logo
logo

Zdjęcie: R.Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Krępująca polskość wilniuków?

Poniedziałek, 26 listopada 2012 (02:04)

Polskie media na Litwie są zbyt "polskojęzyczne", zanadto lansują polską literaturę klasyczną i wzmacniają narodową tożsamość wśród młodych Polaków. Takie zarzuty pod adresem polskich wydawców formułują parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej.

Kuriozalne sformułowania padły na konferencji "Aktualne problemy mediów polskojęzycznych na Litwie" zorganizowanej z inicjatywy senackiej Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą oraz sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu.

Polskim dziennikarzom, wydawcom polskich czasopism i portali internetowych oraz rozgłośni radiowych pokazano jedną ze stołecznych redakcji.

Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska stwierdziła, że na taką wycieczkę najlepiej zabrać ich do jej macierzystej firmy - "Gazety Wyborczej". Tłumaczyła, że tak będzie najwygodniej, bo w siedzibie Agory jest nie tylko redakcja dziennika, ale również portal internetowy i rozgłośnia radiowa.

O tym, jak funkcjonują polskie media na Litwie, rozmawiano w trakcie paneli poświęconych m.in. ich kulturotwóczej, edukacyjnej i promocyjnej roli. Przede wszystkim jednak dyskutowano o roli języka polskiego w sferze życia prywatnego i publicznego.

W pierwszym panelu wystąpiło wielu przedstawicieli polskich mediów funkcjonujących na Litwie. Byli zdziwieni, a nawet oburzeni formą określenia polskich gazet, portali internetowych czy rozgłośni radiowych na Litwie mianem "polskojęzycznych". Akcentowali, że na Litwie nie ma mediów "polskojęzycznych", ale po prostu polskie.

Walenty Wojniłło, reprezentujący Wilnotekę, jeden z najdynamiczniej rozwijających się portali internetowych tworzonych przez Polaków z Litwy, mówił o roli mediów jako przekaźniku kultury i informacji. Ale zwracał też uwagę na potrzebę popularyzacji przez nie poprawnej polszczyzny. Jak tłumaczył, szczególnie wśród osób młodych widać tendencję do mieszania języka polskiego z litewskim.

- Prowadziłem nabór młodych dziennikarzy do portalu, często okazywało się, że łatwiej zredagować im tekst po litewsku niż po polsku - mówił redaktor Wojniłło, wskazując na poważne trudności ze znalezieniem młodych ludzi wysławiających się poprawnie.

- Odchodzi pokolenie, które było nośnikiem kultury kresowej, co sprawia, że ludzie poza granicami przestają rozumieć problemy Polaków na Litwie - wyjaśnił.

Wojniłło zwrócił również uwagę na opiniotwórczą rolę mediów polskich na Litwie nie tylko wśród Polaków, ale także Litwinów, którzy znają język polski. Jak się okazuje, Polacy mają też plany tworzenia mediów litewskojęzycznych, by skuteczniej trafiać ze swoim przekazem, by łatwiej tłumaczyć, na czym polegają problemy Polaków.

Rosjanie napierają

Romuald Mieczkowski z kwartalnika "Znad Willi" zwrócił uwagę na nasilające się zjawisko ekspansji mediów rosyjskich na Litwie przy jednoczesnej małej aktywności mediów z Polski (tylko TVP Polonia).

- Tymczasem dostępnych jest równocześnie kilkadziesiąt programów rosyjskich - mówił Mieczkowski, zwracając uwagę na bierność, jaką wykazują w tej kwestii władze w Warszawie. Zaapelował do rządu o większą współodpowiedzialność za polskie media na Litwie.

Przypomniał również tegoroczne problemy z finansowaniem polskich wydawnictw na Kresach. Wielomiesięczne opóźnienie z przekazaniem przez MSZ mediom działającym nie tylko na Litwie, ale także Ukrainie, Łotwie i Białorusi środków finansowych na ich funkcjonowanie doprowadziło do paraliżu pracy, a niekiedy nawet upadłości.

Odpowiedzialność za chaos i skandaliczną sytuację ponosi resort Radosława Sikorskiego, który rok temu przeforsował nowe prawo, odbierające Senatowi możliwość opieki nad mediami na Wschodzie.

Przez wiele miesięcy wydawcy i właściciele inicjatyw edytorskich na Kresach zajęci byli walką o przetrwanie, zaciąganiem pożyczek, spłacaniem zobowiązań i szukaniem sposobów wyjścia z impasu do czasu, aż MSZ upora się z problemami, które samo wygenerowało. - Możemy sobie pogratulować, że przetrwaliśmy - podsumował redaktor naczelny wileńskiego kwartalnika.

Zdaniem uczestników debaty, polskie media powinny korzystać z najnowszych form komunikacji, a więc wszelkiego rodzaju możliwości, jakie stwarza internet. Nie ma jednak wątpliwości, że koniecznością pozostaje również obecność w formach tradycyjnych, a więc wydawanie papierowych gazet i różnego rodzaju czasopism. Bo to one odgrywają wciąż najważniejszą rolę.

- Odniosłem wrażenie, że niektórzy dyskutanci ze strony Polskiej, np. pani dr Barbara Giza, nie zawsze rozumieli sytuację polskiej mniejszości na Litwie - komentuje poseł Artur Górski (PiS).

Wykładowca Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej apelowała o niestawianie kwestii polskiej tożsamości narodowej na pierwszym miejscu, tłumacząc, że młode pokolenie czuje się obywatelem świata, przynajmniej Europy, a młodzież interesuje głównie to, co jest "tu i teraz". Giza mówiła, że nie ma potrzeby odwoływania się do tradycyjnej, polskiej kultury, literatury. Wtórowała jej poseł Joanna Fabisiak (PO), która stwierdziła wprost, że "trzeba mieć umiar w promowaniu klasyków".

- Polska kultura i tożsamość to priorytet. Twierdzenie, że młodzież jest zainteresowana tylko "tu i teraz", jest krótkowzroczne, ponieważ tego "tu i teraz" nie ma bez przeszłości i tradycji - ocenia Górski. - Nie możemy wycofywać się z realizacji zadań, które prowadzą do budowy polskiej elity na Litwie - dodaje.

W ciągu ostatnich lat prawa polskiej mniejszości na Litwie, a dokładnie polskiej większości na Wileńszczyźnie, były konsekwentnie łamane przez władze litewskie. Ograniczono możliwość posługiwania się językiem polskim przede wszystkim w sferze publicznej, zakazując używania polskiej pisowni imion i nazwisk w dokumentach urzędowych.

Wyrugowano język polski z nazw topograficznych. W końcu przeforsowano reformę oświatową mającą na celu stopniową lituanizację młodych Polaków. Dziś jest nadzieja na cofnięcie wielu dyskryminacyjnych przepisów, choćby ze względu na fakt udziału Akcji Wyborczej Polaków na Litwie w koalicji rządowej. Redaktorzy i wydawcy polskich mediów na Litwie mają nadzieję, że nowy rząd w Wilnie zwiększy wsparcie finansowe dla mediów mniejszości narodowych, również polskiej.

Maciej Walaszczyk

Nasz Dziennik