logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Polska potrzebuje orłów

Poniedziałek, 18 kwietnia 2016 (18:41)

Aktualizacja: Poniedziałek, 18 kwietnia 2016 (19:06)

Z prof. Erykiem Łonem, członkiem Rady Polityki Pieniężnej, rozmawia Piotr Tomczyk

Od niedawna jest Pan członkiem Rady Polityki Pieniężnej. Ta nominacja była dla Pana niespodzianką?

– W pewnym sensie tak. W naszym kraju jest grono zacnych i kompetentnych osób, które mogłyby pełnić funkcję członka Rady Polityki Pieniężnej. Z drugiej strony posiadam jednak, jak myślę, pewne doświadczenie naukowe w sferze finansów i uznałem, że w tej sytuacji nie mogę się uchylać od zaproponowanego mi obowiązku. W swojej działalności naukowej koncentruję się na tematyce bankowości i rynku kapitałowego. Jestem też autorem Raportu „Dlaczego Polska nie powinna wchodzić do strefy euro”. Po przemyśleniu uznałem więc, że podejmę się tego ważnego zadania, jakim jest pełnienie funkcji członka jednego z organów decyzyjnych Narodowego Banku Polskiego. Bardzo się cieszę, że pomimo swoich obowiązków w Radzie Polityki Pieniężnej nadal będę mógł prowadzić działalność naukową, w tym prowadzić zajęcia w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Przez wiele lat w Polsce stopy procentowe były wyższe niż w krajach Zachodu. Znacznie droższe były w związku z tym kredyty złotówkowe. Czy obecnie stopy procentowe mogą być jeszcze obniżane? Czy możliwe byłoby pobudzenie gospodarki tą drogą?

– Myślę, że w razie pojawienia się ryzyka spowolnienia tempa wzrostu gospodarczego w Polsce należałoby poważnie rozważyć dokonanie kolejnej obniżki stóp procentowych. Jednak wydaje się, że bieżący poziom nie powinien być szybko zmieniany. Bardzo chciałbym, żeby obywatele naszego państwa mieli świadomość, że Rada Polityki Pieniężnej czuwa i w każdej chwili jest gotowa podjąć działania, kierując się dobrem polskiej gospodarki. Wśród instrumentów bank centralny posiada tzw. instrumenty standardowe, do których zalicza się głównie stopy procentowe, poziom rezerw obowiązkowych czy też operacje otwartego rynku, za pomocą których bank centralny kupuje bądź sprzedaje papiery wartościowe. Poza tym może sięgnąć po nadzwyczajne tzw. instrumenty niestandardowe; stosowane są obecnie np. na Węgrzech. Sądzę, że w razie konieczności można będzie wykorzystać takie działania niestandardowe. Wymaga to jednak oczywiście pojawienia się czynników, które będą to uzasadniały.

Co można zrobić, jeśli chodzi o politykę finansową i podatkową, aby ułatwić działalność polskim przedsiębiorcom?

– Dużą nadzieję wiążę z zapowiadanym planem Morawieckiego. Wicepremier Mateusz Morawiecki jest osobą bardzo kompetentną, posiada wieloletnie doświadczenie w kierowaniu instytucją finansową. Sądzę, że będzie w stanie wdrożyć wraz z zespołem odpowiednich osób program dynamizacji rozwoju polskiej gospodarki w oparciu o dynamizację eksportu, inwestycji, promowanie innowacji. Szczególnie chciałbym podkreślić to, że jak mówi wicepremier Morawiecki, trzeba realizować hasło „więcej polskiej gospodarki w polskiej gospodarce”. Dobrze prowadzona polityka wspierania kapitału polskiego jest nam wszystkim potrzebna. Zakłada, że istotną rolę w realizacji tego programu pełnić może także Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, dzięki której także polskie i małe przedsiębiorstwa mają szanse na odzyskiwanie kapitału służącego dokonywaniu przez nich inwestycji i na tworzenie nowych miejsc pracy.

Jak dziś funkcjonuje w Polsce rynek walutowy?

– Polska stosuje obecnie system tzw. kursu płynnego, co oznacza, że kurs złotego waha się. W okresach kryzysowych kurs złotego zazwyczaj ma skłonność do osłabiania się, co może wspomóc rentowność polskiego eksportu i polskiej turystyki. W ramach obecnego systemu kursu płynnego możliwe jest także dokonywanie interwencji walutowych przez NBP. Pamiętam, że 9 kwietnia 2010 roku za kadencji śp. Sławomira Skrzypka, ówczesnego prezesa NBP, dokonana została przez bank centralny interwencja walutowa mająca na celu osłabienie kursu złotego w celu wsparcia rentowności polskiego eksportu.

Jaka jest struktura polskiego zadłużenia? Czy informacje tego typu są upubliczniane?

– Dane te są jawne. Udział zadłużenia Skarbu Państwa nominowanego w polskich złotych wynosił na koniec 2015 roku 65,1 proc. całości długu. Udział długu nominowanego w euro ukształtował się wówczas na poziomie 25,9 proc., w dolarach amerykańskich 5,9 proc., we frankach szwajcarskich 1,5 proc., a w jenach japońskich 1,6 proc. Należy też zauważyć, że na koniec 2015 r. udział inwestorów zagranicznych w długu Skarbu Państwa wyniósł 58,1 proc. Warto w przyszłości podjąć działania mające na celu zmniejszenie tego udziału, aby stopniowo zniwelować stopień naszej zależności od zagranicy.

Podtrzymuje Pan swoją krytyczną opinię na temat planu rezygnacji z własnej waluty?

– Nadal jestem zwolennikiem utrzymania złotego jako naszej waluty narodowej i zdecydowanie opowiadam się za utrzymaniem prawa Polski do prowadzenia własnej polityki pieniężnej. Uważam, że polityka pieniężna jest ogromnie ważnym elementem polityki gospodarczej. Widzimy, że np. na tle wielu innych państw dojrzałych strefa euro rozwija się stosunkowo wolno, a tamtejszy poziom bezrobocia jest relatywnie dość wysoki. Przykłady Portugalii, Grecji czy też Hiszpanii pokazują, że brak własnej waluty narodowej zdecydowanie utrudnia wyjście z kryzysu.

W tym kontekście pragnę zauważyć, że osoby popierające łagodną politykę pieniężną nazywane są „gołębiami”, a osoby opowiadające się za polityką pieniężną o charakterze bardziej restrykcyjnym „jastrzębiami”. Chciałbym do przestrzeni publicznej wprowadzić pojęcie „orła”, czyli osoby opowiadającej się za utrzymaniem waluty narodowej – złotego oraz prawa Polski do prowadzenia własnej polityki pieniężnej. Chciałbym zasłużyć na miano „orła”. Pragnę, aby takich „orłów” było w naszym kraju jak najwięcej, także wśród np. studentów Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Wielkopolska „Gazeta Wyborcza” ironizowała, że w czasie debaty kandydatów na rektora Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu wypytywał Pan ich nie tylko o patriotyzm gospodarczy, ale nawet o ewentualną zgodę na odśpiewanie czterech zwrotek „Roty” podczas inauguracji roku akademickiego.

– Zapytałem obu kandydatów m.in. o to, jak rozumieją pojęcie patriotyzmu gospodarczego i w jaki sposób powinien się on przejawiać w działalności uczelni. Zaproponowałem także, aby w związku z tym, że rok 2016 ogłoszony został przez Sejm RP Rokiem Feliksa Nowowiejskiego – autora melodii do słów ,,Roty” Marii Konopnickiej, w trakcie inauguracji roku akademickiego 2016/2017 odśpiewane zostały cztery zwrotki tej patriotycznej pieśni. Z wypowiedzi kandydatów wynikało, że są skłonni przychylić się do tej propozycji, a do idei patriotyzmu gospodarczego odnoszą się generalnie pozytywnie. To ważne, zważywszy na potrzebę podejmowania wszelkich działań mających na celu odzyskiwanie, utrwalanie i poszerzanie stanu polskiej własności w naszej gospodarce.

W tym kontekście za istotne uznać należy na przykład wspieranie współpracy polskich uczelni z podmiotami gospodarczymi znajdującymi się pod kontrolą kapitału rodzimego mającymi centra decyzyjne w Polsce.

Dziękuję za rozmowę.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Piotr Tomczyk

Nasz Dziennik