W TVN24 Błaszczak wypowiadał się o sobotniej interwencji policji w Gdańsku w stosunku do środowisk narodowych, protestujących wobec Marszu Równości.
– Sam fakt brutalnego potraktowania przez policję młodej kobiety, która nic nie wskazywało na to, że jest agresywna, powalenie na ziemie tej pani, skrępowanie, przyciskanie do ziemi, to jest nieakceptowalne wobec kobiety – argumentował minister.
– Ja takiego zachowania nie akceptuję, powiedziałem to komendantowi głównemu policji, bo to wszystko wskazuje, że policja jest silna wobec słabych, a policja powinna być silna wobec silnych – dodał.
Pytany, czy reaguje tak dlatego, że interwencja dotyczy córki radnej PiS, odpowiedział, że każdą sytuację, w której „kobieta jest (tak) traktowana przez mężczyzn”, ocenia krytycznie.
– Jeżeli doszło do złamania prawa, to można było przeprowadzić zatrzymanie w inny sposób, z pewnością nie w taki – ocenił szef MSWiA. – Tak traktować kobiety przez mężczyzn nie można – dodał.
Przyznał zarazem, że w sobotę w Gdańsku policja miała jako podstawowe zadanie nie doprowadzić do konfrontacji organizatorów Marszu Równości i środowisk narodowych, bo „wtedy doszłoby do zamieszek”. – To zostało przeprowadzone, pytanie, czy zgodnie z przepisami – zaznaczył, dodając, że zostanie przeprowadzona kontrola przebiegu zajść w Gdańsku.
W sobotę po południu w Gdańsku policja skierowała na alternatywną trasę Trójmiejski Marsz Równości. Doszło do kilku starć między policją a demonstrującymi przeciwko lewackiemu Marszowi Równości grupami działaczy środowisk narodowych.

