logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Skończyła się bezkarność

Czwartek, 19 listopada 2015 (20:36)

Aktualizacja: Piątek, 11 marca 2016 (10:50)

Z Kazimierzem Moskalem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jan Bury został zatrzymany dzisiaj w nocy w Warszawie przez CBA...

– Wreszcie organy uprawnione do ścigania przestępstw czy nieprawidłowości w życiu publicznym bez przeszkód mogą realizować to, do czego są powołane. Społeczeństwo w ostatnich wyborach dało czerwoną kartkę Janowi Buremu. Immunitet nie jest już dzisiaj przeszkodą, dlatego stosowne działania zostały uruchomione i polityk PSL będzie mógł stanąć przed wymiarem sprawiedliwości i odpowiadać za swoje czyny: nieprawidłowości czy nadużycia w życiu publicznym. Na działalność w wielu obszarach Jana Burego i nadużywanie władzy wskazywałem niejednokrotnie, ale oczywiście nie do mnie należy ocena, czy ktoś jest winny, czy niewinny, bo od tego jest sąd. Wiele przesłanek świadczy jednak o tym, że teraz po zmianie władzy w Polsce życie publiczne, polityczne będzie bardziej przejrzyste i uczciwsze.

Dlaczego tak długo zwlekano, skoro o działaniach Burego mówiło się głośno od dawna?

– Sądzę, że są ku temu dwie przesłanki. Pierwsza to immunitet, który chronił posła Jana Burego, a którego sam się nie zrzekł. Natomiast druga dotyczy tego, że część instytucji publicznych była w jakimś stopniu podporządkowana koalicji PO – PSL, która przez ostatnie osiem lat sprawowała władzę w Polsce. Dotyczyło to też Jana Burego, a instytucje odpowiedzialne nie do końca – jak można domniemywać – chciały się narażać rządzącym. Myślę, że to także mogło być pewną przeszkodą w podjęciu stosownych działań wobec Jana Burego. Nie mam na to dowodów, ale wiele wskazuje na to, że właśnie te dwie przesłanki uniemożliwiły wcześniejsze działania.

Czy Pana zdaniem chodzi tylko o znaną sprawę ustawiania stanowisk w NIK czy może jeszcze coś więcej?

– W mojej ocenie, chodzi o wiele innych spraw. Kwestia związana z wpływaniem na ustawianie stanowisk to pierwsze zarzuty, jakie się pojawiły wobec Jana Burego, ale można domniemywać, że tych zarzutów będzie znacznie więcej. Wystarczy tylko prześledzić życie publiczne na Podkarpaciu na styku polityki i biznesu i okaże się, że jest tam wiele osób związanych z Janem Burym. Możemy mówić o tzw. podkarpackim układzie czy podkarpackiej sitwie ludowej, która dotyczyła samego Burego, ale także osób bardzo blisko z nim związanych. Wielu z nich już usłyszało zarzuty, jak chociażby szef jego biura poselskiego, ponadto jeden z prominentnych działaczy PSL w woj. podkarpackim, kilku przedsiębiorców i chociażby była prokurator okręgowa w Rzeszowie. To był pewien chory układ, który funkcjonował na styku polityki, biznesu i nie tylko. I nie chodzi tu tylko i wyłącznie o ustawianie konkursów na stanowiska w NIK, ale także szereg innych nieprawidłowości.

Jakich konkretnie?  

– Na przykład nieprawidłowości w Woli Rafałowskiej, gdzie pewne osoby chciały, delikatnie rzecz ujmując, zmanipulować protokół pokontrolny NIK dotyczący defraudacji znaczących pieniędzy, kilkadziesiąt milionów złotych. Miały być one przeznaczone na budowę siłowni wiatrowych, tymczasem się ulotniły, a efekt jest taki, że nie ma ani pieniędzy, ani inwestycji. Jest jeszcze wiele innych spraw, jak np. ustawianie konkursów na stanowiska w ważnych instytucjach publicznych, ponadto defraudacje, zawłaszczanie pieniędzy i wszechobecny nepotyzm czy korupcja widoczne właściwie na każdym kroku. Tych dowodów patologii w życiu publicznym było wiele, również pokazywanych w prasie. Organy ścigania, czy to prokuratura, czy CBA, czy policja z pewnością dysponują odpowiednim materiałem i mam nadzieję – zwłaszcza po wczorajszym wystąpieniu w Sejmie prezesa Jarosława Kaczyńskiego, że organa powołane do tego będą ścigać i ujawniać patologie i eliminować je z życia publicznego. Wszystko po to, aby życie w różnych sferach publicznych w Polsce było przejrzyste, uczciwe, a patologia, która je zżerała na różnych szczeblach, powoli była eliminowana. Mam nadzieję, że postępowanie byłego posła Jana Burego i całej tej podkarpackiej sitwy ludowej, o którym wiele się mówiło, teraz powoli zostanie należycie prześwietlone, zbadane i odpowiednio ocenione. Ufam, że nie będzie więcej przypadków, kiedy ludzie działający na styku polityki i biznesu nadużywali swojej władzy czy stanowisk. Patrząc na to z boku, zwykły obywatel mógł się czuć oburzony.       

Pana zdaniem na zatrzymaniu Jana Burego się skończy?

– Trudno powiedzieć, zatrzymanie to jedno, a przesłuchanie to drugie. Jeśli prokuratura ma wystarczające dowody, to niewykluczone, że będą kolejne zatrzymania. Na razie mamy sprawę Jana Burego, należy domniemywać, że znajdzie ona swój finał w sądzie. Nie może być tak, że ktoś, kto w Polsce walczy z korupcją, ma wyroki, a ktoś, kto dopuszcza się nadużyć w życiu publicznym, jest czysty i wolny od zarzutów. W tym konkretnym przypadku Jana Burego, jeśli zarzuty się potwierdzą, to rzeczą konieczną byłoby, aby wyrok sądowy skazał winnego czy winnych. Życie publiczne, czy to w polityce, czy w każdej innej dziedzinie musi być przejrzyste i wolne od nadużyć. Nie wolno wykorzystywać władzy i pozycji w polityce czy w biznesie do swoich partykularnych interesów. Mam nadzieję i wierzę, że prędzej czy później sprawiedliwość dosięgnie wszystkich, którzy nadużywają swoich uprawnień.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl