logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Kompromis to nie dyktat

Czwartek, 21 kwietnia 2016 (05:15)

Ze Stanisławem Piotrowiczem, posłem PiS, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Prezydent Andrzej Duda odbierze przysięgę wybranego przez Sejm nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego Zbigniewa Jędrzejewskiego. Czy prezydent powinien przyjąć przysięgę?

– Jest dla mnie oczywiste, że prezydent Duda powinien odebrać przysięgę od prof. Zbigniewa Jędrzejewskiego. Skoro Sejm w sposób prawidłowy dokonał wyboru, podjął decyzję stosownie do obowiązującego prawa o wyborze na stanowisko sędziego w Trybunale Konstytucyjnym i uczynił to w oparciu o regulamin Sejmu, to nie powinno być co do tego żadnych wątpliwości. 27 kwietnia upływa bowiem kadencja sędziego Trybunału prof. Mirosława Granata, w związku z tym powstanie wakat w TK, który powinien być obsadzony przez obecną kadencję Sejmu.

Widać prezydent miał jednak pewne wątpliwości, skoro zwrócił się do marszałka Kuchcińskiego o wyjaśnienie, czy wybór nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego został dokonany zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa…

– I słusznie, że prezydent, jeśli ma wątpliwości, to pyta. Przecież prezydenta Andrzeja Dudy nie było na sali sejmowej w momencie wyboru i być może dochodziły do niego różne głosy, m.in. taki, że oto jedna z pań posłów Małgorzata Zwiercan głosowała nieprawidłowo, bo głosowała za posła Kornela Morawieckiego, ale jest to odrębna kwestia, która wymaga zbadania przez stosowne organy. Tak czy inaczej incydent ten nie miał wpływu na wybór, a innych przypadków, innych nieprawidłowości nie zanotowano. Zresztą trudno, aby reasumpcji głosowania domagali się ci, którzy w głosowaniu udziału w ogóle nie brali, sabotując je. Przypomnę tylko, że posłowie Platformy i Nowoczesnej.pl oraz części Ruchu Kukiz’15 wyciągnęli karty z czytników, aby w ten sposób nie było kworum niezbędnego do wyboru nowego sędziego TK. Ten manewr – jak wiemy – się jednak nie powiódł. Marszałek Kuchciński widać zbadał, że więcej przypadków czy zastrzeżeń nie było i nawet jeśli odrzuci się głos oddany w sposób nieprawidłowy przez poseł Zwiercan, to i tak na sali sejmowej było wymagane kworum, była wymagana większość do tego, aby podjąć uchwałę o wyborze prof. Zbigniewa Jędrzejewskiego na sędziego TK. To wskazuje, że uchwała w sprawie wyboru sędziego TK Zbigniewa Jędrzejewskiego została podjęta skutecznie, a wybór Sejmu jest ważny i nie zawiera błędów prawnych. Stąd marszałek Kuchciński zwrócił się do prezydenta o przyjęcie ślubowania od nowego sędziego TK.

Tak czy inaczej opozycja grzmi, że podczas głosowania marszałek Sejmu złamał prawo, nie pozwalając na reasumpcję głosowania. Czy są to zastrzeżenia uzasadnione?

– Pytanie brzmi: czy ktoś z pań i panów posłów złożył wniosek w sposób prawem przewidziany…? Z tego, co wiem, to po pierwsze – w sposób prawem przewidziany nikt z obecnych na sali plenarnej takiego wniosku nie złożył. Po drugie: jakie miałoby być uzasadnienie do ewentualnej reasumpcji? To, że przedstawicielka Ruchu Kukiz’15 zagłosowała za innego posła, miałoby sens, gdyby od tego nieprawidłowo oddanego głosu zależał wybór sędziego TK, bo głos oddany za innego posła, jest głosem nieważnym, ale z takim przypadkiem nie mieliśmy tu do czynienia. Oczywiście nie ulega wątpliwości, że ta nieprawidłowość, to zachowanie posła jest niedopuszczalne, ale jak powiedziałem, nie miało to wpływu na wybór. Natomiast to, że opozycja grzmi, to myślę, że już wszyscy się do tego zdążyli przyzwyczaić, bo obserwujemy to od 25 października 2015 r., czyli od wygranych wyborów przez Prawo i Sprawiedliwość. Mamy zatem ciągłą krytykę, poprzez którą opozycja pracuje tylko na swoją niewiarygodność.

Krytyka to chyba rola opozycji…  

– Oczywiście, że nie o samą krytykę tu chodzi, bo ta jest prawem każdej opozycji, ale jeżeli krytyka jest nierzetelna, jeżeli krytyka jest niewiarygodna, to rzutuje to na jej autora. Przypomnę tylko, że opozycja grzmiała, że prezydent Andrzej Duda nie realizuje programu wyborczego, pomimo iż jeszcze nie składał przysięgi i nie przejął obowiązków głowy państwa, opozycja grzmiała również, że rząd PiS nie realizuje obietnic wyborczych, pomimo iż formalnie nie przejęło sterów władzy. Taki rodzaj krytyki, z jakim mamy do czynienia obecnie, podważa wiarygodność krytykujących.

Pojawiły się także głosy, że prezydent Duda przyjmuje przysięgę tylko od nowo wybranych sędziów, natomiast nie dąży do rozwiązania kryzysu wokół TK…

– W tej chwili jest tylko jeden kandydat, który został wyłoniony przez Sejm i w związku z tym prezydent nie może od kogokolwiek innego przyjąć ślubowania. Jest nim prof. Zbigniew Jędrzejewski, innych osób nie ma. Trzeba bowiem pamiętać, że wybór dokonany przez poprzedni parlament jest dotknięty wadą proceduralną i nie ma mocy prawnej. Gdyby dziś prezydent Duda przyjął ślubowanie od któregokolwiek z tamtych osób, to postąpiłby niezgodnie z prawem, bo tamtego wyboru po prostu nie ma. Prezydent jest zobowiązany uszanować wolę parlamentu wyrażoną w postaci ważnej uchwały.

Panie pośle, czy decyzja prezydenta zapowiadająca zaprzysiężenie prof. Jędrzejewskiego na sędziego TK nie zamyka jednak drogi do kompromisu w sprawie Trybunału?

– Absolutnie nie zamyka. Proszę zwrócić uwagę, że opozycja cały czas domaga się kompromisu, tylko że zdaniem tejże opozycji kompromis ma polegać na tym, że zrealizowane będą tylko i wyłącznie jej wnioski. Przecież to nie jest żaden kompromis. Kompromis oznacza, że każda ze stron robi przynajmniej pół kroku do tyłu, stwarzając pole do dyskusji. Natomiast opozycja, a więc Platforma i PSL, które w ubiegłej kadencji złamały Konstytucję RP, dokonały nadużycia, bo tak należy to określić, weszły w kompetencje nowego parlamentu, teraz mówią: zawrzyjmy kompromis, który ma polegać na tym, że zostaną usankcjonowane ich wcześniejsze bezprawne działania. Na to zgody nie ma i być nie może, taka filozofia nie może zostać zaakceptowana. Opozycja nie liczy się z głosem obecnego parlamentu. Dla niej ważne jest tylko to, co uczynił poprzedni Sejm. Przypomnę tylko, że wszystkie inne rozsądne propozycje, które płynęły ze strony PiS, zostały odrzucone bez jakiejkolwiek dyskusji. To tylko pokazuje, że opozycja wbrew temu, co głosi, wcale nie zmierza do kompromisu w sprawie TK, a jeżeli już to widzi, to jako zaakceptowanie wszystkich swoich żądań. Na tym kompromis nie polega. Jeżeli obecny Sejm w grudniu 2015 r. podjął uchwałę stwierdzającą, że poprzednie pięć uchwał nie ma mocy prawnej, to jest to fakt. I teraz w tej sytuacji domaganie się przez opozycję, żeby uznać, iż tamte wcześniejsze uchwały miały moc prawną, jest nie na miejscu. Tamtych uchwał po prostu nie ma.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl