Dzisiaj większość sejmowa najprawdopodobniej podejmie decyzję o powołaniu komisji śledczej w sprawie Amber Gold, w której znajdą się przedstawiciele trzech największych klubów parlamentarnych i której przewodniczącą ma być poseł Małgorzata Wassermann.
Trwa wprawdzie proces dotyczący tej afery (ponad 18 tysięcy poszkodowanych, ponad 850 mln zł strat), ale jedynymi oskarżonymi w tej sprawie są Maciej P. i jego żona Katarzyna P., a przed sądem ma zeznawać ponad 400 świadków i wszystko wskazuje na to, że będzie on trwał miesiącami, jeżeli nie latami.
Co więcej, przed sądem badany jest tylko jeden wątek tej afery, odpowiedzialność zarządu spółki za powierzone jej przez klientów środki finansowe, ale przecież doskonale wiadomo, że ma ona inne wątki, i to one będą, jak sądzę, badane przez sejmową komisję śledczą.
A „interesujących przypadków” w karierze Marcina P. i jego małżonki było co nie miara.
Przypomnijmy tylko, że Marcin P., 28-letni właściciel Amber Gold, miał wcześniej aż 9 wyroków wydanych przez sądy rejonowe z całego województwa pomorskiego, co więcej, wszystkie za przestępstwa o charakterze finansowym.
Wszystkie one w zawieszeniu, w niektórych warunkiem tego zawieszenia było naprawienie szkód poszkodowanym (czyli po prostu zwrot wyłudzonych pieniędzy), co odbywało się pod nadzorem kuratorów sądowych.
Jak było możliwe wydanie 9 wyroków w zawieszeniu w ciągu kilku ostatnich lat na terenie jednego województwa za podobny rodzaj przestępstw i jednocześnie zarządzanie dużą firmą z sektora finansowego?
Z kolei sąd rejestrowy w Gdańsku rejestruje w ostatnich paru latach aż 10 różnych spółek, w których Marcin P. jest albo członkiem zarządu, albo członkiem rady nadzorczej, i w żadnym przypadku sąd nie potrzebuje zaświadczenia o niekaralności, w sytuacji kiedy przedstawienie takiego zaświadczenia jest rutynowym żądaniem każdego sądu rejestrowego.
Ówczesny prezes KNF Stanisław Kluza składa w grudniu 2009 roku zawiadomienie do prokuratury w Gdańsku o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez zarząd Amber Gold, stwierdzając, że ta firma prowadzi działalność bankową bez odpowiedniej licencji, ale prokuratura odmawia jego wszczęcia.
KNF składa do sądu zażalenie na decyzję prokuratury i sąd nakazuje prokuraturze ponowne rozpatrzenie sprawy. Prokuratura w sierpniu 2010 roku je umarza (a więc po pół roku badania tej sprawy).
Po kolejnym zażaleniu KNF, tym razem na decyzję o umorzeniu, sąd nakazuje prokuraturze powtórnie zająć się tą sprawą, tyle tylko, że prokuratura prowadzi je prawie 2 lata bez żadnych sukcesów i dopiero skandal wokół Amber Gold powoduje, że śledztwo to w sierpniu 2012 roku przejmuje prokuratura okręgowa w Gdańsku.
Jest także wątek działalności służb skarbowych. Każdy, kto prowadził nawet najmniejszych rozmiarów działalność gospodarczą, doskonale wie, że po złożeniu pierwszej deklaracji podatkowej właściwy dla tej działalności urząd skarbowy już bardzo upomina się o następne, a jeżeli działalność jest większych rozmiarów, to szybko się nią interesuje właściwy Urząd Kontroli Skarbowej (tzw. policja skarbowa).
W przypadku Amber Gold, mimo ogromnych rozmiarów działalności, obrotów przez 2,5 roku sięgających 2 mld zł i podejmowaniu kolejnych przedsięwzięć gospodarczych o ogromnym rozmachu, takich jak OLT Express, urząd skarbowy zainteresował się spółką dopiero po blisko 3 latach, tyle tylko że rozpoczął kontrolę tej firmy w styczniu 2012 roku, a dokumenty do niej zabrał ze spółki w połowie sierpnia, kiedy to jej zarząd zapowiedział jej likwidację.
Kolejny wątek to sprawa ewidentnego nepotyzmu i konfliktu interesów związanych z zatrudnieniem bez konkursu syna ówczesnego premiera Tuska, Michała, w gdańskim porcie lotniczym będącym spółką przedsiębiorstwa państwowego Polskie Porty Lotnicze i samorządów województwa pomorskiego, Gdańska, Sopotu i Gdyni, w których Platforma samodzielnie sprawuje władzę.
Tusk ani ówczesny minister transportu Sławomir Nowak nie dostrzegali konfliktu interesów, do jakiego doprowadzili syn premiera i szef, prezes gdańskiego portu lotniczego, który rekomendował go do zatrudnienia w prywatnych liniach, które korzystały z tego portu lotniczego.
W porcie lotniczym bowiem Michał Tusk zajmował się pozyskiwaniem kontrahentów, a więc właśnie kolejnych linii lotniczych, a w OLT Express doradzał, jak obniżyć koszty korzystania z infrastruktury lotniskowej w portach, do których te linie latały, czyli mówiąc wprost, działał na niekorzyść swojego pierwszego pracodawcy.
To tylko niektóre wątki afery Amber Gold, którymi powinna się zająć sejmowa komisja śledcza.

