logo
logo

Zdjęcie: / Wikipedia

Wielu prawdziwych bohaterów polskiej wolności żyje dziś w biedzie

Wtorek, 15 grudnia 2015 (16:55)

Z dr. Andrzejem Zapałowskim, historykiem, wykładowcą akademickim, ekspertem ds. bezpieczeństwa, prezesem rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Za nami kolejna już, 34. rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Często wraca Pan myślami do wydarzeń sprzed lat...?

– Dzisiaj jest to przede wszystkim element wspomnień związany z okresem szkolnym, w którym rozpoczynałem działalność opozycyjną. To okres moich pierwszych przesłuchań przez SB. Kończąc szkołę średnią, jak się okazało po latach, miałem już sporą teczkę rozpracowywania mnie przez dwa lata w ramach operacji „Niepoprawni”. Po latach dostałem kopie tych dokumentów z IPN. Najwięcej radości sprawiło mi to, że w końcowych wnioskach oficera SB był zapis o niemożności werbunku agentury w moim środowisku.

Jak to możliwe, że po 34 latach wciąż są ludzie, którzy usprawiedliwiają decyzję gen. Jaruzelskiego?

– Myślę, iż usprawiedliwianie Jaruzelskiego ma głównie podłoże w uzasadnianiu stanu wojennego jako „ratunku” przed sowiecką agresją i wojną domową. To właśnie ten element przemówienia dyktatora wbił się najgłębiej w świadomość społeczną i to jest do dzisiaj główną linią podziału w ocenie stanu wojennego i motywów jego wprowadzenia. Na szczęście młode pokolenie Polaków w większości już jednoznacznie ocenia tamten okres.

Czy zatem – jako społeczeństwo – wyciągnęliśmy wnioski z lekcji, jaką był stan wojenny?

– Nie do końca. Dzisiaj wielu ludzi łatwo godzi się na rezygnację z kolejnych przestrzeni suwerenności państwa na rzecz Unii Europejskiej. Mówi się już o europejskiej straży granicznej, która ma być elementem polityki Brukseli w stosunku do państw członkowskich, straży, która ma mieć możliwość działania bez zgody poszczególnych państw na ich terytorium. Należy domniemywać, iż następnym krokiem może być stworzenie europejskiej policji o podobnych prerogatywach. Powstaje pytanie, czy nie jesteśmy o krok od sytuacji, w której społeczeństwo oskarżone o odchodzenie od zasad Unii Europejskiej mogłoby być przymuszane do podporządkowania poprzez wprowadzanie np. stanów nadzwyczajnych?

Co spowodowało, że autorzy stanu wojennego, których jest coraz mniej, nie zostali rozliczeni za zbrodnie wobec Narodu?

– Jest to efekt układu okrągłostołowego wspieranego przez właścicieli mediów, którzy ówcześnie otrzymali na nie koncesje. Tak naprawdę układ z Magdalenki w pewnych obszarach trwa do dziś.

Tak czy inaczej czy nie jest ujmą dla nas, Polaków, że to niejako upływający czas rozlicza autorów stanu wojennego, a nie prawo?

– To przykre, ale niestety prawdziwe stwierdzenie. Jednocześnie dowodzi to, że układ okrągłostołowy jest silniejszy nawet niż powojenna zmowa świata zachodniego o niekaraniu „mniejszych” przestępców niemieckich oskarżanych o udział w ludobójstwie. Autorzy stanu wojennego są nadal pod ochroną, a faszystów się sądzi. Także niejasna jest tu rola Lecha Wałęsy.

Do czego, Pana zdaniem, prowadzi relatywizm w obszarze historycznym i zamęt w polityce historycznej zwłaszcza w odniesieniu do młodego pokolenia?

– Jest to niebezpieczny nurt, który utrwala wśród młodzieży postawę dwuznaczną wobec polskiej racji stanu. Pokazuje iż można się w pewnych warunkach zaprzedać, gdyż istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo uniknięcia konsekwencji takiej postawy, a w pewnych warunkach poprzez manipulację można zostać nawet bohaterem.

Czemu, Pana zdaniem, miała służyć demonstracja pod domem prezesa Jarosława Kaczyńskiego, zorganizowana przez zwolenników Platformy i Nowoczesnej.pl w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego?

– Mieliśmy tu do czynienia z próbą manipulacji społeczeństwem poprzez zestawienie czy wręcz zrównanie działań dyktatora Jaruzelskiego z obecnym wpływem na politykę Jarosława Kaczyńskiego. Jest to działanie wyjątkowo podłe, gdyż w ten sposób porównuje się dyktatora do osoby, która w wolnych, niekwestionowanych wyborach wraz ze swoją partią w sposób przekonujący zdobyła władzę w Polsce. Można mieć do Kaczyńskiego pretensje o wiele spraw, ale nie można zohydzać polskiej polityki poprzez takie brudne działania.

Z niektórych ludzi robi się dziś legendy „Solidarności”. Przykładem „gwiazda” Platformy Henryka Krzywonos, której Donald Tusk przyznał specjalny dodatek i jej emerytura wynosi dziś ponad 6,2 tysiąca złotych, natomiast prawdziwi bohaterowie naszej wolności żyją dziś w nędzy. Czy to nie chichot historii?

– Znam wielu działaczy z tamtego okresu, którzy mają większe zasługi dla Polski, a żyją w biedzie. Wielu z nich do dzisiaj nie otrzymało nawet symbolicznego podziękowania w formie odznaczenia. Znam ludzi, którzy wskutek tego, że nie popierali określonych działań i różnych władz nie otrzymywali i nie mają nic lub proponowano im odznaczenia znacznie niższe za większe poświęcenie od ludzi, którzy tylko byli gdzieś zwykłymi członkami podziemia. Widać Henryka Krzywonos miała kolegę, który za społeczne pieniądze realizował partyjne zobowiązania. Inaczej tego nie można postrzegać.  

Choć mamy wolną Polskę, to czy tak naprawdę jesteśmy dziś wolni?

– Polska jest dzisiaj państwem dużo bardziej naszym, niż to było za czasów Jaruzelskiego. Jednakże część społeczeństwa świadomie lub nie oddaje kolejne przestrzenie wolności, o które walczono w okresie stanu wojennego. Walczono o prawo do wychowania swoich dzieci według wzorców rodziców, tymczasem dziś to państwo i Bruksela narzuca nam jedynie słuszne wzorce wychowania naszych dzieci. Walczono o godne życie, a bieda staje się dzisiaj wszechobecna w naszym kraju. Walczono wreszcie o godną pracę, a dziś mamy ją głównie za granicą, co nie jest sprzymierzeńcem dla rozdzielonych rodzin.

Takich obszarów czy przyczółków wolności, o które walczyli Polacy, a które na przestrzeni lat zostały bez walki poddane, można by jeszcze długo wymieniać. Wolność to także kwestia bezpieczeństwa społecznego i gospodarczego. To wszystko są obszary czy przestrzenie, gdzie także jest wiele do zrobienia. Problem polega tylko na tym, żebyśmy poszerzali tę naszą wolność, mądrze ją zagospodarowywali, a nie biernie obserwowali, jak ją tracimy. 

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl