To już drugi raz, jak Parlament Europejski przyjął rezolucję uderzającą w Polskę. Niestety swój udział w tym mieli politycy Platformy Obywatelskiej, którzy wspierają antypolskie inicjatywy Brukseli.
To, co robią politycy Platformy w europarlamencie, to jest hucpa polityczna. Przez 8 lat ich rządów mieliśmy do czynienia z wielką arogancją władzy. Nie słuchano obywateli, robiono „naloty” na media nieprzychylne rządowi, ścigano internautów. Dziś trwają czystki w Turcji i żaden z europosłów PO nie walczy o demokrację w tym kraju. Dlaczego nie udadzą się do Ankary, razem z Komisją Wenecką, i tam nie odwołują się do demokracji?
Parlament Europejski stał się miejscem, w którym grupy nieprzychylne Polsce, a na ich czele stoi Platforma, robią sobie szopkę z naszej Ojczyzny, szargając jej dobrym imieniem. Wierzę w to, że społeczeństwo właściwe oceni ten „atak na Polskę” i da wyraz swojemu niezadowoleniu podczas następnych wyborów.
Sprawa Polski w Parlamencie Europejskim pokazała, jak zachowują się ludzie, którzy zostali oderwani od przywilejów. Ile w takim człowieku egoizmu, że zamiast bronić Ojczyzny, skupia się na chronieniu układów.
A Polska ma być Polską. Jesteśmy dumnym Narodem, a nie chłopcem na posyłki. Wiem dobrze, że wiele osób w Brukseli przyzwyczaiło się do tego, że rząd Polski stał pod ścianą ze spuszczoną głową i nie odzywał się w żadnej sprawie. Słuchał każdego polecenia i wykonywał je bez najmniejszego sprzeciwu. I tak przed Brukselą klękali premierzy Donald Tusk i Ewa Kopacz.
Teraz z Polską trzeba się liczyć, bo mamy rząd, który jest silny. Prężnie działamy w Grupie Wyszehradzkiej. Co więcej, nasz sojusz z krajami regionu może być poszerzony o Austrię. Chęć dołączenia do V4 wyraził kandydat na prezydenta tego kraju Norbert Hofer. To świetna wiadomość, bo pokazuje, że w naszym myśleniu nie jesteśmy sami w Europie.
Zaangażowanie naszego rządu w rozwój Europy docenia się w wielu krajach naszego kontynentu. Politycy Platformy udają, że tego nie widzą. A powinni skończyć z tym teatrzykiem, bo dobro naszej Ojczyzny wymaga wzniesienia się ponad podziały polityczne i osobiste sympatie. Bo w ostatecznym rozrachunku bronienie układów zaprowadzi donikąd.

