Senat przyjął uchwałę w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich i postuluje, aby 11 lipca stał się dniem pamięci ofiar rzezi.
„Krwawa niedziela” 11 lipca 1943 r. to apogeum zbrodni ukraińskich na Wołyniu – tego dnia oddziały UPA zaatakowały Polaków w prawie stu miejscowościach. Dzień ataku nie był przypadkowy – wypadała właśnie niedziela i mordercy często wykorzystywali fakt, że Polacy gromadzili się na Mszach św. w kościołach. Tam ich atakowano, zabijano, palono w świątyniach. Tego dnia przez ukraińskich nacjonalistów zostało zniszczonych – zburzonych i spalonych – około 50 kościołów katolickich. Część ataków przeprowadzono jeszcze w nocy – Ukraińcy otaczali wtedy wsie, aby nikt nie zdołał uciec, i przypuszczali atak na śpiących mieszkańców.
Liczba ofiar „Krwawej niedzieli” nie jest dokładnie znana. Udokumentowano ponad 3 tys. zamordowanych osób, często w bestialski sposób, ale w wielu przypadkach trudno jest do tej pory określić liczbę zabitych w danej miejscowości, bo nie mamy wspomnień świadków ani innych dokumentów.
To było ludobójstwo
Podczas całej rzezi wołyńskiej zamordowanych zostało – według szacunków historyków – około 150 tys. naszych rodaków.
Polacy byli mordowani w sposób niezwykle brutalny. Ukraińscy bandyci z UPA stosowali barbarzyńskie i okrutne tortury przy pomocy siekier, pił, wideł, kos i noży. Często ofiary były przerzynane piłą. Nierzadko ciała znajdowano z wyrywanymi językami, wydłubanymi oczami, rozprutymi brzuchami. Zdarzało się, że wnętrzności były za pomocą drutu kolczastego mocowane do drzewa, a ofiara wleczona koniem wokół drzewa, aż wszystkie jelita zostały okręcone wokół pnia. Ukraińcy zazwyczaj ofiar nie grzebali, szczątki wrzucali do studni lub pozostawiali na żer ptactwa i zwierząt.
„To tragiczne doświadczenie powinno być przywrócone pamięci historycznej współczesnych pokoleń” – stwierdzają senatorowie w uchwale. „Ofiary zbrodni popełnionych w latach 40. przez ukraińskich nacjonalistów do tej pory nie zostały w sposób należyty upamiętnione, a masowe mordy nie zostały nazwane – zgodnie z prawdą historyczną – ludobójstwem” – zaznaczają. „Senat Rzeczypospolitej Polskiej wyraża szacunek dla Kresowian i ich potomków oraz ludzi dobrej woli, którzy od dziesiątków lat domagają się prawdy o ludobójstwie i troszczą się o pamięć o ofiarach, kierując się mottem ’Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary’” – czytamy dalej.
Za przyjęciem uchwały tej treści głosowało 60 senatorów, 23 było przeciw, a 1 wstrzymał się od głosu. Przeciwko niej opowiedzieli się senatorowie opozycji, uważając, że godzi w relacje polsko-ukraińskie. Bogdan Borusewicz (PO) uznał, że żądanie przez Senat działań od Sejmu jest „niedopuszczalne i niezgodne z Konstytucją”, a treść uchwały ma wręcz prowadzić do „odezwania się różnych szaleństw i głębi nacjonalizmu”. Kwestionował też podaną w uchwale wysokość zamordowanych – sto kilkadziesiąt tysięcy. Dodał, że on zna szacunki 60-80 tysięcy. Według Jana Rulewskiego (PO), użycie określenia „ludobójstwo” jest stawianiem „blokady przyszłości” na rozwoju stosunków polsko-ukraińskich.
Z takim stanowiskiem zdecydowanie nie zgodzili się senatorowie PiS. – To jest obłudna i pełna hipokryzji teza, bo nic nie jest warte pojednanie, które nie jest zbudowane na prawdzie. To jest krzywda wyrządzana narodowi polskiemu, ale również wyrządzana narodowi ukraińskiemu. Kiedy my udajemy… Kiedy na zachodniej Ukrainie są stawiane pomniki hitlerowcom, którzy jako Ukraińcy służyli w SS „Galizien”, zbrodniarzom wojennym, którzy są czczeni jako bohaterowie, a my mówimy: „My nie możemy pamiętać o naszej historii” – oświadczył senator Jana Maria Jackowski (PiS).
– Na kłamstwie polegającym na tym, że nie używaliśmy słowa „ludobójstwo”, nie będzie można nigdy de facto ustanowić prawdziwej przyjaźni polsko-ukraińskiej – podkreślił senator Jan Żaryn (PiS). – Po raz pierwszy w tej uchwale z taką jednoznacznością użyliśmy słowa „ludobójstwo” po to, żeby, jak rozumiem, wskazać narodowi ukraińskiemu, że nie tam, gdzie powinien, poszukuje swoich bohaterów – stwierdził.
– To jest ważne, że Senat zdążył przed 11 lipca, dniem, który jest tradycyjnie obchodzony jako wspomnienie ludobójstwa dokonanego na Polakach. Niestety, Sejm nie zdążył ze swoją uchwałą – skwitował poseł Michał Dworczyk (PiS), szef Komisji Łączności z Polakami za Granicą.
Drogi Czytelniku,
zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w wersji elektronicznej

