Polacy chcą programów telewizji katolickiej i kanałów dla dzieci na multipleksie cyfrowym. Krajowa Rada powinna wziąć to pod uwagę przy rozstrzyganiu konkursu na obsadzenie wolnych miejsc na MUX-1 - uważa Małgorzata Olszewska, wiceminister administracji i cyfryzacji.
Czy tak będzie, nie wiadomo, bo żadnego z członków KRRiT nie było wczoraj w Sejmie, by móc się odnieść do słów wiceminister.
Sprawa cyfryzacji telewizji była omawiana podczas posiedzenia sejmowej Komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii. Posłowie kontynuowali debatę na temat dezyderatu do premiera w kwestii cyfryzacji, jaki uchwalono jeszcze w maju. Jeden z jej punktów dotyczył "wyjaśnienia wszelkich kontrowersji związanych z przydziałem pasm telewizji cyfrowej na multipleksach, ze szczególnym uwzględnieniem Telewizji Trwam".
Posłowie opozycji podkreślali, że odrzucenie przez KRRiT w 2011 r. wniosku o przyznanie katolickiej stacji koncesji na naziemne nadawanie cyfrowe było przykładem dyskryminacji katolików. Przytaczano dane o prawie 2,5 mln podpisów w obronie Telewizji Trwam, jakie wysłali Polacy do KRRiT, przypominano, że setki tysięcy ludzi brały udział w 130 marszach w całej Polsce.
O tym, że Polacy oczekują, iż będą mieli możliwość oglądania na multipleksie katolickiej telewizji, i to konkretnie Telewizji Trwam, świadczą także badania, jakie przeprowadziło Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji.
To samo dotyczy tematycznego programu dla dzieci. Wiceminister Małgorzata Olszewska powiedziała, że badanie na temat oczekiwań widzów było przeprowadzane w sierpniu br., a pierwszy konkurs KRRiT rozstrzygała w 2011 roku.
Tym niemniej powinna to być wskazówka dla Krajowej Rady, bo jeszcze w tym roku musi ona ogłosić drugi konkurs na obsadzenie czterech miejsc na pierwszym multipleksie, które zwolni Telewizja Polska.
- Badania te powinny być brane przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji pod uwagę przy nowym konkursie - stwierdziła wiceminister.
- Przewodniczący Krajowej Rady musi zapewnić różnorodność programową na multipleksie cyfrowym - przypomniała wiceminister obowiązki, jakie na szefa KRRiT Jana Dworaka nakłada ustawa o cyfryzacji telewizji naziemnej.
Lidia Kochanowicz, dyrektor finansowy Fundacji Lux Veritatis, właściciela Telewizji Trwam, podkreśliła, że badania jakościowe przeprowadzone przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji są niezmiernie ważne, bo Polacy sami wskazywali na to, że chcą oglądać właśnie Telewizję Trwam na multipleksie cyfrowym za darmo.
- To bardzo ważna informacja. O tym mówi nie tylko nasze środowisko, ale mówi się o tym w niezależnych badaniach, które zostały przeprowadzone na wniosek ministerstwa - stwierdziła dyrektor Kochanowicz.
Czy w takim razie KRRiT uwzględni oczekiwania Polaków? Tego się wczoraj nie dowiedzieliśmy, bo na posiedzeniu komisji nie było nikogo z pięciu członków Rady. Reprezentowała ich Ewa Gadomska, dyrektor Departamentu Regulacji KRRiT, która oczywiście żadnych deklaracji złożyć nie miała prawa.
Dyrektor Gadomska przypomniała za to, że także z konsultacji, jakie przeprowadziła Krajowa Rada, wynikało, iż na multipleksie potrzebne są programy o charakterze społeczno-religijnym i dla dzieci.
Dyrektor Lidia Kochanowicz obawia się, że jeśli Krajowa Rada znowu wykaże złą wolę, to te wskazówki zignoruje. Jak przypomniała, już podczas pierwszego procesu koncesyjnego Telewizja Trwam złożyła kompletny i dobrze oceniony przez KRRiT wniosek. Mogła się pochwalić tym, że nadaje program całodobowy, ma dziennikarzy, zaplecze (studia telewizyjne, kamery i inny sprzęt), stosowny kapitał, a przegrała z firmami, które nawet nie istniały na rynku, nie miały ani majątku, ani kapitału, ani zatrudnionych ludzi.
- To jaką mamy pewność, że otrzymamy koncesję? - pytała dyrektor Kochanowicz, odpowiadając jednocześnie na "rady" posła Piotra Tomańskiego (PO), który mówił, że zamiast organizować marsze, Telewizja Trwam powinna złożyć dobry wniosek w Krajowej Radzie o przyznanie koncesji na nadawanie cyfrowe.
- My nie chcemy być uprzywilejowani, chcemy równych warunków - podkreśliła Kochanowicz. I wskazała, że podczas pierwszego konkursu KRRiT nie stosowała równych kryteriów wobec wszystkich wnioskodawców.
- Dlatego jest ta walka i ta obawa, że przy kolejnym rozdaniu możemy tego miejsca [na multipleksie] nie otrzymać - powiedziała Lidia Kochanowicz.
Dyrektor finansowy Fundacji Lux Veritatis pokazała też przykłady, jak Telewizja Trwam jest traktowana przez sieci kablowe i satelitarne platformy cyfrowe.
Katolicki nadawca oferuje im odbiór sygnału za darmo, ale Telewizji Trwam albo nie ma w ich ofercie, albo umożliwiają odbiorcom jej oglądanie tylko po wykupieniu najdroższych pakietów. Innym wyjściem jest samodzielny zakup anteny satelitarnej, jednak oznacza to spory wydatek. Dlatego miliony Polaków chciałyby oglądać katolicką telewizję na naziemnym multipleksie bez dodatkowych opłat.
Niewiele brakowało, a debata o cyfryzacji i Telewizji Trwam w ogóle by się wczoraj nie odbyła. Posłowie Platformy Obywatelskiej chcieli przeforsować wniosek o zamknięcie dyskusji i głosowanie nad odpowiedzią ministra Michała Boniego na dezyderat.
Najpierw swój wniosek, złożony jeszcze na poprzednim posiedzeniu komisji, podtrzymała poseł Iwona Guzowska (PO), a potem nowy złożył wiceprzewodniczący komisji Jan Kaźmierczak. Marek Suski (PiS) nazwał takie postępowanie zamykaniem ust opozycji i cenzurą oraz stosowaniem przez PO metod dyktatorskich.
Przewodniczący komisji poseł Mieczysław Golba (Solidarna Polska) ostatecznie nie poddał wniosków Platformy pod głosowanie, powołując się na Regulamin Sejmu. Posłom nie udało się też odbyć głosowania nad odpowiedzią ministra Boniego na dezyderat. Powód? Po opuszczeniu obrad przez kilku parlamentarzystów na sali nie było kworum. Ta sprawa została więc przełożona na kolejne posiedzenie.

