Za sprawą agencji zatrudnienia stworzonych przez Zdzisława K. 25 tys. pracowników z ponad 500 firm w Polsce może stracić pracę. Jego agencje zatrudnienia latami nie odprowadzały składek do ZUS i podatków do skarbówki. Teraz nieudolni urzędnicy z obu instytucji publicznych postanowili ściągnąć brakujące pieniądze od przedsiębiorców, którzy już przecież raz wszystkie należności zapłacili poprzez agencje zatrudnienia. Czy jest szansa na dobry finał tej sprawy dla Was?
– Powstał Parlamentarny Zespół ds. Afery Outsourcingowej i bardzo dobrze. To oznacza, że posłowie, przedsiębiorcy i organy państwowe zaczynają do tego tematu inaczej podchodzić. Parlamentarzyści coraz chętniej pochylają się nad naszymi problemami. Zespół wystąpił do wszystkich stosownych organów o wydanie dokumentacji w tej sprawie, m.in. o odtajnienie raportu Najwyższej Izby Kontroli dotyczącego ZUS z listopada 2014 r. Dokument ten – jak poinformowali nas posłowie – utajniła ówczesna premier Ewa Kopacz. Czekamy na decyzję, czy będzie on udostępniony. Trwa też gromadzenie wszelkiej dokumentacji na temat afery outsourcingowej.
Czy pozyskiwanie tych informacji odbywa się bez problemów?
– Niekoniecznie. Niektóre instytucje, do których zwrócił się prawnik zespołu parlamentarnego z prośbą o dokumentację, niechętnie ją wydają. Były nawet sytuacje, że wręcz tego odmówiono. Musiał wtedy podjąć interwencję jeden z posłów. Istnieje jakiś opór urzędniczy przy przekazywaniu dokumentów w tej sprawie.
Co wynika jednak z tych danych, do których dotarliście?
– Między innymi to, że w 2013 r. odbyło się spotkanie, m.in. pracowników ZUS i urzędu skarbowego, na którym zapadła polityczna decyzja, że skoro nie da się odzyskać pieniędzy od Zdzisława K., to trzeba ścigać przedsiębiorców i od nich windykować pieniądze, nieważne, że po raz drugi. Ustalono wtedy swoistą doktrynę, wspólny urzędniczy front przeciwko nam, poszkodowanym przedsiębiorcom. To był sąd kapturowy – po cichu, bez śladu informacji dla opinii publicznej, nikt z nas o tym nie wiedział. Urzędnicy opracowali precyzyjne wytyczne, jak mają nas, przedsiębiorców, obciążać składkami, nakładać na nas to zobowiązanie. Przeprowadzono nawet szkolenia. Mamy na to dowody w postaci dokumentów z tego szkolenia.
Będziemy teraz jako poszkodowani przedsiębiorcy odważniej i bardziej zdecydowanie występować przeciwko urzędnikom, składać wnioski do organów ścigania, bo to jest ewidentne i rażące nadużycie przez nich władzy. Chcemy dotrzeć też do dokumentów z tego spotkania, żeby się dowiedzieć, kto je zwołał, jakie były dyspozycje dla urzędników i kto jest odpowiedzialny za to, że ta nagonka na przedsiębiorców ruszyła.
Sprawą zainteresowała się też Prokuratura Krajowa.
– Dzięki posłom dotarliśmy do prokuratora krajowego i odbyło się spotkanie w towarzystwie parlamentarzystów. Prokuratura Krajowa wydała też pismo w sprawie jednego z przedsiębiorców, wskazując, że to on jest pokrzywdzony. To zapoczątkowało występowanie kolejnych przedsiębiorców o status pokrzywdzonego i wszyscy oni go otrzymują. Jest to kluczowe w tym sensie, że poszkodowany przedsiębiorca staje się stroną w sprawie, jest po stronie oskarżających, a nie podejrzanych. Może prosić o wgląd w dokumentację. Poza tym staje się jasne, że urzędnicy do tej pory błędnie prowadzili postępowanie przeciwko przedsiębiorcom, tak jakby to oni byli winni, a prokuratura oficjalnie stwierdza, że są pokrzywdzeni. Urzędnicy mają istotny dokument od prokuratora krajowego, w oparciu o który muszą zrewidować swoje postępowania – kto naprawdę jest tu winien i przeciwko komu powinni prowadzić swoje postępowania.
Jak oceniają wrocławska prokuratura i przedsiębiorcy, powiązane ze sobą agencje Zdzisława K. mogą być winne ZUS i skarbówce łącznie ponad 180 mln zł. Jak to możliwe, że proceder Zdzisława K. trwał tyle lat i był poza wszelkimi kontrolami?
– To wszystko daje do myślenia. Firmy Zdzisława K. działają od 2004 roku, przez lata nie płacą milionowych kwot i normalnie funkcjonują. Urzędnicy nie podejmują skutecznych działań, żeby to zatrzymać. Aż do 2013 r. są wpisane do Krajowego Rejestru Agencji Zatrudnienia (KRAZ), które prowadzi marszałek województwa. Jeśli zestawiamy te fakty ze sobą i widzimy, że ZUS i skarbówka przez wiele lat tego faktu nie dostrzegają, wydaje się to niemożliwe bez pomocy czy protekcji kogoś wysoko postawionego. Gdyby urzędy prawidłowo działały, to skutecznie uniemożliwiłyby funkcjonowanie firmy, która przez lata działała po to, by drenować pieniądze ze Skarbu Państwa. Gdyby urzędy wykonały prawidłowo swoją robotę, to dziś nie byłoby problemu.
Na co liczą przedsiębiorcy?
– Dopóki nie będzie nowej decyzji politycznej, wyrażonej nie tylko przez indywidualnych parlamentarzystów, bo ci stają murem po stronie poszkodowanych przedsiębiorców, lecz gremialnej, wyrażonej przez parlament, dopóty urzędnicy będą nas stopniowo zgniatać, szafując skleconą naprędce argumentacją, która znających sprawę w szczegółach oburza do granic. Trzeba to zdecydowanie wyartykułować: polscy urzędnicy organów kontrolnych w tej chwili w masowej skali uderzają w polski mały i średni biznes. Tak ważny zwłaszcza w niewielkich miastach i wsiach. Paradoksalnie w tym samym czasie Ministerstwo Gospodarki podejmuje ogromny wysiłek, by pomagać rozwijać się małym firmom. Gdzie tu jest logika? Jeden minister coś tworzy, a kilka innych służb niszczy to, co mu się udało osiągnąć?! Ta urzędnicza machina kręci się już trzy lata i jej zatrzymanie byle czym nie jest takie proste.
Często porównuje się aferę outsourcingową z Amber Gold?
– Jeśli chodzi o skalę społecznej dewastacji, to jest nieporównywalne. Tu zagrożone jest 25 tys. miejsc pracy. Tysiące rodzin w całym kraju pozostanie bez środków na utrzymanie, jeśli przedsiębiorcy zbankrutują. A kto za to zapłaci? Skarb Państwa, czyli podatnicy. To komu się to opłaci? A ile dziesiątek milionów z tytułu podatków i składek ZUS nie wpłynie do budżetu, kiedy tylu przedsiębiorców upadnie? A ile pieniędzy będzie kosztowało odbudowanie nowych w miejsce upadłych firm. Chyba że chcemy jako kraj, aby lokalnych przedsiębiorców zastąpiły międzynarodowe sieciówki. A jak oszacować koszt utraconego zaufania społecznego do państwa i organów władzy? Trzeba to szybko zatrzymać, zanim będzie za późno i przedsiębiorcy zaczną masowo upadać.

