Dziś także Europa boryka się z problemem uchodźców i emigrantów. Jak powinna im pomagać?
– Problem imigracji jest wielkim wyzwaniem. Chrześcijanie z Syrii, z Iraku uciekają do Libanu, ale także na Zachód, a świat zastanawia się, jak im pomóc – dając im pieniądze, pożywienie czy mieszkania w swoich krajach. Ja jednak mówię zdecydowane „nie” przyjmowaniu ich w Europie. Jeśli chcemy naprawdę pomóc, to pomóżmy im przetrwać w ich krajach lub wręcz powrocie do nich, by tam byli świadkami Chrystusa.
Inaczej Bliski Wschód zostanie bez chrześcijan?
– Chrześcijanie są taką nieodłączną częścią tych wszystkich krajów. Bliski Wschód jest kolebką chrześcijaństwa, miejscem, gdzie żył Chrystus. Tego nie można zaprzepaścić. Nie można zaburzyć demografii i pozwolić, by chrześcijaństwo zostało stamtąd wyparte. Mimo że chrześcijanie są tam prześladowani, a często w imię wiary oddają życie, to właśnie krew męczenników jest tym, co ożywia tę ziemię i sprawia, że ta ziemia jest wciąż ziemią chrześcijan.
Jeśli nie poradzimy sobie z tym problemem i Europa straci swoje chrześcijańskie korzenie przez odejście od wiary czy przyjmowanie uchodźców – muzułmanów, to nadzieję straci nie tylko Europa, ale i cały Bliski Wschód.
A jak wygląda młody Kościół w Libanie?
– W Kościele w Libanie jest wiele osób młodych, które są mocno zakorzenione w wierze. Od 1997 r. – od wizyty Jana Pawła II w Libanie, a także z każdą edycją Światowych Dni Młodzieży ta więź jeszcze bardziej się pogłębia. Młodzi zakorzeniają się w swoich diecezjach, idą z cywilizacją miłości, przeciwstawiając się cywilizacji śmierci.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

