- Nie życzę sobie, aby porównywano polską policję do Milicji Obywatelskiej i działań Służby Bezpieczeństwa - obruszył się poseł, nie dając dojść do głosu Zielińskiemu, który tłumaczył, że to nie jego słowa.

- Pan nadużywa w tej chwili swoich uprawnień - kontrował poseł PiS. - Tak, mam prawo - rzucił Biernacki.

- Proszę te nerwy powściągnąć - odpowiedział Zieliński. W pewnej chwili Biernacki powiedział, że zarządza przerwę i że nie jest zdenerwowany. Gdy posłowie PiS zaczęli protestować, Biernacki zwyczajnie wyszedł z sali.

Kto polecił?

Zieliński w imieniu posłów zapytał, kto wydał polecenia o takich działaniach, ponieważ policjanci mówili różnym osobom, że mieli pisemne rozkazy. Minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki powiedział ogólnie, że podejmowano środki w celu zabezpieczenia bezpieczeństwa.

- Gdyby w tym czasie było organizowane podobne wydarzenie, środki byłyby takie same. Tu nie ma czegoś takiego, że jak coś robi PiS, to jest tyle policji, decyduje skala wydarzenia - uspokajał minister. Dodał, że pojawiały się różnego rodzaju obawy, iż mogą być prowokacje wobec tego marszu.

- Proszę się nie dziwić, że policja podejmuje działania prewencyjne i zabezpieczające i że jest przygotowana na to, żeby zapewnić spokojny przebieg - argumentował Cichocki.

Posłowie jednak drążyli temat, usiłując otrzymać konkretne odpowiedzi. Poseł Małgorzata Sadurska (PiS) pytała ministra, na jakiej podstawie policja odwiedziła jej biuro poselskie i wypytywała o firmę, w której wynajmowano autokary. - Po co taka informacja dla policji? Policji nic do tego - skwitowała.

Jacek Sasin (PiS) podkreślił, że nikt nie deprecjonuje działań policji, ale należy wyjaśnić zaistniałe zdarzenia.

- Dysponujemy oświadczeniami osób, od których żądano danych osobowych, żądano list osób, które mają się na tej manifestacji pojawić - wyliczał.

- Kto wydawał policjantom takie dyspozycje? - pytał poseł.

- Anonimowość uczestnictwa jest jedną ze swobód obywatelskich. Pytanie, czemu miało to służyć, czy jest tworzona jakaś baza danych osób, które są opozycyjnie nastawione do rządu? - zastanawiał się. Zaznaczył, że takie działania "w ewidentny sposób łamią prawo i wolności obywatelskie".

- Oni otrzymali polecenie. Pytamy, na jakiej podstawie, kto wydał policjantom takie polecenie - zwracał się do kierownictwa MSW poseł Mariusz Kamiński (PiS), były szef CBA.

- Policja jest w ten sposób mimowolnie wmontowana w pewien kontekst polityczny - oceniał.

- Ta sprawa ma wymiar polityczny i od tego nie uciekniemy. Wszystko wskazuje na to, że były to działania polityczne - uznał również Zieliński.

Podczas pytania zadawanego przez posła Tomasza Kaczmarka (PiS) minister Cichocki niespecjalnie starał się go wysłuchać. - Pan minister nie potrafi się skupić, żeby wysłuchać pytania od parlamentarzysty - zwrócił mu uwagę Kaczmarek.

Odpowiadając posłom, Cichocki ponownie mówił ogólnie i zapewniał, że jeżeli doszło do nieprawidłowości, to zostaną one wyjaśnione. - Nie wpłynęły do nas informacje o takich naruszeniach - oświadczył. - Jeżeli doszło do nieprawidłowości, to należy te nieprawidłowości wyjaśniać - zaznaczył minister.

Jednak z jego wypowiedzi mogło wynikać, że niezbyt poważnie traktuje uwagi posłów PiS, ponieważ użył m.in. słowa "obsesja". - Panie ministrze, co to ma znaczyć? Jakie obsesje, jakie insynuacje? - zareagował natychmiast poseł Kamiński.

Zastrzeżeń formułowanych przez posłów opozycji nie wyjaśniły także informacje ze strony przedstawicieli policji obecnych na posiedzeniu komisji. Zaprzeczyli, że wydawano takie polecenia o zbieraniu danych osobowych.

- Były przypadki zbierania organizatorów na komendę, żeby tam podali liczbę uczestników. To skandal nad skandale, jak to nie jest inwigilacja - zareagował na wypowiedzi MSW Zieliński.

Poseł domaga się od policji przedstawienia zapisu wideokonferencji komendanta głównego policji dotyczącej organizacji zabezpieczenia marszu.

- Co przekazali, co było sugerowane, to chciałbym wiedzieć, z czegoś się wzięło to, że podobnie to wyglądało w całej Polsce - mówił.

Poseł podał listę miejsc, skąd wpłynęły sygnały o takich zachowaniach, i domagał się sporządzenia w tej kwestii raportu. Zaznaczył, że nie poda nazwisk, ponieważ obawia się, że ludzie zostaną zastraszeni.

- Nie wierzę wam, nie ujawnię, ci ludzie muszą być ochronieni - zaznaczył. I dodał, że miał taki przypadek, że osoby były zastraszane w innej sprawie. Zieliński wymienił następujące miejscowości, skąd nadeszły sygnały: Tomaszów Lubelski, Puławy, Bytom, Jelenia Góra, Płock, Opoczno, Gdańsk, Kluczbork, Bolesławiec, Łochów, Wyszków.

- Może tyle. Zróbcie kontrolę, zróbcie raport, zobaczymy - zakończył.

Zenon Baranowski

Nasz Dziennik