logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Chcemy prawdy

Piątek, 18 marca 2016 (04:20)

Aktualizacja: Piątek, 18 marca 2016 (04:20)

Z Andrzejem Melakiem, prezesem Komitetu Katyńskiego i bratem tragicznie zmarłego 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku Stefana Melaka, rozmawia Rafał Stefaniuk

Gościł Pan na posiedzeniu sejmowej Komisji Obrony Narodowej na, której minister Antoni Macierewicz wyjaśniał powody wznowienia prac komisji badającej tragedię smoleńską. Szef MON przytaczał przykłady zaniechań w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy. Jest Pan zaskoczony przekazanymi informacjami?

– To wszystko było dla mnie znane. Miałem okazję zabrać głos i też przytoczyłem kilka niedociągnięć, które dotyczyły rodzin i które widziałem, będąc w Moskwie. Także tych podczas spotkań z prokuratorem i premierem Tuskiem. Nie do przyjęcia dla mnie jest to, co robiła prokuratura. Dobrze się stało, że minister Macierewicz chce jeszcze raz przyjrzeć się katastrofie. Mamy do niego zaufanie, wiemy, że stara się rozwikłać wszystko. Przebieg wydarzeń, który zostanie ustalony przez powołaną podkomisję, będzie przyjęty przez rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej. My chcemy prawdy. Do tej pory widać było brak profesjonalizmu, który nie wyjaśniał prawdy, ale ją tuszował. Myślę, że posłowie sejmowej Komisji Obrony Narodowej wezmą pod uwagę zdanie, które przedstawiłem, i będą wspierać ministra Macierewicza.

Rodziny mówią o chęci poznania prawdy, minister również. Jednak kilka dni temu, podczas konferencji naukowej na WSKSiM w Toruniu, Macierewicz nazwał katastrofę smoleńską aktem terroru. Przypomnę, że komisja jeszcze nie zakończyła prac.

– Staram się śledzić wszystko, ale tej wypowiedzi nie słyszałem. Dlatego pozwolę sobie nie odnieść się do niej wprost. Ale żyjemy w takim świecie, że gdy cokolwiek się stanie, wykolei tramwaj, wybuchnie samochód czy dojdzie do katastrofy budowlanej, to zawsze trzeba brać pod uwagę, że może to być działanie osób trzecich. Kiedy rozpatruje się tylko jeden z góry nakreślony bieg wydarzeń, to każdy ma prawo nie wierzyć w sensowność takich działań i stawiać pytania. Trzeba zbadać wszystkie wersje, powody i motywacje tego, co się stało.

Dlaczego przez lata ukrywano szczegóły przebiegu katastrofy?

– Tych pytań może być więcej. Dlaczego nie prowadzono tego śledztwa według standardów międzynarodowych? Dlaczego wrak jest ciągle w Smoleńsku? Dlaczego nie przeprowadzono sekcji zwłok? Dlaczego Polska całkowicie abdykowała na rzecz Rosji? Dlaczego nie szukano wsparcia sojuszników z NATO i Unii Europejskiej, tylko oddała wszystko wrogowi Rosji?

Może skala tragedii przerosła ówczesne władze Rzeczpospolitej.

– Nie uważam tak. To było świadome działanie rządu, który całe szczęście już przeminął.

Na komisji minister pytał, czy wyjaśnienie katastrofy mogłoby nas zjednoczyć tak samo, jak miało to miejsce 10 kwietnia 2010 r.. W Pana ocenie to możliwe?

– Wszystko jest możliwe. Żyję ponad 70 lat i widziałem różne rzeczy. Ludzie się zmieniają. Wszystko jest możliwe, tylko potrzeba dobrej woli, otwartych oczu, nastawionych uszu i odrobiny własnego myślenia. Tu dużo zależy od myślenia, żeby zerwać z bezrefleksyjnym słuchaniem łże-mediów. Tak jest świat stworzony. Jeszcze może być inaczej.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl