Nowy rząd w Polsce posuwa się za daleko – taki wniosek można wysnuć z raportu przedstawionego przez komisarza Rady Europy Nilsa Muižnieksa w sprawie ochrony praw człowieka w naszym kraju. Według wiceministra spraw zagranicznych Aleksandra Stępkowskiego, treść raportu jest bardzo wybiórcza, a pod uwagę wzięto opinie niektórych środowisk, pomijając nawet ogólnodostępne dane. Co więcej, komisarz Nils Muižnieks, który w naszym kraju przebywał z rutynową wizytą w lutym br., skoncentrował się w swoim raporcie na wydarzeniach z ostatnich miesięcy, choć raport – od poprzedniego badania – miał obejmować okres od 2006 r. do lutego 2016 roku.
Stępkowski zaznacza, że MSZ ze zdziwieniem przyjęło, iż komisarz Rady Europy oparł się na zapewnieniach „pewnych organizacji pozarządowych”, nie weryfikując nawet ich rzetelności. „Duże obawy” komisarza pod kątem ochrony praw człowieka budzą zmiany przepisów dotyczące Trybunału Konstytucyjnego, które – ocenił komisarz – paraliżują prace TK. Obecne władze w Polsce zdają się również czyhać na prawa człowieka, obniżając budżet Rzecznika Praw Obywatelskich, rozszerzając uprawnienia służb czy też dokonując zmian w mediach publicznych, które miały doprowadzić do zaciemnienia sposobu wyłaniania władz mediów. A przeprowadzenie zapowiadanego „od zawsze” przez Prawo i Sprawiedliwość połączenia stanowiska ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, w ocenie komisarza Muižnieksa, oznacza zagrożenie dla niezawisłości prokuratury. Stanowisko do raportu przedstawił też polski rząd.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym


