ONZ podaje, że w tym roku do Europy napłynęło milion uchodźców i imigrantów. Około dziesięciu procent „rozpłynęło się”, nie wiadomo, gdzie są. Władze niemieckie podają, że tzw. uchodźcy przeszmuglowali na teren Niemiec około miliona sztuk broni! Czy oni uciekają przed wojną, czy idą na wojnę?
We wrześniu w Erfurt odbyła się manifestacja przeciw przyjmowaniu imigrantów i polityce, jaką w ostatnim czasie prowadzi rząd Angeli Merkel. „Ami go home!” (Przyjaciele, wracajcie do domów!) – głosiły hasła na plakatach i flagach. Tego typu napięcia występują nie tylko w Niemczech. Kilka dni temu mieszkańcy Geldermalsen, na południu Holandii, protestowali przeciwko planom stworzenia w tym mieście ośrodka dla uchodźców. Protest przerodził się w zamieszki. Policja zatrzymała wiele osób, konieczna była ewakuacja posiedzenia miejscowych władz. Wiceminister sprawiedliwości Holandii Klaas Dijkhoff, który odpowiada w rządzie za sprawy związane z imigracją i polityką azylową, określił incydent w Geldermalsen jako „nieholenderski”.
Czy jesteśmy skazani na powielanie tych samych błędów, jakich dopuścili się nasi zachodni sąsiedzi? Widocznie rząd Platformy Obywatelskiej gdzieś słyszał bicie dzwonów, bo zorganizował ćwiczenia, na których rozpraszano tłum gromadzący się przed ośrodkiem dla imigrantów. Ćwiczenia odbywały się na poligonie pod Drawskiem Pomorskim. Rolę „lokalnej społeczności” odgrywali żołnierze 2. Brygady Zmechanizowanej ze Złocieńca. Tak, to nie jest błąd: polscy żołnierze ćwiczyli rozpraszanie tłumu… Polaków.
Jaki miał być scenariusz ćwiczeń? Włos się jeży na głowie. Zadanie żołnierzy wyznaczone było przez ćwiczebny komunikat centrum operacji taktycznych, które na podstawie raportów miejscowej policji zadysponowało: „Przed bramą wjazdową do obozu uchodźców zbiera się tłum lokalnej społeczności wyrażający swoje niezadowolenie z obecności uchodźców. Tłum domaga się sprawiedliwości w stosunku do uchodź- ców, którzy dopuścili się napadów na sklepy i kradzieży żywności”. Żołnierze mieli za zadanie zapanowanie nad tłumem. Mowa między innymi o „wyciąganiu z tłumu najbardziej agresywnych mężczyzn”, z opcją wsparcia interwencji przez Żandarmerię Wojskową.
Jeżeli doniesienia prasowe na temat cytowanych ćwiczeń są prawdziwe, to należy natychmiast zdymisjonować dowódców, którzy zgodzili się na ich przeprowadzenie. Piszę te słowa jako mieszkanka Gdyni, gdzie to właśnie żołnierze z orzełkiem na hełmach zmasakrowali niewinnych robotników. Każdy dowódca wojskowy powinien tysiąc razy zastanowić się nad takimi ćwiczeniami, mieć z tyłu głowy wydarzenia z grudnia 1970 r. Tutaj nie ma żadnego wytłumaczenia, że żołnierz każdy rozkaz wykonuje. Nie, nie każdy. Jeżeli takie ćwiczenia odbyły się, to oficerowie wyznaczeni do takich zadań mieli obowiązek podać się do dymisji, tak by politycy PO zrozumieli, że polskiego wojska nie da się użyć przeciwko Polakom.
Niemiecka polityka imigracyjna jest błędna! Polska powinna trzymać się z daleka od tego problemu, bo w przeciwnym wypadku będziemy skazani na taki scenariusz, jaki ma obecnie miejsce na Zachodzie, a w przypadku ewentualnej zmiany władzy w Polsce – na takie pomysły, jak na poligonie w Drawsku Pomorskim.
Drogi Czytelniku,
zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym.

