Niedzielnej Mszy św. koncelebrowanej w intencji ofiar zbrodni sprzed 71 lat w kościele pw. św. Walentego i Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Wiązownicy przewodniczył ks. Jan Mazurek, proboszcz parafii pw. Świętej Trójcy w Przemyślu, który w homilii podkreślił, że pamięć o ludobójstwie, z którym mieliśmy do czynienia m.in. w Wiązownicy, jest ważna dla całego Narodu i dlatego należy ją przypominać.
– Jeśli – i słusznie – władza mówi o polityce historycznej, to ma ona wyglądać właśnie tak: trzeba przygotowywać tablice, budować pomniki, trzeba organizować uroczystości z udziałem dzieci i młodzieży, o tej bolesnej historii należy głośno mówić prawdę, bo prawda jest podstawą istnienia każdego narodu – wskazywał ks. Mazurek.
Po uroczystościach religijnych pod tablicą na murze kościelnym ufundowaną w 2013 r. przez lokalną społeczność, poświęconą bohaterskim mieszkańcom Wiązownicy i okolicznych miejscowości, którzy polegli, odważnie stawiając czoła ukraińskim nacjonalistom, broniąc swej miejscowości oraz kościoła parafialnego, odbył się Apel Poległych i została oddana salwa honorowa.
W Wiązownicy 17 kwietnia 1945 r. życie bezpośrednio z rąk banderowców bądź w płomieniach straciła połowa mieszkańców wsi, ok. 130-140 osób, w tym kobiety i dzieci, z których udało się ustalić z imienia i nazwiska 110 cywilów i czterech żołnierzy Wojska Polskiego. Ofiary ludobójstwa pochowano na miejscowym cmentarzu. Spłonęła również niemal połowa zabudowań wsi. Sprawcą byli zbrodniarze z OUN-UPA (sotnia Szymańskiego „Szuma” i osobiście Iwan Szpontak ps. „Zalizniak” – dowódca kurenia Mesnyky), którzy spalili 150 gospodarstw. Część banderowców miała na sobie polskie mundury wojskowe, co powodowało dodatkowe zamieszanie wśród miejscowej ludności. Z rąk banderowców miejscowość odbili partyzanci z Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, AK oraz mieszkańcy sąsiednich wsi.
Atak na Wiązownicę był największym jednorazowym aktem ludobójczym dokonanym na polskiej ludności na terenach w obecnych granicach Polski przez ukraińskich nacjonalistów OUN-UPA.

