logo
logo

Zdjęcie: NINIWA Team/ Inne

Przemiana drogą czy droga przemianą?

Niedziela, 7 sierpnia 2016 (12:51)

Wspaniała biesiada, pieśni religijne i tradycyjne śpiewane pod sierpem księżyca, we wszystkich tonacjach świata oraz roztańczona gospodyni to obraz wczorajszego wieczoru. Rano ciężko było wstać, ale trzeba było…

…standardowo o 6 wyjazd w trzech kolumnach. Tym razem podziału dokonał Krzysztof Duk. Pierwsza kolumna – dość ryzykowna – blondynki, blondyni i rudzi. Druga kolumna – bruneci i szatyni. Trzecia kolumna – reszta, która z braku czupryny albo niejednorodnego koloru nie zakwalifikowała się wcześniej.

Każdy zdawał sobie sprawę, że dzisiaj także będzie towarzyszył upał. Dlatego kręcili co sił. Pierwszy przystanek po 65 km. Pół godziny przerwy, później 60 km i przerwa, spotkanie na górze… jak Tabor. Śmiałkowie wdrapali się na niewielką górkę, na której była kapliczka. Ci, którzy byli na Górze Tabor (Ojciec, Górnik), dostrzegli rzeczywiste podobieństwo kapliczki do Bazyliki Przemienienia Pańskiego. Przypadek? Nie sądzę. Cytując Ojca Prowadzącego, „były nawet takie podobne drzewka”. Najważniejsze jednak, że był Jezus. A z nim 38 śmiałków gotowych Go przyjąć.

Chwila refleksji… myślę, że w święto Przemienienia Pańskiego warto sobie zadać pytanie, jakiej przemiany oczekuję. Zastanawiam się, czy w ogóle jest sens czekać na przemianę, tzn. czekać, aż ktoś pewnego dnia klepnie mnie w ramię i powie „hej, kolego, idziesz w złą stronę”. Trochę szkoda czasu – może zamiast tego spróbować doświadczać przemiany już teraz? Dlaczego Jezus zabrał uczniów na górę? Być może góra nie była tak istotna jak droga, którą przebyli? Może cała droga była potrzebna po to, żeby uczniowie byli gotowi na przemianę Jezusa.

Ekipa NINIWA Team w tym roku jest bardzo… bardzo… bardzo różnorodna. Nie jest łatwo tworzyć zespół, kiedy mierzysz się z doświadczeniem drugiego, nieznajomego człowieka. Myślę, że po tych 6 dniach możemy śmiało mówić o początku przemiany. 38 członków podjęło pracę przemiany polegającej na otwarciu się na drugiego człowieka, zaufaniu i na współpracy. To fundamenty istnienia zespołu. Im bardziej poznasz ludzi, z którymi żyjesz na co dzień, tym bardziej staniesz się otwarty. Nie możesz jechać koło w koło z kimś, komu nie ufasz. Piotr tak szedł za Jezusem… a Jezus robił Mu korytarz powietrzny. Tak jak nam wszystkim. Tylko trzeba jechać bardzo blisko, żeby wiatr nie wiał w twarz.

Po Mszy św. Koronka i obiad w knajpie przydrożnej AutoGrill. Kolejne 40 km, podczas których dało się odczuć, jak asfalt dosłownie przylepia się do kół. Gorrrrące 48 stopni nie pomagało jechać. Krótka przerwa na wspólne zdjęcie przy tabliczce „Kijów” oraz spontaniczną eskortę policyjną. Tak, tak, drogi Czytelniku. Zaraz przy wjeździe do stolicy naszych bohaterów przywitała policja, która na sygnale, przez wszystkie korki, skrzyżowania, światła przeprowadziła ich do celu – kościoła św. Mikołaja. W trzech kolumnach, w upale, przejechanie 17 km w mieście byłoby istną masakrą. Bardzo dziękujemy kijowskiej policji za sprawną eskortę.

Ale zaraz, zaraz… skąd taki cel? Czyżby zaplanowany nocleg? Tak i nie… w międzyczasie, Ojcu Dyrektorowi przypomniało się, że jego zakonni towarzysze opiekują się kościołem św. Mikołaja, gdzie udało się także zorganizować noclegi 8 lat temu, podczas wyprawy do Kijowa. Celowo napisałem „opiekują się”, ponieważ kościół nie należy do nich. To u nas nie do pomyślenia, ale kościół nie został oddany po obaleniu komunizmu. I w ten sposób Oblaci wynajmują kościół od miasta. Nie zakończę tak słabo. Będzie konkurs.

W wyprawie biorą udział dwie Katarzyny (http://niniwateam.pl/2016/07/09/23-kasia-ludwin/ ihttp://niniwateam.pl/2016/06/28/34-kasia-wasilewska/ ). Ekipa potrzebuje dla nich pseudonimów, bo trudno je rozróżnić i w ogóle do nich mówić. Prosimy! Wpisujcie w komentarzach! Na dniach wyłonimy zwycięzców.

Wojtek, NINIWA Team

NaszDziennik.pl