Józef Figarski (rocznik 1914), który od 1944 r. walczył w szeregach Armii Krajowej, a później w Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość”, został 24 września 1948 r. zamordowany przez Urząd Bezpieczeństwa wraz z por. Aleksandrem Życińskim ps. „Wilczur”, Czesławem Spadło ps. „Kret”, „Mały” oraz Karolem Łoniewskim ps. „Lew”, „Czarny”.
W czteroosobowej mogile, na którą Fundacja „Niezłomni” natrafiła w zgórskich lasach nieopodal Kielc, udało się zidentyfikować już „Wilczura”, „Kreta” i „Lwa”. Ich rodziny odebrały w niedzielę noty identyfikacyjne.
Czwartego mężczyzny nie udało się do tej pory zidentyfikować, mimo że wstępnie typowany był on jako Józef Figarski. Powód? Fundacja „Niezłomni” nie mogła odszukać rodziny zamordowanego. Bliscy bohaterskiego żołnierza zgłosili się po publikacji „Naszego Dziennika”. – W momencie śmierci Józef Figarski miał 34 lata. Znaleziony szkielet był anatomicznie kompletny. Oceniłam go jako mężczyznę w wieku 25-35 lat, więc mieścił się w typowanej kategorii – mówiła w Kielcach w czasie uroczystości wręczenia not identyfikacyjnych rodzinom dr Zofia Łubocka. Antropolog stwierdziła w obrębie drugiego kręgu lędźwiowego uraz postrzałowy. Pocisk dotarł do kanału rdzeniowego, co pozwala przypuszczać, że przeszedł również przez jamę brzuszną. – Strzał na pewno padł od przodu. Jeżeli przebił się przez krąg lędźwiowy i trafił w rdzeń, to spowodował co najmniej paraliż dolnej części ciała. Być może nie był to jedyny postrzał – podkreśla Łubocka.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

