Zebrano już 100 tys. podpisów pod inicjatywą obywatelską w pełni chroniącą żyje w Polsce. Plan minimum wykonano, ale zbiórka trwa nadal.
– Jest to dopiero wierzchołek góry lodowej. Chcemy zebrać jak najwięcej podpisów. W tej chwili mamy około 120 tys. tych, które są już potwierdzone. A więc są to tylko te podpisy, które mamy policzone w regionach i siedzibie komitetu. Każdego dnia tysiące ludzi w całej Polsce zbiera kolejne podpisy i trzymają je u siebie. Śmiało mogę szacować, że zebranych jest już ponad 250 tys. Jeszcze tylko chwila i wkrótce przekroczymy pół miliona.
Jak przebiega dotychczasowa zbiórka? Wiemy o aktach przemocy, z którymi spotykają się wolontariusze.
– A aktach przemocy, oprócz nas, szczegółowo informował Instytut Ordo Iuris. Do napaści na wolontariuszy dochodziło kilkanaście razy w całej Polsce. Dużo częściej dochodzi do słownej agresji. Wiele z naszych koleżanek słyszy „życzenia”, żeby zostały zgwałcone i urodziły niepełnosprawne dzieci. Tego typu zachowań jest więcej niż w poprzednich latach. Z drugiej strony jest wiele osób, które się identyfikują z naszym przesłaniem. Mimo wszelkich trudności, jest to najlepsza akcja zbierania podpisów, jakąkolwiek przeprowadzaliśmy. To, co ją wyróżnia, to to, że tępo zbierania podpisów jest bardzo dobre, oraz że opinia publiczna tak pozytywnie ją odbiera.
Da się wyróżnić te części Polski, które szczególnie mocno zaangażowały się w udzielenie poparcia ustawie? Podział na Polskę A i B istnieje ws. aborcji?
– Gdy zaczynamy to analizować, to podział jest zaskakujący. Bardzo aktywne są te miasta, które nie uważa się za „szczególnie wierzące”. Ludzi o gorących sercach, gotowych do poświęcenia się dla innych można znaleźć wszędzie. W tym roku należy wyróżnić Śląsk – Górny i Dolny. Tradycyjnie mocy jest Kraków. A więc w kwestii pełnej ochrony życia cała Polska staje się Polską A.
Z czym Pan wiąże wzrost znaczenia idei pro-life na Śląsku?
– Dobrzy ludzie postanowili zorganizować się w odpowiednim czasie dla dobra wszystkich. Wielka w tym zasługa Mariusza Piotrowskiego, koordynatora regionu Górny Śląsk. On ma dar przyciągania, motywowania i rozwijania ludzi. Członkowie śląskich komórek Fundacji podkreślają, że bardzo dobrze czują się w swoich zespołach. Dzięki dobrej atmosferze i niebywałej determinacji udaje im się docierać do wielu osób z misją obrony życia.
8 lat rządów Platformy i PSL przyzwyczaiły nas do tego, że inicjatywy obywatelskie są ignorowane przez rządzących. Coś pozwala Panu sądzić, że teraz będzie inaczej?
– Zapowiadano dobrą zmianę, także pod względem wartości. Nie tracę nadziei, że dobra zmiana zostanie zrealizowana i w Polsce nie będzie można zabijać ludzi tylko dlatego, że istnieje podejrzenie, że mogą być chorzy.

