Prezydent Andrzej Duda podpisał w poniedziałek nowelizację ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, którą w ubiegłym tygodniu uchwalił Sejm. Opozycja grzmi, że ustawa o TK to przemyślny plan dotyczący upośledzenia Trybunału. Co tak naprawdę porządkuje, co naprawia znowelizowana ustawa o TK?
– Przede wszystkim należy powiedzieć, że ta ustawa naprawia błędy, jakie zostały popełnione przez Platformę Obywatelską w czerwcu tego roku. Wówczas – przypomnę – wprowadzono niekonstytucyjny przepis, który umożliwił wybór praktycznie pięciu sędziów Trybunału na zapas. De facto ci sędziowie powinni być wybrani przez Sejm obecnej kadencji, ale Platforma dokonała zamachu na TK i Konstytucję RP. W wyniku tamtej decyzji TK znalazłby się praktycznie w rękach jednej opcji politycznej, stając się hamulcowym reform, których realizację PiS zapowiedziało. I tę chorą, nienormalną sytuację należało naprawić. Stąd konieczna była listopadowa nowelizacja ustawy o TK.
Dodajmy, nowelizacja, którą tenże Trybunał uznał za częściowo niekonstytucyjną…
– Owszem. Wobec powyższego należało podjąć kolejną próbę zakończoną uchwaleniem ustawy w ubiegłym tygodniu przez Sejm i Senat oraz podpisaną dzisiaj przez prezydenta Andrzeja Dudę. Ustawa ta porządkuje szereg kwestii. Przede wszystkim TK miał spore zaległości, jeśli chodzi o rozpoznawanie spraw, których było bodajże ponad dwieście. Stąd Sejm RP podjął decyzję, że sprawy powinny być podejmowane w kolejności zgłoszeń, a więc w takiej, jak do TK wpływają, a nie tak, jak sobie Trybunał czy jego prezes uzna za stosowne. Przypomnę tylko, że tenże TK we własnym interesie był w stanie rozeznać właściwie dwie sprawy, każdą w ciągu dwóch tygodni od momentu wyznaczenia terminu, podczas gdy inne sprawy oczekują na rozpoznanie po kilka czy kilkanaście miesięcy. Po drugie, Sejm uznał, że stwierdzenie konstytucyjności bądź niekonstytucyjności ustaw jest tak doniosłą sprawą, że TK powinien rozstrzygać te sprawy w pełnym składzie, większością dwóch trzecich głosów, przy czym za pełny skład uznaliśmy tutaj skład 13-osobowy. Jednak żeby przebieg postępowania w sprawach zgłaszanych przez obywateli był bardziej sprawny, ten skład będzie siedmioosobowy. Ukróciliśmy także przywileje sędziów TK, którzy dotychczas pracowali dwa dni w tygodniu, a w pozostałe dni tygodnia, mimo bardzo wysokich uposażeń – bodajże brutto 24 tysiące złotych miesięcznie, plus do tego ryczałt na mieszkanie w Warszawie – to i tak dorabiali sobie na kilku etatach na uczelniach wyższych, choć nie tylko. Zdecydowaliśmy także, że siedziba TK pozostanie w Warszawie, ale przy okazji dyskusji na ten temat Polacy dowiedzieli się, w jakim poważaniu Platforma i Nowoczesna mają inne miasta w Polsce.
Czym jest wniosek Platformy o tzw. zabezpieczenie, żeby ta ustawa nie mogła być opublikowana, zanim TK rozstrzygnie o jej ważności? Czy nie dojdzie kolejny raz do sytuacji, gdzie TK będzie decydował we własnej sprawie?
– Oczywiście, że tak. Zresztą nie jest to pierwszy raz, kiedy Platforma próbuje wykonać taki manewr. Poprzednio uczyniła tak, próbując zapobiec wyborowi sędziów. Uznaliśmy wówczas, że jest to nadużycie prawa, bowiem Trybunał do tej pory nie stosował postanowienia o zabezpieczeniu, bo ma ono praktycznie zastosowanie co do roszczeń dochodzonych w postępowaniu cywilnym. Stąd do tej pory TK zawsze odmawiał wydania postanowienia o zabezpieczeniu. Natomiast w tej sprawie już raz wydał postanowienie zabezpieczające, aby Sejm powstrzymał się od wyboru sędziów. Teraz postanowienie, o które wnosi Platforma, dotyczy publikacji ustawy o TK, która zgodnie z przepisem w niej zawartym wchodzi w życie z dniem ogłoszenia. W tej sytuacji posłowie Platformy chcieliby, aby ewentualne zaskarżenie tej ustawy odbywało się w oparciu o przepisy ustawy z 25 czerwca 2015 r., stąd wystąpili do TK o wydanie postanowienia, które zapobiegłoby publikacji tej ustawy. Mam jednak nadzieję, że skoro jest już podpis prezydenta RP, to ustawa zostanie opublikowana niezwłocznie i będzie obowiązywała w parlamencie w momencie, kiedy wpłynie ewentualna skarga konstytucyjna.
A jeśli TK tak czy inaczej wyda postanowienie zabezpieczające, to co wówczas?
– Jeśli TK wyda postanowienie zabezpieczające, to tak czy inaczej marszałek Sejmu będzie mógł w tym wypadku potraktować to jako przekroczenie uprawnień sędziów Trybunału. Bowiem sędziowie TK nie mają prawa takiego postanowienia wydać.
Platforma twierdzi, że PiS po kolei niszczy bezpieczniki polskiej wolności, w czym wtóruje jej Nowoczesna, a PSL, że mamy do czynienia z zawłaszczaniem państwa przez PiS. Czemu służy retoryka, że w Polsce się źle dzieje?
– Cała ta sztucznie nadmuchiwana bańka ma służyć mobilizacji wokół Platformy i Nowoczesnej, która posługuje się tą samą retoryką wszystkich tych grup interesów, które obawiają się utraty dotychczasowych przywilejów, jakie dała im III RP. Tak naprawdę to Platforma, która w nazwie ma „obywatelska”, przez ostatnie osiem lat ograniczała prawa i wolności obywatelskie. Warto może przypomnieć, że to właśnie za rządów Platformy zakładano niesłychaną liczbę podsłuchów obywatelom. Wszyscy pamiętają rozmowy w warszawskich restauracjach, gdzie jak na dłoni widać było, że nad głowami obywateli załatwiano różne ciemne interesy. Dzisiaj, kiedy PiS chce wprowadzić w Polsce zasady demokratycznego państwa prawa, tak aby wszyscy obywatele, a nie tylko „wybrańcy” mogli korzystać z dobrodziejstw demokracji, żeby mogli korzystać z rozwoju naszej gospodarki, to w tym momencie Platforma podnosi krzyk. W tej sytuacji przypomina to krzyk złodzieja, który krzyczy: łapać złodzieja.
Komentując podpis prezydenta pod ustawą o TK, były prezes Trybunału Jerzy Stępień powiedział, że TK jest dzisiaj jedynie atrapą, a to, z czym obecnie mamy do czynienia, to zamach stanu na władzę sądowniczą. Czy nie ma Pan wrażenia, że są to wezwania do anarchii, a nie do obrony demokracji?
– To prawda, tyle tylko, że to wezwanie do anarchii rozbrzmiewa już od paru dobrych tygodni. Czym innym jak nie wzywaniem do anarchii było organizowanie marszów rzekomo niby w obronie zagrożonej demokracji. W Polsce demokracja nie jest zagrożona, w Polsce zagrożona jest korupcja i układ, który się broni przed utratą wpływów. PiS w październiku wygrało chyba po raz pierwszy w historii II i III RP razem wziętych tak zdecydowaną większością głosów i jako jedna formacja może samodzielnie rządzić Polską i wprowadzać w życie program, który obiecało Polakom. To społeczeństwo nas wybrało i zdecydowało o odstawieniu Platformy na bocznicę, mamy zatem mandat do wprowadzania zapowiadanych w kampanii wyborczej reform, jak również do kształtowania ustroju najważniejszych organów państwowych, jak chociażby TK. Przypomnę, że większość parlamentarna, kiedy Polską rządziła Platforma wespół z PSL, ustaliła takie, a nie inne zasady działania TK, które obowiązywały do dzisiaj, i jakoś nikt wówczas nie podnosił larum i nie wywoływał histerii, jak to ma miejsce obecnie. Dzisiaj inaczej niż dotychczas zostały ukształtowane zasady o TK, co jednak nie oznacza, że Trybunał nie będzie działał, że nie będzie bezpiecznikiem polskiej wolności i że nie będzie mógł badać konstytucyjności ustaw.

