Według tygodnika „Newsweek” receptą Grzegorza Schetyny na walkę z rządem PiS ma być wyprowadzenie nawet miliona Polaków na ulice. Czy słowa przyszłego szefa największej partii opozycyjnej nie są podburzaniem ludzi do anarchii przeciwko demokratycznie wybranej władzy w Polsce?
– Przede wszystkim zacząłbym od tego, że „rewelacje” tygodnika „Newsweek” to nie żaden przeciek, a kontrolowane wypuszczenia w przestrzeń publiczną poprzez zaprzyjaźnioną z Platformą gazetę materiału, który miał uczynić z Grzegorza Schetyny kogoś w rodzaju męża opatrznościowego, który ma siłę, werwę i jest w stanie poprowadzić tę przegraną formację do odzyskania wiarygodności w oczach Polaków. Miałby to być początek nowego rozdania. Kiedy jednak dobrze wsłuchać się czy wczytać w poszczególne elementy tego materiału, to widać wyraźnie, że jest on mocno – nazwijmy to – obrobiony, cięty. Mimo to uważam, że mimo wszystko wpuszczono w obieg o parę słów za dużo, bo nic tak nie kompromituje polityka w oczach opinii publicznej, także na arenie międzynarodowej, jak to, że przygotowuje spisek przeciwko swojemu własnemu państwu. Słyszeliśmy, że Grzegorz Schetyna podobno – tak się przynajmniej tłumaczył – miał zabiegać w Brukseli o to, żeby sprawy Polski zostały wyciszone, żeby nie były nagłaśniane. Natomiast z tego kontrolowanego przecieku wynika, że tak naprawdę interweniował, aby odłożyć dyskusję w Parlamencie Europejskim tylko po to, żeby Platforma mogła się do tego lepiej przygotować. Nie ma chyba wątpliwości, że ostatnia krytyczna wypowiedź unijnego komisarza ds. gospodarki cyfrowej i społeczeństwa – Guenthera Oettingera, dotycząca objęcia Polski specjalnym nadzorem Komisji Europejskiej jest następstwem wizyty Grzegorza Schetyny w Brukseli.
Jak oceniać skarżenie się na Polskę na forum międzynarodowym w Parlamencie Europejskim? To tylko przejaw nieodpowiedzialności czy może wręcz działanie na szkodę Polski?
– Jest to działanie na szkodę państwa polskiego. Przypomnę tylko, że wszystkie wcześniejsze akcje w Parlamencie Europejskim, chociażby w obronie Telewizji Trwam czy w sprawie katastrofy smoleńskiej były nie przeciwko Polsce jako państwu, tylko były protestem przeciwko konkretnym sytuacjom, konkretnym urzędnikom, którzy nie respektowali prawa i którzy nie chcieli słuchać milionów Polaków. Tutaj natomiast mamy do czynienia z sytuacją, która ma na celu stworzenie atmosfery, że w Polsce jest bezprawie, że w Polsce dzieje się coś złego, że władza działa na szkodę obywateli itp. Mamy zatem do czynienia z sytuacją pokazująca arogancję Platformy, która nie może się pogodzić z przegraną, lecz także z sytuacją działania ewidentnie na szkodę państwa. Takie sytuacje znamy już z historii, chociażby kiedy konfederaci targowiccy też porozumiewali się z rosyjską carycą Katarzyną przeciwko Polsce.
W tę retorykę wpisują się także media m.in. francuskie, a przede wszystkim niemieckie, według których Unia Europejska wobec zamachu stanu w Warszawie powinna podjąć interwencję wobec Polski. Czy jest to dopuszczalne?
– To jest narracja, która została przygotowana przez polityków Platformy i poprzez zagraniczne zaprzyjaźnione środowiska polityczne oraz media pojawiła się i pojawiać będzie się nadal. I temu trzeba dać stanowczy, mocny odpór, dając do zrozumienia, że nie tylko nie będziemy się przejmować taką nagonką, ale będziemy się temu przeciwstawiać w zdecydowany sposób.
Czy mimo wszystko nie jest znamienny fakt, że największy krzyk podnoszą niemieccy politycy - z kraju, który ma największe udziały w rynku medialnym w Polsce?
– Proszę zwrócić uwagę, że to władze niemieckie z kanclerz Angelą Merkel na czele były przekonane, że usadawiając Donalda Tuska na stanowisku szefa Rady Europejskiej, będą mieli spokój po swojej wschodniej granicy. Dlatego zmiana władzy w Polsce jest im nie na rękę i stanowi poważny problem, bo ci, którzy przez ostatnie osiem lat prowadzili politykę proniemiecką, dziś już w Polsce nie rządzą.
Czemu mają służyć próby odebrania Polsce – suwerennemu państwu – prawa decydowania w kwestiach, które leżą w naszych kompetencjach?
– To nic innego jak próba potwierdzenia granicy wpływów w naszym kraju przez państwa, które nie chcą się pogodzić z prowadzeniem niezależnej polityki przez Polskę. Donald Tusk, a następnie Ewa Kopacz przyzwyczaili państwa zachodnie do uległości z naszej strony. Stąd teraz, kiedy nowy rząd zaczyna prowadzić suwerenną politykę i rządzić według interesów Polski, zagraniczne grupy, które zarabiały na Polsce kosztem Polaków, czują się zagrożone, stąd zaczynają się buntować i bić na alarm. Sądzę, że prowadzone szczegółowe audyty zarówno na rynku finansowym, a także w sektorze gospodarki potwierdzą, jaka była skala drenażu naszej gospodarki przez obcy kapitał i kto pełnymi garściami z tego czerpał.
Czy te ataki, które mamy na obecną władzę w Polsce, zarówno od wewnątrz, jak i z zewnątrz, są zapowiedzią znacznie poważniejszej wojny z polskim rządem?
– Ta wojna ze strony Platformy i pewnych środowisk w Unii Europejskiej już trwa. Wierzę jednak, że Polacy nie pozwolą na to, żeby politycy Platformy, żeby obca gospodarka i zagraniczne media narzucały naszemu społeczeństwu rozwiązania inne, niż tego społeczeństwo oczekuje. To my, Polacy, jako suwerenny Naród, będziemy decydować o naszych sprawach i nie pozwolimy, żeby ktokolwiek nas wyręczał czy narzucał nam, co mamy robić. Jeśli to będzie konieczne, to sądzę, że Polacy zwrócą się do Komisji Europejskiej z apelem, aby poszczególni politycy, jak chociażby wspomniany komisarz Guenther Oettinger, albo realizowali zadania, do których zostali powołani, albo zostali odwołani ze stanowisk za przekroczenie swoich kompetencji.

