W ostatnim czasie widać wyraźne ożywienie działalności IPN.
– Nie mam takiego wrażenia, choć oczywiście w ostatnich tygodniach jest głośno o IPN, głównie za sprawą archiwum Czesława Kiszczaka. Działamy w takim samym rytmie od lat, natomiast pewne sprawy zyskały większy rozgłos. Dobrym przykładem są pomniki sowieckie. To temat, którym zajmujemy się od dłuższego czasu. Teraz reakcja Rosji sprawiła, że sprawa została bardzo nagłośniona. Podobnie jak dekomunizacja ulic. Zwracam uwagę, że w poprzedniej kadencji Senat przyjął projekt ustawy w tej sprawie, który powstał przy udziale IPN. Szkoda, że poprzedni Sejm jej nie uchwalił. Cieszę się, że reagując na moją prośbę, senatorowie znowu podjęli tę kwestię. Sejm to uchwalił i ustawa jeszcze w tym roku wejdzie w życie.
Co do sowieckich pomników, to, owszem, te głosy były i wcześniej, ale gdyby one coś znaczyły, to i rosyjska reakcja byłaby już wtedy.
– Rosyjska propaganda nieraz atakowała IPN. To nie od nas zależy – my robimy to, co do nas należy, nie po to, by prowokować protesty, lecz walczyć o prawdę. Sowieckie pomniki to tylko jeden z wielu aspektów naszej działalności. Przez ostatnie pięć lat trwała intensywna praca, mimo tak poważnych problemów, jak utrata siedziby centrali IPN. Już na początku mojej kadencji, w październiku 2011 roku rozpoczęliśmy poszukiwania szczątków naszych bohaterów zamordowanych przez komunistów. Ten projekt stał się priorytetowym zadaniem IPN. Znacząco zwiększyliśmy naszą aktywność w upowszechnianiu polskiej historii za granicą. W 2009 roku wystawy IPN poza granicami Polski prezentowane były kilkanaście razy, w ubiegłym roku takich prezentacji było już ponad 70. To powoduje, że więcej jest wyjazdów zagranicznych naszych pracowników. Wiele udało się osiągnąć chociażby w wyjaśnianiu obławy augustowskiej, co Czytelnicy „Naszego Dziennika” mogli śledzić na bieżąco.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

