To zgodna opinia nie tylko polskich polityków, ale praktycznie wszystkich ekspertów i obserwatorów problemów światowego bezpieczeństwa. Na pewno ranga decyzji, które zapadną w ciągu najbliższych dni, jest porównywalna z rozszerzeniem Paktu o Polskę, Czechy i Węgry w 1999 roku. Dziś dokonuje się swoiste skonsumowanie tamtego dziejowego aktu. Jak to wielokrotnie określał prezydent Andrzej Duda, wtedy „weszliśmy do NATO, ale NATO nie weszło do nas”. Dziś ma się to zmienić.
– Szczyt NATO przypada na decydujący czas dla naszego bezpieczeństwa – powiedział sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg. Wczoraj rozmawiał z prezydentem Andrzejem Dudą na temat ostatnich szczegółów przygotowań do szczytu.
– Rzeczą najważniejszą, którą z całą mocą chcę podkreślić, jest to, że Sojusz Północnoatlantycki pokazuje i pokaże w ciągu najbliższych dwóch dni jedność, pokaże, że obowiązuje zasada „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” – powiedział prezydent Duda.
Formalnym rozpoczęciem dwudniowego szczytu jest wejście sekretarza generalnego NATO na teren Stadionu Narodowego. Pierwsza sesja Rady Północnoatlantyckiej rozpoczyna się o godz. 15.30 ceremonią upamiętniającą żołnierzy Sojuszu poległych od ostatniego szczytu w Newport (wrzesień 2014). Następnie przywódcy państw członkowskich zajmą się bezpieczeństwem na flance wschodniej, a więc sprawą najważniejszą dla Polski. Jens Stoltenberg ogłosi szczegóły natowskiego planu wzmocnionej wysuniętej obecności. Dowiemy się wtedy szczegółowo, ile mają liczyć tworzone grupy batalionowe i z żołnierzy jakich państw będą się składać.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

