logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Broń podstawą bezpieczeństwa

Sobota, 18 czerwca 2016 (05:25)

Aktualizacja: Sobota, 18 czerwca 2016 (05:25)

Z Anną Siarkowską, ekspertem ds. bezpieczeństwa, posłem ruchu Kukiz’15, członkiem sejmowej Komisji Obrony Narodowej, rozmawia Rafał Stefaniuk

Część polityków i komentatorów za Oceanem, ale także w Europie, znalazła winnego niedzielnej masakry w Orlando. W ich ocenie jest to dostęp do broni. Takie zdanie wyraził również prezydent USA Barack Obama. Teza ta ma sens?

– Zacznijmy od tego, że wydarzenia z Orlando miały miejsce w „gun-free zones”. Prawdziwą przyczyną masakry był jej sprawca, który był muzułmaninem, a to, co zrobił, inspirowane było motywami religijnymi. Nie da się na to patrzeć inaczej, gdy zabijając ludzi krzyczał – „Allahu Akbar”. Wyrażał także swoją sympatię do Państwa Islamskiego. Przestępcy zawsze znajdą dostęp do broni. Z reguły będzie to broń nielegalna. Wtedy poszkodowane będą osoby niewinne, którym odebrano prawo do obrony, a to wynika przecież z przyrodzonego prawa do życia. Jeżeli chcemy, aby prawo do obrony miało realny wymiar, musimy sprawić, żeby człowiek miał możliwość posiadania broni i jej używania. Szczególnie w sytuacjach, gdy zagrożone jest życie jego czy jego rodziny.

A więc gdyby ktoś, poza muzułmańskim zamachowcem, miał wtedy broń, tragedii można było uniknąć?

– Zdecydowanie tak. Wielokrotnie zdarzało się, że uzbrojony napastnik nie zdążył użyć broni, bo został zastrzelony przez któregoś z uczestników zdarzenia. Rozwiązaniem, które zapobiegnie takim sytuacjom, jaka miała miejsce w Orlando, jest rozszerzenie dostępu do broni.

Ale są osoby, które twierdzą, że wolą, żeby kwestia obrony była zarezerwowana dla policji, bo ta zrobi to lepiej.

– Jeżeli ktoś uważa, że nie potrzebna jest mu broń, bo w razie niebezpieczeństwa zadzwoni na policję, to po co mu gaśnica w domu czy w samochodzie? Przecież w razie pożaru można zadzwonić po straż pożarną.

Ma Pani pewność, że prawo do posiadania broni nie będzie nadużywane, co poskutkuje tym, że ulice staną się niebezpieczne? Agresywne osoby zdarzają się już teraz.

– Do analogicznych sytuacji może dochodzić z użyciem noży. Zabrać komuś życie można za pomocą noża, młotka lub siekiery. Jak wiemy, wielokrotnie tak się dzieje, a nikt nie domaga się zakazania używania tych narzędzi. To zabrzmi brutalnie, ale dla chcącego nic trudnego. Istotą przywrócenia prawa do posiadania broni nie jest danie narzędzia dla przestępcy, ale danie praworządnym obywatelom możliwości obronienia się przed agresorem.

Co Pani rozumie poprzez stwierdzenie „prawo do posiadania broni”? Na przykład każdy obywatel będzie mógł kupić sobie karabin maszynowy i 500 szt. amunicji?

– Na takie normy, jak obowiązują w niektórych stanach USA, musimy jeszcze poczekać. Konieczne jest, aby pewne uregulowania wprowadzać stopniowo. Pierwszym krokiem jest przywrócenie ludziom możliwości posiadania broni w miejscu zamieszkania do obrony miru domowego oraz umożliwienie policjantom i wojskowym posiadania broni i zakupu amunicji, tak aby bez dodatkowych pozwoleń mogli nosić ją ze sobą poza służbą. W dalszej kolejności należałoby umożliwić obywatelom posiadanie broni krótkiej, którą mogliby nosić przy sobie. Posłużę się autentyczną historią. Samotna matka mieszka z dziećmi daleko poza miastem. Pewnego dnia zauważyła, że ktoś obcy kręci się przy jej domu, więc natychmiast zawiadomiła policję. Następnego dnia sytuacja się powtórzyła. W odpowiedzi funkcjonariusz policji poinformował ją, że nie mają możliwości zapewnienia jej i dzieciom stałej ochrony. To co w takiej sytuacji samotna matka ma zrobić? Posiadanie broni jest więc dla takiej matki jedyną możliwością, żeby mogła obronić siebie i dzieci przed bandytą. Broń do obrony miru domowego jest podstawą. Następnie, gdy to „oswojenie” z bronią będzie postępowało, a Polacy zaczną chodzić na strzelnice, wówczas powinno umożliwić się posiadanie broni także w miejscach publicznych. Nie chcę wzywać do rewolucji, pewne zmiany trzeba wprowadzać metodą ewolucyjną.

Gdy już będziemy mogli kupić broń, to co z restrykcjami? Jej zakup będzie wymagał pozwolenia i przeszkolenia?

– W tej kwestii pojawiają się różne argumenty. Z reguły bardzo sensowne i warto je rozważyć. Na ten moment nie ma woli politycznej, aby całkowicie znieść rejestrację broni. A w opozycji do tego stanowiska wysuwa się argument, że w sytuacji konfliktu zbrojnego i wejścia wroga na nasze terytorium rejestr broni staje się swego rodzaju listą proskrypcyjną, bo dotyczy ludzi, którzy umieją się nią posługiwać i są zagrożeniem dla obcych wojsk. Debata toczy się nadal. Mam nadzieję, że parlament wykaże się chęcią wsłuchiwania się w głos społeczeństwa i wzbije się ponad uprzedzenia, żeby górę wzięło dobro wspólne i interes nas wszystkich.

Mówi Pani o braku woli politycznej. Na początku czerwca tego roku w Luksemburgu ministrowie spraw wewnętrznych krajów UE podjęli decyzję o zaostrzeniu przepisów dotyczących dostępu do broni palnej…  

– Tak, ale odbyło się to przy sprzeciwie Polski i Czech. Sposób wpłynięcia decyzji ministrów państw UE na polskie prawo musi zostać jeszcze przeanalizowany. Osobiście uważam, że jest to ta przestrzeń, która powinna być pozostawiona parlamentom narodowym. Suwerenny kraj nie może się zgodzić na to, aby kwestia broni była regulowana prawem europejskim. Wydaje się, że stanowisko naszego rządu powinno być jednoznaczne, czyli nie powinien poddać się dyktatowi Brukseli.

Projekt w sprawie uwolnienia broni powstanie jeszcze w tej kadencji Sejmu?

– Z naszej strony zrobimy wszystko, żeby tak było. Natomiast wiem, że pewne prace ze strony rządowej już były prowadzone. Nie mam informacji, czy one doczekają się przełożenia na projekt ustawy. Jeżeli rząd zrezygnuje z własnej inicjatywy w tym obszarze, to na pewno my, a mówię to jako poseł Kukiz’15, wystąpimy z taką inicjatywą. 

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl