Jaki jest cel działań, które ostatnio wyszły na światło dzienne w związku z ujawnieniem e-maili adresowanych przez kierownictwo Trybunału Konstytucyjnego tylko do części sędziów?
– To tylko pokazuje, że przynajmniej część sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a przede wszystkim prezes Andrzej Rzepliński jest po jednej stronie sporu politycznego. Dlatego też działania, które podejmuje w stosunku do ustalonych przez Sejm RP ustaw zmieniających ustrój TK, mają na celu zakwestionować konstytucyjność tych rozwiązań. Prezes Rzepliński w sprawie ustawy z 22 lipca tego roku wydał wyrok nawet nie przed wejściem w życie, ale jeszcze przed jej uchwaleniem, uznając, że jego zdaniem rozwiązania tam zawarte są sprzeczne z Konstytucją RP. To już samo w sobie podważało bezstronność prezesa Rzeplińskiego. Natomiast te e-maile, które ostatnio ujrzały światło dzienne, po pierwsze, pokazują w sposób oczywisty, że prezes Andrzej Rzepliński jest zainteresowany głównie utrzymaniem w Polsce status quo, także jeśli chodzi o TK. Po drugie, większość sędziów Trybunału działa pod dyktando prezesa Rzeplińskiego, co te e-maile tylko potwierdzają. Po trzecie, wydaje się, że w tym wypadku następuje naruszenie procedury, ponieważ faktem jest, że obowiązuje ustawa o TK, która określa tryb funkcjonowania tej instytucji i sędziowie między sobą nie powinni dyskutować w tej formie. Kierującym pracami TK jest prezes i powinien to robić zgodnie z obowiązującym prawem, a nie na zasadzie dogadywania się z poszczególnymi sędziami.
Podkreślił Pan, że prezes TK kieruje pracami tej instytucji, ale czy może dyktować sposób rozstrzygnięcia skarg, które wpływają do Trybunału?
– Istnieje obawa co do tego, że prezes Rzepliński dyktuje sposób rozstrzygania skarg wpływających do TK i to jest bardzo niebezpieczne. Sędziowie powinni dochodzić do wyroku w trakcie procedowania, a następnie po naradzie, która następuje po zamknięciu sprawy. Natomiast takie pokazywanie sposobu załatwienia skargi na ustawę o TK, wskazywanie, żeby to nastąpiło w jak najszybszym terminie – w moim przekonaniu – jest nie do końca zgodne z prawem. Przypomnę, że zgodnie z ustawą obowiązuje zasada rozpatrywania spraw według kolejności wpływu skarg. I ta zasada jest niestety nagminnie naruszana. Niepokojące jest również to, że dla obrony własnej pozycji TK prezes Rzepliński jest gotów na wszystko, czyli na nagminne naruszanie obowiązującej ustawy po to, aby rozpatrzyć ustawę, która dotyczy zarówno TK, jak i jego sędziów. Można zatem powiedzieć, że są oni w tym momencie zainteresowani bardziej obroną własnych przywilejów aniżeli sprawami, które dotyczą tysięcy obywateli, a które rozpatrywane nie są.
Czy patrząc na to, jak prezes prof. Rzepliński sprawuje swą funkcję, społeczeństwo może mieć jeszcze zaufanie do TK jako instytucji?
– Ostatnie badanie CBOS-u pokazuje, że większość Polaków niestety źle ocenia funkcjonowanie TK. Wynika to m.in. z tego, że na skutek działań prezesa Rzeplińskiego Trybunał traci swoją wiarygodność, traci zaufanie społeczeństwa. Organ, który został powołany do badania konstytucyjności ustaw, dzisiaj broni przede wszystkim własnego statusu ustalonego w wyniku częściowo niekonstytucyjnej ustawy z czerwca 2015 r., która była swoistą próbą zamachu na TK i która – co też należy powtarzać – dała sędziom Trybunału duże przywileje płacowe związane z ich pozycją także po przejściu w stan spoczynku. Może się rodzić podejrzenie, że głównie chodzi o utrzymanie tej pozycji niewspółmiernej – w moim przekonaniu – do wykonywanej przynajmniej na dzisiaj pracy.
Skoro e-maile są kierowane tylko do części sędziów, to wskazywałoby na podział wewnątrz TK. A skoro sędziowie ze sobą nie współpracują, to czy nie powoduje to, że ten organ nie spełnia swojej misji, a co za tym idzie, czy można mieć zaufanie do jego decyzji?
– Przede wszystkim podważają one zaufanie do prezesa TK, który w sposób nierówny traktuje sędziów. Po pierwsze, nie dopuszcza do orzekania trzech prawidłowo wybranych sędziów, od których ślubowanie przyjął prezydent RP. Sędziowie ci zostali niejako formalnie przyjęci do pracy w Trybunale, ale nie są dopuszczeni do orzekania, co przypomnę jest przedmiotem postępowania prokuratorskiego na razie w sprawie, ale nie mniej jednak toczy się. Druga sprawa dotyczy niejako punktowego wybierania sędziów, którzy akceptują działania prezesa Rzeplińskiego, a pomijania tych, którzy wielokrotnie składali zdanie odrębne od wyroków w bieżącym roku podejmowanych przez TK. To pokazuje, że trudno zakładać, że tak podzielony TK będzie pracował obiektywnie. Na razie większość w tym TK stanowią sędziowie wspierający prezesa Andrzeja Rzeplińskiego, a co za tym idzie można się spodziewać, że pod dyktando tegoż prezesa nadal będą zapadały wyroki w sprawach dotyczących właśnie Trybunału. Przecież wiemy, że po tym stanowisku, które zostało przyjęte 11 sierpnia br., są jeszcze kolejne skargi dotyczące tejże ustawy. Można zatem podejrzewać, że zostaną uwzględnione podniesione w tych sprawach zarzuty – oczywiście są one polityczne, ale prezes Rzepliński, stając tylko po jednej stronie tego sporu politycznego, sam wszedł w buty polityka.
Nic nie wskazuje na to, żeby cokolwiek uległo zmianie przynajmniej do grudnia. Czy kiedy końca dobiegnie kadencja prezesa Rzeplińskiego, sytuacja wokół i w samym TK ulegnie diametralnej zmianie?
– Z całą pewnością po tym, co dokonało się pod rządami obecnego prezesa, trudno będzie odbudować utracony wizerunek TK. To są straty, które są zawsze trudne do zniwelowania, bo autorytet takiej instytucji buduje się latami, natomiast nierozsądnymi, nieroztropnymi decyzjami bardzo łatwo ten mozolnie budowany fundament zburzyć. I tutaj rzeczywiście obawy są uzasadnione. Dzisiaj ten spór ma charakter nie merytoryczny, ale polityczny. I to jest istota sprawy, której nie chcą dostrzegać instytucje europejskie, chociażby Komisja Europejska czy Komisja Wenecka, które działając na polityczne zamówienie przede wszystkim opozycji w Polsce, jątrzą sprawę. Tymczasem ten spór powinien być rozstrzygnięty w polskim parlamencie, bo to jest nasza wewnętrzna sprawa. I w tym kontekście odejście prof. Andrzeja Rzeplińskiego z funkcji prezesa Trybunału może oczyścić atmosferę, ale ważne jest także to, żeby już dzisiaj TK działał w myśl obowiązującego prawa. Można bowiem zakładać dzisiaj, że kolejnymi przepisami, które będą kwestionowane przez Trybunał, będą chociażby te, które dotyczą wyboru nowego prezesa TK. Jeżeli dzisiaj TK będzie chciał również te przepisy zakwestionować, to istnieje obawa, że ten spór przeciągnie się na kolejne miesiące przyszłego roku.
Czy chce Pan powiedzieć, że możemy mieć do czynienia z próbą obejścia ustawy o TK za pomocą regulaminu, jak to usiłuje robić prezes Rzepliński?
– Dotychczasowe działania i to, co się stało w br., pokazują dobitnie, że ani opozycja, ani prezes Andrzej Rzepliński nie cofną się przed niczym, aby mimo utraty władzy w Polsce zachować absolutną kontrolę nad TK i de facto blokować ustawy dobre dla Polski i Polaków. Przecież wszystkie działania podejmowane od ubiegłego roku, a więc zmiana ustawy o TK w tym kierunku, aby móc wybrać pięciu sędziów na zapas, pokazują, że opozycja chciała mieć kontrolę nad TK i łatwo z tej drogi nie zejdzie i będzie podejmować działania w tym kierunku, aby tę kontrolę zachować. W związku z tym z naszej strony już padła zapowiedź, że jeżeli ustawa z 22 lipca tego roku nadal będzie przez Trybunał kwestionowana, to nie będzie innego wyjścia jak to, żeby nową kompleksową ustawą rozwiązać ten spór. Oczywiście mamy, Sejm ma materiał do pracy, bo są ustalenia zespołu ekspertów powołanego przez marszałka Kuchcińskiego. Raport – efekt pracy zespołu ekspertów ds. problematyki Trybunału Konstytucyjnego pod kierunkiem prof. Jana Majchrowskiego – został już złożony na ręce marszałka Sejmu. I w oparciu o te wskazówki mam nadzieję od września Sejm zajmie się regulacjami dotyczącymi TK. Baza do dalszej pracy na pewno jest, ale lepiej byłoby, gdyby Trybunał uznał konstytucyjność zapisów ostatnio uchwalonej ustawy o TK, tym bardziej że bazą dla tej ustawy była ustawa, która obowiązywała w Polsce od 1997 do 2015 r. i jakoś nikomu nie przyszło do głowy, aby przez tyle lat jej zapisy kwestionować.
Panie Pośle, życzeniowo, czy i kiedy będziemy mogli porozmawiać na inne tematy aniżeli TK? Kiedy polskie społeczeństwo będzie mogło odpocząć od tego tematu?
– Chciałbym, żeby to nastąpiło jak najszybciej, ale niestety dopóty, dopóki pracami Trybunału kieruje osoba tak zacietrzewiona jak prof. Andrzej Rzepliński, to większych szans na to, przynajmniej w bieżącym roku, nie ma. Bardzo życzyłbym sobie, żeby nawet w kontekście Trybunału, ale mówić nie o samym TK, ale o sprawach, które zawisły przed tym organem. Może tylko wspomnę, że sejmowa Komisja Ustawodawcza pracuje cały czas, wypracowujemy stanowiska. Tylko w tym roku komisja ustawodawcza przygotowała blisko sto stanowisk w sprawie skarg konstytucyjnych, które marszałek Sejmu kieruje do Trybunału, i tylko ubolewać należy, że o tych ważnych sprawach dla Polaków nie rozmawiamy, ale wciąż niestety drążymy temat TK.

