logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Skończyć z PRL w armii

Piątek, 4 marca 2016 (21:25)

Z Anną Siarkowską, posłem Ruchu Kukiz’15, członkiem sejmowej Komisji Obrony Narodowej, rozmawia Rafał Stefaniuk

Pięciu generałów z Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych zrezygnowało z pełnienia obowiązków. To prawie 25 proc. Dowództwa. Co to oznacza dla naszej armii?

 
– Jak donoszą media, generałowie sami zrezygnowali ze swoich stanowisk. Prawdopodobnie jest to związane ze zmianami w emerytalnym uposażeniu żołnierzy. Czy to będzie wielki problem dla państwa? Nie sądzę. Jedynym utrudnieniem na dzień dzisiejszy jest to, że Dowództwo przez jakiś czas będzie funkcjonowało w okrojonym składzie. A proszę mi wierzyć, ktoś ich wkrótce zastąpi, bo generałów „ci u nas dostatek”.
 

A jak ocenia Pani pomysł ministra Antoniego Macierewicza mówiący o tym, że żołnierze, którzy rozpoczęli służbę w PRL, a szczególnie ci, którzy kończyli uczelnie w Związku Sowieckim, nie mają co liczyć na rozwój karier w armii?

 
– To prawda, znaczna liczba osób decyzyjnych w Wojsku Polskim kończyła Wojskową Akademię Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRS, a więc tzw. Woroszyłówkę. I jest to problem. Wielu oficerów, absolwentów tej uczelni, zapisze się w historii jako ci, którzy włożyli ogromny wkład w rozbrojenie naszej armii. Nie będę wskazywała konkretnych nazwisk, bo każdy sam może zgłębić ten temat. Teraz przyszła pora, aby postawić na nową kadrę, na ludzi, którzy zdobywali zawodowe doświadczenie w realiach państwa suwerennego.
 

Mamy odpowiednio silne zaplecze, aby rezygnować z wojskowych o dużym stażu?

 
– Ma pan rację, doświadczenie w wojsku jest bardzo ważne. Ale równie ważne jest przygotowanie merytoryczne oraz to, gdzie i w jakich warunkach je nabywano. Jest różnica między szkoleniem w armii kraju suwerennego a satelitarnego. Warto dostrzec zalety wolności od wpływu sowieckich instruktorów. Mamy takich generałów, na których możemy postawić, którzy nie mają moskiewskich epizodów w życiorysie. Najwyższy czas postawić na nich.

A więc jest Pani spokojna o zmianę pokoleniową w armii?

 
– Zdecydowanie tak. To musi kiedyś nastąpić. Ale też nie ulegajmy złudzeniu, jakoby to miało wstrząsnąć fundamentami naszego wojska. To jest proces bardzo łagodny. A jak sami widzimy, część generałów sama rezygnuje z różnych względów. Szukając analogii, posłużę się Sejmem. W obecnej kadencji parlamentu jest aż 215 posłów debiutantów, a więc prawie połowa. To nie spowodowało paraliżu państwa. To jest normalne zjawisko w różnych sferach życia publicznego. Jedną z nich jest armia.
 

Znając nastawienie ministra Macierewicza do PRL, początki służby w tamtym okresie to powody, dla których generałowie zrezygnowali?

 
– To może być powód, ale nie jedyny. Weźmy poprawkę na idee ministra Macierewicza. Problemem nie jest początek czy cała służba wojskowa w PRL, a to, czy ktoś był kształcony przez Moskwę. Były osoby, które odbyły kurs w ZSRS i miały później ogromny wpływ na funkcjonowanie naszej armii. I niestety nie była to chwalebna służba. Myślę tutaj np. o kwestii dowodzenia armią.
 

Sugeruje Pani sterowanie polskimi wojskowymi z Moskwy po 1989 r.?

 
– Stwierdzam, że osoby, które były szkolone w Moskwie, które były uformowane w tzw. Woryszyłówce, nie powinny mieć więcej wpływu na kształt polskiego wojska.
 

W kontekście teczek TW „Bolka”, jak było z armią, wiemy. Ale czy obecnie nasze wojsko jest czyste od wojskowych powiązanych ze służbami PRL czy ZSRS?

 
– Lustracja i dekomunizacja powinny zostać przeprowadzone już dawno. To, że ten temat powraca, to pokłosie tego, że ktoś wcześniej nie doprowadził do jego rozwiązania. Najwyższy już czas otworzyć archiwa i zapewnić pełny i jawny dostęp do informacji tam zawartych. To powinno dotknąć nie tylko wojska, ale też wymiaru sprawiedliwości. Bo, jak wiemy, to jeden z bastionów dziedzictwa komunizmu. Obecny kształt wojska i sądownictwa wynika z tego, że wcześniej nie przeprowadzono dekomunizacji. Oczyśćmy atmosferę, bo inaczej zawsze będziemy grzęznąć w tym bagnie. Sprawy ewentualnych TW nie rozwiąże się inaczej jak tylko poprzez ujawnienie tego, co pozornie zakryte. Armia w tej kwestii nie różni się od polityki, mediów czy biznesu.  
 

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl