logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Żadne państwo nie ma prawa nas pouczać

Czwartek, 14 stycznia 2016 (03:12)

Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, posłem ruchu Kukiz’15, przewodniczącym sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Czas polityki na kolanach się skończył – mówiła dziś podczas debaty w Sejmie premier Beata Szydło, zapowiadając swoją wizytę w Parlamencie Europejskim. Jaką politykę zagraniczną prowadzi obecny polski rząd?

– Przede wszystkim ze strony rządu Beaty Szydło płynie jasny i klarowny komunikat mówiący o tym, że będzie to inna polityka od tej, którą Polska pod rządami koalicji PO –PSL uprawiała przez ostatnie osiem lat. Nie ma wątpliwości, że zarówno premier Beata Szydło, jak i min. Witold Waszczykowski mówią bardziej otwartym tekstem, a jednocześnie widać, że jest to polityka, w której większy akcent kładzie się na interes państwa polskiego. Widać, że jest troska, a nawet walka o polską rację stanu i wizerunek Polski za granicą. Krótko mówiąc, mamy do czynienia z inną, nową jakością.

Widać jednak wyraźnie, że komuś to przeszkadza...

– Nie ulega wątpliwości, że w polityce zagranicznej każda ze stron walczy o swoje. Obecna władza w Polsce łamie pewien układ polityczny, jaki został stworzony na poziomie europejskim. Widać wyraźnie odsunięcie na bok dotychczasowych działań sprzyjających Berlinowi i kanclerz Angela Merkel nie może już spać spokojnie, jak to było jeszcze niedawno, mając pewność, że wszystko, co tylko chce, jest do załatwienia w Warszawie. Realia dzisiaj są takie, że należy rozmawiać i załatwiać sprawy, ale na zasadach partnerskich. Najwyraźniej zmienia się optyka, mamy inną jakość. I to nie jest – jak niektórzy usiłują straszyć – zamknięcie się czy wręcz izolacja od Europy. W dyskusjach widać wyraźnie, że Polska się nie zamyka, ale Polska będzie się domagała jasnego, wyraźnego stanowiska oraz bardzo spójnego podejścia i traktowania nas w sposób podmiotowy, a nie przedmiotowy.

Komisja Europejska zapowiada wszczęcie pierwszej fazy procedury ochrony praworządności w Polsce. Czy w tej sytuacji demokracja w Polsce jest zagrożona?

– Pytanie, dla kogo jest zagrożona. Gra słów jest tu bardzo istotna. Czy zagrożona jest polska demokracja, czy zagrożone są interesy pewnych grup, które dotychczas miały się bardzo dobrze. Niemniej nie zmienia to faktu, że demokracja w Polsce ma się bardzo dobrze. W Polsce demokracja nie jest zagrożona. Wszyscy, którzy chcą się wykazać aktywnością publiczną, wszyscy, którzy chcą się realizować w życiu publicznym, nie mają żadnych przeszkód. Zatem mamy do czynienia z grą słów i emocji, bo nowe polskie władze nadepnęły na odcisk grupom unijnym, które ewidentnie nie mają już tak dobrego przedpola w Polsce jak wcześniej. To samo dotyczy polityki zagranicznej, która jest już inna. Mamy do czynienia z głęboką zmianą i dobrze byłoby, aby się do tego przyzwyczajono, a nie kruszono kopie, bo jest to wewnętrzna sprawa Polski.

Pana zdaniem, stąd wynika ta nagonka i próby ingerowania w wewnętrzne sprawy Polski?

– To ewidentna próba zastraszenia. Ktoś próbuje nas postawić do kąta jak małe, niesforne dziecko i ostrzega, że jeśli nie będziemy grzeczni, to zabierze nam zabawki. W uproszczeniu tak to wygląda.

W krytyce Polski dominują Niemcy. Czy zważywszy na historyczne zaszłości politycy tego kraju mają prawo nas pouczać?

– Żadne państwo nie ma prawa nas pouczać, nie ma prawa ingerować w nasze wewnętrzne sprawy. Polscy obywatele mają nie tylko prawo, ale i obowiązek domagać się przestrzegania prawa i Konstytucji. Podobnie inne kraje, w tym również Niemcy, nie pozwoliłyby sobie, aby ktokolwiek próbował wpływać na ich wewnętrzne sprawy. Jest to naturalne i oczywiste. Żadne państwo nie lubi, kiedy ktoś z zewnątrz próbuje dyktować, co i jak mają robić.

Kto ponosi odpowiedzialność, kto stoi za atakami na Polskę?

– Sądzę, że dzisiaj mamy do czynienia z pewnym –nazwijmy to – zagalopowaniem się. Od kilku tygodniu jesteśmy świadkami szaleńczych oskarżeń o łamanie demokracji w Polsce. W retoryce wewnętrznej, a w ślad za tym zewnętrznej pojawia się Polska jako państwo policyjne, mówi się wręcz o dyktaturze. Wszystkie siły skupione wokół KOD-u czy wokół Platformy, Nowoczesnej.pl i PSL są współwinne wizerunkowi Polski, jaki przewija się dzisiaj w Europie. Tak to wygląda i tak należy to ocenić. Jednocześnie widać, że dzisiaj wszyscy, którzy naważyli tego piwa, rakiem wycofują się, usprawiedliwiając się, że to nie oni, ale że to obecny polski rząd jest winny tego całego zamieszania, bo to on swoimi działaniami nas do tego sprowokował. Mamy zatem burzę, która jest sierotą, i nikt nie ma za bardzo ochoty ani odwagi przyznać się do złożenia skargi na Polskę i do reprezentowania tego wniosku.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl